Nasza rzekomo "wielka gra" o Ukrainę jest mocno spóźniona przez Tragedię Smoleńską i ponad 6 lat pro-moskiewskiej polityki obecnej ekipy i ostatniego Prezydenta III RP. Obecnie wszyscy ci "dyplomaci" próbują zbić kapitał na tej małej rozgrywce, która chwilowo zahamowała zbrodnicze działania władz Ukrainy, inspirowane wiadomo skąd i stamtąd zasilane. Nasi "liderzy", którzy przed długi czas pozorowali wielką dyplomację, dając się "wykiwać wschodnim satrapom, są współwinni ofiar ulic i placów Kijowa i innych miast Ukrainy...
Nad Ukrainą i, być może, Rosją wciąż "wisi" chiński wariant" z 1989 roku, który może zostać uruchomiony w każdej, dogodnej dla Putina chwili, gdy umowny Zachód będzie zajęty czymś innym...
Tak, przy okazji: tzw. Wschodnia Ukraina to wielki "wrzód" na ciele tego kraju, produkujący kilkadziesiąt milionów ton węgla po cenach wielokrotnie wyższych niż polski węgiel, obejmujący ciężką, brudna chemię i podobne branże, których modernizacja pochłonie ciężkie miliardy. Gdyby ten region został opanowany przez Moskwę - produkcja węgla zostanie wygaszona, bo na Północy Rosji jest jego w bród i wydobywa się go o wiele taniej...
Racjonalnie myślący politycy i ekonomiści ukraińscy - a tacy niewatpliwie istnieją - sa świadomi powyższych faktów, a mieszkańcy Regionu Donieckiego powinni wiedzieć, że w tzw. normalnych warunkach region ten zamieni się - bez wielu lat i miliardów inwestycji - w gospodarcza pustynię...
To, co sie stało w ostatnich dziesiatkach godzin w Kijowie, juz po masakrze, to tylko "przyklepanie", zaklajstrowanie realnych problemów tego Kraju, którego potencjał może byc uruchomiony ale po wprowadzeniu naprawdę potężnego "Planu Marshalla"...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)