Jak wiadomo, korzenie Zjednoczonej Europy rozwijały się w środowiskach europejskiej Chrześcijańskiej Demokracji; inna rzecz, że jej pierwotne instytucje były swoistą "przepompownią" środków finansowych ze skąinąd zrujnowanych ale pracowitych Niemiec do, mimo wszystko, mniej zrujnowanych: Francji, Włoch czy krajów Beneluxu. Gdzieś czytałem, że początkowo z tzw. "wspólnej" kasy Wspólnot Europejskich Francji wypłacano 25 razy więcej pieniędzy niż karanym za wojenne zbrodnie Niemcom!
Może to i było po chrześijańsku? Na pewno oczyszczało to sumienie Niemców, a w każdym razie łagodziło niechęć niedawnych ofiar hitlerowskich Niemiec do narodu ich katów...
W miarę stabilizowania się i rozwoju struktur Unii Europejskiej jej chrześcijańskie korzenie kurczyły się, a wyrastały corazbardziej "laickie" bądź wręcz anty-chrześcijańskie; wyraziło się to w treściach legislacji jak i w konkretnych akcjach o charakterze symbolicznym. Ostatnio mowa jest m.in. o walce z Krzyżem jako głównym symbolem "formacji założycielskiej"; proklamuje ją lewicowy przedstawiciel narodu, którego sumienie zostało już dogłębnie oczyszczone... strumieniami finansowymi pompowanymi do krajów Europy, włączając w to Izrael...
Dzisiaj do anty-chrześcijańskiej UE, a głównie do PE, "walą" wszyscy; jedni uzasadniają to chęcią obrony jej chrześcijańskich korzeni, drudzy - raczej zamiarem ich podcinania, a wszyscy dążą do finansowych przywilejów, porównywlnych tylko z tymi, które zapewnili sobie tzw. oligarchowie w krajach post-komunistycznych. A przy tym europosłowie - w przeciwieństwie do owych "oligarchów", skądinąd złodziei i pasożytów, nie ponoszą żadnego ryzyka.
A jaki jest pożytek z ich działalności, głównie pozornej, a często wręcz szkodliwej?
No a my, wyborcy, mamy spełnić swój "obywatelski obowiązek" i posłać do PE ludzi pokroju J.Korwina-Mikkego, Migalskiego, "Misia"-Kamińskiego, Rozenka, Palikota czy innego "bełkota"!!!
PS. Postanowiłem przypomnieć w tych przedwyborczych dniach przypomnieć kilka moich notek poświęconych niektórym "aktorom" tego "wyborczego Kabaretu"; przepraszam za te powtórki ale uważam, że jedną z największych chorób życia publicznego jest tzw."krótka pamięć" lub kompletny jej zanik...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)