Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
504
BLOG

A może czas na rachunek sumienia?!

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Polityka Obserwuj notkę 0

W  tak chrześcijańskim Kraju, gdzie nawet ateiści bez przerwy troszcza się o kondycję Kościoła Katolickiego i Jego kapłanów, moja propozycja nie powinna budzić zdziwienia; oto jej szczególy.

Zacznę. oczywiście,  od siebie.

Nie byłem na Majdanie bo mam już pod 70-tkę, a ostatnio miałem problemy zdrowotne, szczęsliwie dobrze zakończone. Starałem się cały czas śledzić i komentować to, co tam się działo i dzieje, a czułem się do tego dość dobrze przygotowany; zaraz powiem dlaczego.

Urodziłem się w Ukrainie, w tej jej części, która jeszcze przed 1939 rokiem należałą do Polski. W przepięknej miejscowości, Wołochach (obok Ponikwy), u stóp zalesionyh bukmi i grabami gór o nazwie Woroniaki...

W dzieciństwie byłem raczej nieświadomym świadkiem okropieństw, jakie przyniosła tej ziemi sowiecka okupacja, kolektywizacja, pacyfikacja i eksterminacja leśnych oddziałów UPA i ich sojuszników raczej wrogich mojej rodzinie, w połowie "czysto-polskiej", chociaż mój dziadek po ojcu, Józef, chociaż  Rusin, tak samo nienawidził bolszewików jak "banderowców", a do końca mawiał po polsku: "Austria jeszcze wróci, będzie przewrót!" (służył przed I wojną    na Morawach, w austriackim wojsku)...

Umarł, w 1958 roku utraciwszy wskutek kolektywizacji cały majątek zgromadzony "za Polski", córkę zakatowaną przez NKWD (NKGB?) - oszalała i umarła w wieku dwudziestu kilku lat bo podejrzewano Ją o sympatię do tych z lasu, mego ojca, który umarł na płuca w 1952 roku (a penicyliny dla chłópów nie było), drugiego syna zesłanego na Syberię po "zaplątaniu się" w jakieś niewłaściwe szeregi, no i nas, którzy zostali "repatriowani" do Polski wiosną 1957roku, w bydlęcych wagonach....

Pojechałem  znów, już do "niepodległej" Ukrainy, przez Kijów do Doniecka, w 1997 roku aby kierować niewielką polską ekipą badawczą, realizujacą wraz z socjologami ukraińskimi projekt badawczo-doradczy pt. "Przyszłość starych regionów przemysłowych". Efektem była wspólna książka, m.in. o warunkach życia ipracy w tym Regionie oraz zaproszenie do Polski sporej grupy młodzieży stgudenckiej, która przez dwa tygodnie słuchała wykładów o naszej transformacji; nie tylko o jej sukcesach ale i problemach. Rozumielismy się i bardzo polubili!

Ale w pewnym momencie zainteresowanie Ukrainą zmalało, polskie władze postawiły na Rosję Putina, po słynnym artykule Sienkiewicza, obecnego szefa MSW...

Potem wykładałem na Uniwesrsytecie w Charkowie i w szkole zarządzania w Ługańsku, pomagałem zakładąc studia doktoranckie na UCh., publikowałem artykuły po rosyjsku i ukraińsku i angielsku o Polsce w  Doniecku i Charkowie, byłem na Majdanie w czasie Rewolucji Pomarańczowej, o której napisałem socjologiczny artykuł, ale opublikowany tylko w ograniczonym obiegu. Wygłosiłem w styczniu 2005 r. odczyt w Polskim Towarzystwie Socjologicznym, przedstawiając źródła i sens Pomarańczowej Rewolucji.

Już w 2007 roku  było dla mnie dość jasne, że Ciąg Dalszy Nastąpi", proszę czytać fragmenty mego tekstu, które opublikowałem na tym blogu...to było widoczne tzw. "gołym", socjologicznym okiem...

Więc zwracam się do tych, którzy tyle gadali i pisali o tym, jakim to dobrym "adwokatem" Ukrainy w  Europie jest III RP, o to, by dokonali rachunku sumienia.

Zacznę do "naszych apostołów Europy", od 25 lat jawnie kształtujących świadomośc polityczną Polaków, głównie młodych.

Najpierw do Michnika, nad-redaktora i Moralisty, "żyranta Ludzi Honoru".

Dzsiejsza GW na pierwszej stronie publikuje zdjecia ofiar Janukowycza i Putina (jego snajperów i innych agentów): POnad 100 zabitych. Cena wolności Ukrainy. Tytuł poniżej: Bracia, podziwiamy Was...

Tak rzeczywiscie, Jaruzelski i Kiszczak, których siepacze zamordowali podobną liczbe Polaków, głównie zastrzelonych "bez wyboru" robotników, potrzebowali na to ok. 9 lat,;  to miara ich "europeizacji". A potem posadzono ich do "Okragłego Stołu, nazwano "ludźmi honoru" i zagwarantowano dożywotnie przywileje im i ich dzieciom, a także tysiącom ich siepaczy. Weź Panie nadredaktorze ten numer swojej gazety i zawieź ją swemu przyjacielowi, Putinowi, na Kreml czy jakiś wpólny statek turystyczny.

Tusku, który tak lubisz pogrzeby ofiar stworzonego przez Ciebie systemu, twoich działań i zaniechań; pojedź na Ukrainę i odwiedź te 100 rodzin ukraińskich bohaterów, złóż im wyrazy współczucia i "solidarnosci". Weź ze soba do "tuskobusa" Księdza Isakowicza -Zaleskiego i Heńka Wujca, z Kancelarii Prezydenta III RP, a może i Lityńskiego; wpadnijcie na Majdan, "przyjaciele  Ukrainy" i Putina! 

Nadchodzi czas postu, posyp, Tusku, głowę popiołem i kajaj się!

Panie Prezydencie III RP, który tak chwaliłeś działania polskich "oficjeli", i który tyle przegadałeś z "bandytą z Doniecka": co przyniosły Twoje gadki i zaklęcia? Co sądzisz o straszeniu Polaków ("Dorżnąć watahę!) i Ukraińców  ("macie podpisać "Porozumienie" bo jak nie to was wystrzelają!").

A ty, niewydarzony "dyplomato", Sikorski,  wiej stąd gdzie pieprz rośnie, bo już powiedziałeś i tak "dużo za dużo"! Nie chcemy ani takich prezydentów, ani takich "dyplomatów"! Przestań do końca psuć to, co zostało tak dobrze rozpoczęte w pierwszych dniach niepodległosci Ukrainy. Weź ze soba Ruso-, a raczej Kremlo-fila Sienkiewicza. Idźcie na służbę do Berlina!

A ci wszyscy, którzy kłamali lub milczeli o Ukrainie w "me(r)diach" polsko-języcznych: znikajcie!

A ty, Europo, poślij jeszcze raz na Majdan Polskiego Saryusza-Emisariusza, niech tam krzyczy "banderowskim tekstem", obok Księdza Isakowicza-Zalewskiego, który tak wierzył w...Janukowycza, a nie w mióść bliźniego .

Lepiej późno niż wcale!

PS. Rzygać mi się chce gdy obserwuję tych "polityków" III RP, którzy teraz deklarują przyjaźń Ukrainie (Biedroń, Rozenek, Palikot), a rok temu pisali listy lojalnościowe do Ambasady Rosyjskiej Federacji...

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka