Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
384
BLOG

Mój anty-raport o Tragedii Smoleńskiej, odc.I.

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Mój anty-raport o Tragedii Smoleńskiej

 

Notki na blogu "żyją" dobę lub dwie; dlatego postanowiłem przypomniec moje notki sprzed niemal dwóch lat. Podjąłem wtedy próbę opisania politycznego kontekstu Tragedii Smoleńskiej.

 

 

Tak, jak obiecałem - podejmuję próbę zmierzenia się z tematem Smoleńskiej Katastrofy (i Tragedii, bo inaczej nie można nazwać tego wydarzenia, nie mającego precedensu nie tylko w historii Polski - skądinąd pełnej tragicznych zdarzeń - ale i w dziejach świata; bo w tej katastrofie zginęła poważna część - i chyba można powiedzieć, że ta lepsza - polskiej elity politycznej, w tym - urzędników Polskiego Państwa,wojskowej i religijnej).
 Nie wykluczone, że obecna degrengolada naszego państwa stanowi m.in. skutek tych strat, chociaż w tej dziedzinie działa szereg dodatkowych czynników sprzyjających wypieraniu "dobrej monety" przez monety "liche". Chodzi m.in. o coraz szybsze przekształcanie się rządzącej dzisiaj Polską PO w Partię Odpadów (partyjnych); pisałem o tym już wyżej.

(Jak wykazała psychologia, tacy wszyscy "nowi" charakteryzują się gorliwością neofitów względem ideologii grupy, do której wstępują, jej strategii i taktyki ("filozofii") działania, a szczególnie - wobec jej liderów, formalnych i nieformalnych.Tusk chyba wie co robi...aliści, jak się to mówi, do czasu. Prędzej czy później ci "nowi" przypominają sobie o upokorzeniach związanych z taką pozycją i zachowują się tak, jak kobiety z "nierównych" związków - biorą odwet, mszczą się. To będzie też, trochę inny,  przypadek Marszałka Schetyny...).
       
Mój anty-raport będzie zawierał tylko kilka tez i hipotez ale szukając przyczyn tego, co się zdarzyło, postaram się przedstawić tzw. historyczny kontekst wydarzeń, przyjmując oczywistą dla mnie - i jedynie owocną dla zrozumienia logiki działania niektórych krajów (czy raczej - państw, takich jak Rosja, Chiny, Iran, Izrael czy nawet USA, z ich CIA i innymi służbami), tzw. spiskową wizję dziejów, ostatnio wciąż wyśmiewaną : albo przez krypto-komunistycznych "cwaniaczków", robiących za tzw. chłodnych intelektualistów, albo przez rozmaitych "racjonalnie" myślących naiwniaków,dystansujących się od tzw. "oszołomów "
(
A propos,ostatnio syn opowiedział mi krótką anegdotę: "Podobno mają nas w najbliższym czasie zaprowadzić do uboju (rzeźni)?", zagaja jedna świnia inną w chlewie. A druga na to: "Och, ty, z tymi twoimi spiskowymi teoriami!"  Można rzec - anegdota dobra bo krótka!).

Aby zrozumieć to, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku trzeba cofnąć się do początków dekady, którą zamyka rok 2010, czyli momentu dojścia do władzy w Rosji V.Putina i jego KGB-owskiej ekipy. Od tej chwili rozpoczęła się bowiem  epoka politycznego chuligaństwa Rosji,trwająca nieprzerwanie do chwili obecnej.
Gwoli ścisłości, elementy takiego politycznego chuligaństwa pojawiły się też - mówię tylko o okresie po 1986 roku - w schyłkowym okresie ZSRS, gdy OMON-owcy pacyfikowali ruchy narodowo-wyzwoleńcze w "Pribałtyce" i na Zakaukaziu; o ile pamiętam - jedynie w Tbilisi zarąbali saperkami 17 osób...

(Brakuje mi tu miejsca i czasu na krótki opis epoki Jelcyna, w której Rosja była taka sama, jak jej władca - rozchwiana, niepewna siebie,nieporadna - trudno przewidywalna ale do pewnego stopnia sympatyczna. Pracowałem wtedy za amerykańskie pieniądze w samej Rosji i obok niej, w Ukrainie i Gruzji, więc mogłem się temu wszystkiemu trochę przyjrzeć).

