ność" i "bylejakość" według formuły opisanej lakonicznie przez właśnie zmarłego Poetę:
"byle jaki Gustaw
przemienia się
w byle jakiego Konrada
byle jaki felietonista
w byle jakiego moralistę
Słyszę
jak byle kto mówi byle co
do byle kogo
bylejakość ogarnia masy i elity
ale to dopiero początek".
Ostatnio taki jeden, strojąc głupie miny przed kamerą, już nie tylko mówi byle co i byle dużo o byle pomysłach, "jak najęty" pajac - ale nawet po błazeńsku zaczyna śpiewać...
Jakie to żałosne!
Gdzie nam przyszło żyć, w tak groźnych "okolicznościach politycznych", w obliczu patetycznych uroczystości?
Zaiste, "polskość stała się nienormalnością"...
Jakaż wielka "siła sprawcza"!
Ale czy ktoś jeszcze pamięta, w tej nierzeczywistości, co to takiego normalność?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)