Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
138
BLOG

Najnowsza historia "naszych najbliższych okolic"...

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Polityka Obserwuj notkę 0

 

Czasami warto powrócić do własnych refleksji sprzed lat, szczególnie gdy mają miejsce fakty blisko związane z tymi refleksjami. Załączona notka, napisana latem 2011 roku, została opublikowana na tym blogu kilka razy...

 

"Cóż mogli uczynić Rosjanie w obliczu sytuacji, która zarysowała się po okresie "kolorowych rewolucji" w krajach "bliskiej zagranicy" Rosji i wzmożonej aktywności takich przywódców, jak Lecha Kaczyński, Wiktor Juszczenko czy prezydent Gruzji, Saakaszwili (po odejściu kunktatora i oportunisty, Szewarnadze)?

Strategię władz kremlowskich, przygotowaną na początku drugiej połowy minionej dekady i zrealizowaną po mistrzowsku, z pomocą różnych sojuszników Rosji w Ukrainie, Polsce i na Kaukazie, można obecnie odtworzyć bez większego trudu. Oto jej główne elementy.

Po pierwsze, należało zniweczyć skutki tzw. "Pomarańczowej Rewolucji" na Ukrainie, której krótko-falowym efektem było przesunięcie granicy pomiędzy umowną Europą i Azją  sporo kilometrów na wschód.

Po drugie, należało przykładnie ukarać najbardziej "krnąbrny" i buntowniczy, pod nowym przywództwem, kraj "bliskiej zagranicy", tzn. Gruzję; sprawa była stosunkowo łatwa uwzględniając "przyczółki" utworzone przez Rosję na północ i zachód od granic Gruzji (Osetia, Abchazja), wypełnione "materiałami wybuchowymi", w sensie dosłownym i przenośnym.

Po trzecie - last but not least - należało przykładnie ukarać i ew. wyeleminować z gry tego przywódcę z "bliskiej zagranicy", który próbował mobilizować i koordynować działania przywódców wszystkich (poza Mongolią i Białorusią) krajów "bliskiej zagranicy", tzn. Prezydenta Polski, Lecha Kaczyńskiego. Tu bardzo pomocne mogły być działania przywódców Platformy Obywatelskiej, w opozycji czy też, po wyborach parlamentarnych 2007r., u steru rządów, którzy wszelkimi mozliwymi sposobami - a wręcz szykanami - starali się ograniczać wpływ Lecha Kaczyńskiego na kształt polityki zagranicznej III RP, zarówno "na kierunku" europejskim, jak i wobec szeroko rozumianego Wschodu (odpaństw Pribałtyki po Kaukaz, Ukraine i Mołdowę).  

Zarówno koszty, jak i efekty realizacji poszczególnych elementów powyższej strategii różniły się i różnią, a przyszłość pokaże, jaka będzie trwałość tych efektów, zamierzonych i ubocznych, niezamierzonych.Zresztą można przypuszczać, że władze Rosji, podejmując odpowiednie działania - czy zaniechania - miały świadomość, że nie wszystkie sformułowane przez nie cele politycznej ofensywy - czy też kontr-ofensywy - zostaną zrealizowane, przynajmniej w dostępnym czasie.

Gdy chodzi o Ukrainę, wybory prezydenckie wygrał kandydat pro-rosyjski - Wiktor Janukowycz,wykorzystując rozczarowanie  ukraińskiego społeczeństwa rezultatami "Pomarańczowej Rewolucji", głównie w sferze warunków bytowych, oraz poczucie zagrożenia licznej mniejszości rosyjskiej; dominującą pozycję zajęła na ukraińskim rynku politycznym tzw. "Partia Regionów" o podobnej, prorosyjskiej orientacji.Można powiedzieć, że skuteczna okazała się tzw. "miękka penetracja" Ukrainy i jej instytucji, nie tylko politycznych, przez lokalnych i "centralnych" Rosjan.

Nie znaczy to, oczywiście, że kraj ten całkowicie odwrócił się od UE i NATO; myślę, że tak się nigdy nie stanie chyba, że nastapiłby jego rozpad na część wschodnią i zachodnią; taka radykalna zmiana byłaby być może możliwa gdyby była nią zainteresowana Rosja, a Zachód by ją zaakceptował. Trudno powiedzieć, czy tak się kiedyś stanie.

Koszty spacyfikowania Gruzji okazały się wyższe, gdyż tu podjęto decyzję o akcji militarnej, wykorzystując dla jej uzasadnienia lepsze czy gorsze preteksty dotyczące wydarzeń na niestabilnym  pograniczu z Płd. Osetią I(sierpień 2008). Wprawdzie nie udało się zmusić Prezydenta Gruzji do ustąpienia ale niewatpliwie armia tego kraju i jego liderzy dostali nauczkę, którą przez pewien czas będą pamietali zarówno oni, jak i liderzy innych krajów "bliskiej zagranicy". Przy okazji pojawiły się - a może raczej potwierdziły się - watpliwości odnośnie gotowości zaangażowania się  krajów i sił NATO w obronie post-sowieckich krajów, a nawet byłych krajów tzw. obozu socjalistycznego, łącznie zresztą z Polską.

Paradoksalnie, njwiększe efekty przyniosła - i wciąż przynosi - rosyjska ofensywa przeciwko Polsce, jako głównemu inspiratorowi defensywnych działań państw "bliskiej zagranicy", skierowanych przeciwko moskiewskim planom przywrócenia status quo ante, tzn. mniej lub bardziej skutecznego podporzadkowania tych państw władzy i wpływom Kremla i uczynienia z nich, kolejny raz w historii, strefy buforowej. W przypadku Polski istotnym sojusznikiem okazała się bardzo rozbudowana, jak się okazuje, "partia moskiewska", obejmująca wielu ważnych "agentów wpływu", sięgających Kancelarii Prezydenta, Rządu III RP, a szczególnie wielu instytucji medialnych, zarówno tradycyjnych, jak i elektronicznych. 

Decydująca okazała się tu nienawiść ludzi szeroko rozumianego post-komunistycznego układu do obozu braci Kaczyńskich, partii Prawo i Sprawiedliwość; ludzie ci, w obronie swych zagrozonych pozycji, interesów i wpływów byli i są zdolni do podejmowania wszelkich działań, które mogą osłabić zagrożenie płynące ze strony tych, którzy uznali, że trzeba przywrócić polityczną podmiotowość Polski względem jej potężnych sąsiadów i innych państw zainteresowanych prowadzeniem "dobrych interesów" z Rosją, skazaną na zachodnią pomoc w jej modernizacyjnych aspiracjach.

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że takie interesy stają się dla niektórych z tych państw sprawą "być albo nie być" w obliczu wciąż nasilającego się kryzysu ich gospodarek i rozpadu całego systemu zachodniej gospodarki i finansów; na naszych oczach powracają lata 30-te XX wieku, gdy Zachód przygotowywał światową ofensywę "nieboszczyka"(?) Związku Sowieckiego na następne 50 lat.".                

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka