Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
243
BLOG

Czego słuchamy, co oglądamy i co czytamy?

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 8

 

"Ofiary systemów i ...rodziców"

Na pewno  część z Państwa zastanawia się nad tym, skąd się wzięło w naszym życiu publicznym, w publicystyce, wśród rozmaitych rzeczników, tzw. ekspertów i polityków tylu osobników tępych, bezmyślnie wiernych "linii" danej redakcji, partii, instytucjiczy tzw. ruchu - a nie misji dążenia do prawdy w życiu publicznym...

Chciałbym pociągnąć pewne wątki analiz i przedstawić  kilka  refleksji, które nasunęły mi się po wielu latach "obcowania" z mediami w Polsce, głównie zaś telewizją i prasą; oglądam niemal wszystkie "rządowe" kanały (poza Superstacją) oraz czytać większość ważnych tytułów, poza "Nie", "Newsweekiem" i "Wprost", których zawartość przekracza moją wytrzymałość, i których treści mnie po prostu brzydzą. Z innych powodów nie czytam "Naszego Dziennika" i rzadko wchodzę na "Telewizję Trwam", chociaz powoli sie przełamuję; to jest teraz tak, jak kiedys było z "Wolna Europą - styl zbyt archaiczny. Pierwsza kwestia: Skąd się np. bierze fakt, że wśtród kilkudziesięciu redaktorów i prezenterów TVN spokojnie moge słuchać emisje tylko jednego, red. Rymanowskiego. Emisje wszystkich pozostałych różnią się jedynie stopniem stronniczości i zakłamania; to samo dotyczy Gazety Wyborczej, którą kupuje jedynie w sobotę, bo w Świątecznej pojawiaja się teksty czy wywiady z ludźmi nie należącymi do "sekty" z ul. Czerskiej. Podobnie oceniam niemal wszystkich redaktorów "Polityki". Otóż stawiam hipotezę - z 90-procentowym prawdopodobieństwem trafności - którą być może ktoś biegły w "słupkach" i Internecie zweryfikuje: Większość redaktorów ze wspomnianych redakcji oraz spora ilość "polityków", szczególnie młodych, w rodzaju P.Olszewskiego, Biedronia, Nitrasa, Halickiego, Nowickiej, itp. - to ofiary ich rodziców biologicznych, matek i /lub ojców, w tym także "ojców chrzestnych", w rodzaju "nestorów" polskiego dziennikarstwa, w rodzaju J.Urbana, Passenta czy nawet "anty-faszysty" S.Bratkowskiego; dla zdziwionych tym ostatnim nazwiskiem powiem: jakoś trudno być przez prawie  60 lat "na wierzchu" i być wiernym prawdzie - plotka głosi, że jeszcze w 1981 roku ważni radzieccy towarzysze uznawali "nestora" za swego... Niektórzy z tych "młodych"  to "ofiary losu" i własnych kompleksów (np. red. Wołek). Co charakteryzowało wspomnianych "rodziców", i co przekazali oni i wciąż przekazują swoim "pociechom", które dzisiaj dyktują Polakom, z milionów swoich "przekaziorów" (kiedys nazywaliśmy to Środkami Musowego Przekazu) , co i  jak ci Polacy mają myśleć, co akceptować, a co odrzucać?