Putin i jego ekipa wprowadziła w życie styl gry politycznej, wewnętrznej i zewnętrznej, dość specyficzny ale dający się opisać paroma przymiotnikami: chuligański, knajacki, "agencki" (u nas by się to nazwało - UB-ecki lub SB-cki) choć z pozorami "poważnej państwowości" czyli mieszaniną ceremoniału imperialnego, stalinowsko-carskiego,    z domieszką zachodniego "luzactwa" .

 Wewnątrz kraju oparty on jest na kamuflowanym - choć nie do końca, bo przecież chodzi o wywołanie strachu w potencjalnie i realnie aktywnej części "ludności" - terrorze w zastosowaniu do wszystkich tych, którzy się "stawiają": przedstawicieli opozycji, niezależnych dziennikarzy, konkurentów do publicznego majątku itp. Co roku giną oni w niejasnych okolicznościach, są "wypychani" poza granice Rosji (choć i tam nie są bezpieczni!), w pewnych przypadkach są "legalnie" sadzani do wiezień czy obozów.

Na zewnątrz, a szczególnie w stosunku do tzw. bliskiej zagranicy, która zawsze była wielkim buforem Państwa Rosyjskiego i która, zdaniem członków ekipy Putina, jest "wciąż do odzyskania" - a obejmuje kraje od Ukrainy, Białorusi, Polski i Słowacji po Mongolię,kilka krajów środkowo-azjatyckich, Mołdawię, kraje Zakaukazia i "Pribałtyki" - obowiązuje styl "polityki chuligańskiej",opartej głównie na szantażu ekonomicznym (surowce energetyczne!) i wspierającym go szantażu militarnym.
To "polityczne chuligaństwo" - jak każde chuligaństwo - przybiera różne formy i jest uruchamiane w różnych, często nieoczekiwanych momentach: tu się zamknie dopływ ropy, tam odłączy się dopływ gazu czy energii elektrycznej, tu wprowadza się embargo na : wino, mięso, owoce czy warzywa itp. Gdzieś się zainstaluje jakąś bazę, gdzieś się tej bazy nie ewakuuje itp. Ważne, żeby na niczym nie zostać złapanym, a przy tym kogoś "pobić", obrabować, zastraszyć, pokaleczyć...Widziałem, jak się to działo w przypadku Gruzji, na której terytorium była (nie wiem, czy jeszcze jest) rosyjska baza wojskowa, i której miasta, na czele ze stolicą, kiedyś podłączone do systemu energetycznego ZSRS, otrzymują dopływ prądu na 4-5 godzin na dobę. Żyć czy umierać!?
Kraje Zachodu tych "zabaw" Rosji z jej sąsiadami wolą nie zauważać, szczególnie wtedy, gdy pogrążają się w coraz głębszym kryzysie i chcą Rosji sprzedawać wszystko, co się da, nawet strategiczne technologie militarne.   
Liderzy i mieszkańcy krajów dotkniętych tymi "zabawami" długo zaciskali zęby i też starali się udawać, że nic się nie dzieje (u nas mistrzami takiego trzymania głów w piasku są liderzy PSL).
Pewien gruziński minister powiedział mi kiedyś: "Gdy niedźwiedź (nomen omen:Miedwiediew?) cię bierze w objęcia - mów do niego: Wujku!"
Tego rodzaju "gry wojenne" Rosji skłoniły w pierwszej połowie dekady dwa narody do rewolucji, skierowanych przeciwko serwilistycznym wobec Moskwy władzom dwóch strategicznie ważnych post-sowieckich państw z jej bliskiej zagranicy; inne narody milczały zaciskając zęby".
Wystarczył jednak impuls, który wyszedł od nieżyjącego już  Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego i Jego zwolenników, by te często bezradne zachowania liderów wspomnianych wyżej państw uległy zmianie.
 Pomoc byłego Prezydenta RP, A.Kwaśniewskiego, dla byłego Prezydenta Ukrainy, Kuczmy (za pieniądze zięcia tego ostatniego) nie wywołała takiego zaniepokojenia, a potem wściekłości Moskwy, jak wspomniany wyżej impuls i inicjatywy podjęte przez nieżyjącego Prezydenta RP tu mogą leżeć najgłębsze źródła dramatu z 10 kwietnia 2010 roku.
Do tej kwestii wrócimy w następnym odcinku mego blogu, poświęconym Katastrofie Smoleńskiej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości