Ten tytuł mojej notki może być trochę żartobliwy, ale nie do końca; o tym za chwilę...
Ale trzeba być chłodnym realistą, nawet mnie czasem na to stać. Spędziłem na tzw. Zachodzie kilka lat, mam świadomość "felerów" duszy jego mieszkańców, a szczególnie - liderów. Panuje tam egoizm, cynizm i chłodna kalkulacja. Robią tylko to, co im sie opłaca, wręcz nurzają się w tym "ciasnym", pozbawionym dalekosiężnego spojrzenia, pragmatyźmie. Pisał o tym niejaki Włodzimierz Ilicz, a grałi na tym, przez dziesiatki lat, Stalin, Chruszczowi Breżniew; nic sie w tej materii nie zmieniło...
Kto jest dzisiaj zainteresowany wzmacnianiem, szczególnie gospodarczym, Ukrainy?
Niemcy, które dwukrotnie w ciagu ostatnich lat tak się "przeleciały" po Ukrainie ("Idut po Ukrainie, sałdaty Grupy Centr...", śpiewał W.Wysocki), że potem z wielkim trudem podnosiła się ze spalonej ziemi (dosłownie!)...?
Francja, dla której Ukraina mogłaby być wcale nielichą "konkurentką" w produkcji rolnej?
Polska Piechocińskiego, która uparła się, nie wiedzieć dlaczego, sprzedawać polskie produkty głównie "Północnemu chuliganowi", choć ten, od czasu do czasu, robi "gest Kozakiewicza" polskim hodowcom?
Może USA i Kanada, Holandia, Izrael?
Może...ale , jak mówili Kubańczycy o USA: "Bóg jest daleko, a Rosjanie - blisko"...
Więc:
To tylko kwestia woli politycznej...
Oni boją się władzy "rosyjskiego cara", a warunkiem ich powrotu do ich interesów w Ukrainie powinna być właśnie wspomniana "składka" oraz zadeklarowane inwestycje w przemysł i rolnictwo, ciągle monitorowane i twardo egzekwowane przez nowe władze Ukrainy.
To zachęci także innych, w tym i rosyjskich inwestorów.
Równocześnie władze Ukrainy powinny chronić ten kraj przed wyprzedażą majątku Ukrainy tudzież stworzyć i gwarantować warunki dla rozwoju drobnej i średniej przedsiębiorczości!
To ostatnie: według wzorca izraelskiego, z motoryczną funkcją przemysłu zbrojeniowego i wspierających go branż...celem ostrzeżenia "przyjaciół" i przeciwdziałania ich możliwym zakusom...
Zresztą , Ukraina może stać się solidnym ale samodzielnym i dobrowolnym zapleczem Rosji w jej konfrontacji z jej Wschodem i muzułmańskim Południem... Niech tylko na Kremlu pojawi się jakiś myślący perspektywicznie "władca"!
Jest jasne, że trudna sytuacja gospodarcza Ukrainy jest od lat 90-tych m.in. rezultatem porwania jej gospodarczych powiązań z Północą (Rosja i Białorusią)...
Tak jak się nie da - bezkarnie - rozerwać samej Ukrainy, tak nie ma sensu odcinać jej gospodarki od sąsiadów, bez względu na ich intencje.
To już było i jest, z wiadomym skutkiem! Nad tym ciąży ostatnie 150 lat historii tego Kraju!


