Bez wiekszych utrudnień i ofiar śmiertelnych; chyba, że straciło życie tych kilku Ukraińców, porwanych i uprowadzonych przez siły tzw. krymskiej samoobrony...
Ale po co się stawiali, przecież było wiadomo, że nie mają żadnych szans w obliczu owej "samoobrony", tak dobrze zorganizwanej i wyposażonej jak niejedna jednostka ekspedycyjna?
A entuzjazm krymskich Rosjan, na ogół napływowych, był i jest tak samo wielki jak Austriaków w 1938, po wejsciu armii hitlerowskiej!
A propos, czy utrzyma się on gdy bte rozhisteryzowane Rosjanki będą żegnały swoich synów i mężów, których nowa, "lepsza" władza wyśle na podbój dalszych regionów Ukrainy czy innych sąsiadów "Matuszki-Rassiji"? Albo też na obronę samego Krymu, która może się także okazać "patriotycznym nakazem" dla Rosjan?
A słuchjąc rosyjskich kanałow można podziwiać, jak dobrze była "spreparowana" ta operacja! Choć nie wiem dlazego nowi "gospodarze" (czytaj: okupanci) nie przewiduja żadnych stanowisk dla Ukraińców we administracji Krymu; zapraszają tylko Tatarów... A co z tradycyjnym równouprawnieniem narodów Federacji Rosyjskiej?
Może brany jest pod uwagę scenariusz cypryjski?
Swoją drogą - gdy spojrzeć na mapę Ukrainy i Krymu, to widać, jak dobrze położony jest ten pólwysep; można z niego kontrolować, rakietami i samolotami, wszystkie regiony Ukrainy: wschodnie, północne, południowe i zachodnie...
Nas premier, były bliski i zaufany przyjaciel Władimira Władimirowicza, powinien pogratulować mu sprawnej realizacji Anschlussu! No i powiedzieć mu, że "Nic się nie stało!".
Nie pamiętam czy Mussolini gratulował Hitlerowi Anschlussu Austrii; chyba nie...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)