Idę o zakład, że we wspomnianym gronie 80-90 procent to dzieci "ludzi nomenklatury" PRL, najczęściej posiadających osobowości autorytarno-dogmatyczne, o skłonnościach sadystycznych lub sado-masochistycznych (pamiętamy anegdotę o ZOMO-wcu czy milicjancie, który "brał pracę do domu" i "prał" członków rodziny)  ; takich ludzi, lubiących władzę ale skłonnych do bezwarunkowego podporządkowania, zawsze pociągają służby siłowe, aparat sądowniczo-prokuratorski, wojskowy, więzienniczy. Przykłady: znana blondynka z TVN - tatuś SB-ek czy milicjant, szef żebraków, Owsiak - syn mundurowego, Nowicka - córka sędziny z PRL, Olszewski - synek lokalnego komunistycznego kacyka, morderca ks. Popiołuszki - syn  szefa więzienia, itd., itp. Sprawdza się w pełni sformułowana przez Prof. Mirkę Grabowską "pasmowa teoria struktury i ruchliwości społecznej" na tej próbie na pewno by się ona w 90,0%potwierdziła. Skłonny jestem przyznać, że te dzieci nomenklatury oraz, konkretnie,, swoich "ojców chrzestnych", w rodzaju Urbana i Passenta, a przy tym ich ofiary, zasługują raczej na leczenie psychiatryczne niż potępienie, bo być może, "nie wiedzą co czynią", od M.Olejnik aż po Rymanowskiego. Ale pokochali oni swoje role społeczne, gdyż rozmaite Waltery i Wejcherty zamkneli ich w "złotych klatkach" i skłoniły i zmusiły ich do codziennego kłamani. Ci "użyteczni idioci" jak każdy chory psychicznie lub "inaczej sprawny umysłowo" nigdy nie przyzna się do swej choroby.

Najlepszy przykład: wszechobecny i wszechmocny Jarosław Kuźniar, podobno ulubieniec Tuska (tak jak T.Lis), bez przerwy "żartuje", a następnie nerwowo śmieje się ze swoich "kawałów" i aluzji; jest przeskonany, że jest dowcipny, że "zjadł wszystkie rozumy", bez przerwy poucza swoich rozmówców. Gdyby miał 70 lat, możnaby go uznać za normalnego; a tak to jest po prostu psychopata, tak jak kilkudziesięciu "komsomolców" z tej samej "stajni" czy "chlewa", na czele z M.Olejnik, Morozowskim, Mazowieckim czy innym tępym Wołkiem. To rzeczywiście gnidy!   Szkoda więc, ze w przeciwieństwie do Pinokia nie rosną im w kazdym momencie nosy, gdy kłamią lub opluwają w telewizji, radiu czy prasie tych, którzy od dziesiątków lat próbują walczyć o prawdę w życiu publicznym; a przecież na pewno przyjdzie dzień, gdy będą oni musieli "zdać sprawę z włodarstwa swego". Osobiście uważam, że ich wygnanie, banicja, powinne być najlżejszą karą za to, co dzisiaj czynią...

Co rodzice tych "młodych" mogli przekazać swoim dzieciom?
1. Mentalność kolaborantow i zdrajców, serwilistyczne postawy wobec władzy uznawanej za swoją (głownie w Moskwie) oraz wrogość wobec takiej władzy, która zagraża ich interesom i bezpieczeństwu.
2. Sadystyczne "wyżywanie się", naoczne i zaoczne, na przeciwnikach politycznych, w stylu i według formuły J.Urbana.
3. Kłamanie w tzw. "żywe oczy", gdy  zwierchnicy rzucą ich na front walki politycznej i ideologicznej
4.Toksyczne wzory karier, dobrze a nawet świetnie opłacanych; idę o zakład, że dziesiątka spośród tych ludzi, szczególnie ulubieńców PO i Tuska, może zarabiać więcej niz setka wybitnych polskich profesorów (w Kraju); pierwsi są premiowani za codzienne kłamstwa, drudzy są marnie opłacani za dążenie do prawdy i Jej upowszechnianie; tym ostatnim coraz częściej proponuje się (w PAN) bezpłatne urlopy lub ćwiartkę etatu.
Tak wygląda społeczeństwo oparte na prawdzie i gospodarka "oparta na wiedzy" "made in III RP"! 

PS. W  moim Kraju trwa - od wielu już lat - proces zatruwania społecznej i narodowej świadomości na długie lata; nie jestem pewien, czy zdołamy sie z niego wyrwać i podnieść, po jego, pożądanym, ustaniu  bo rozpoczął sie dawno, dawno temu, jeszcze przed Targowicą i długo po Targowicy, a w ostatnich dziesięcioleciach jest realizowany już nie przez NKWD-zistów, GESTAPO-wców i polskich KGB-istów, ale także - i głównie - przez "polskich mediantów"... 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości