A więc wracamy do pytania: Co dały i mogą dać Polsce i Polakom wydarzenia w Ukrainie, zarówno te z ostatnich miesięcy, jak i z poprzednich lat naszej względnej niepodległości?
Póki co nasz korzyści z tego, co tam się dzieje i co się dzieje lokowłabym głównie w sferze świadomości, której zmiany mogą czy nawet muszą spowodować jakieś przemiany w tzw. sferze "realnej", materialnej, społecznej czy politycznej. Trzeba przy tym pamiętać o starej dyrektywie samospełniającej się przepowiedni, według której "gdy ludzie - znacząca ich "masa" - uznają pewne fakty za rzeczywiste - stają się one rzeczywiste w swoich konsekwencjach"... Ta dyrektywa może "zadziałać" zarówno u nas, jak i u naszych sąsiadów.
Jak na razie główna zmiana dotknęła naszych tzw. oficjalnych, formalnych przywódców, którzy w obliczu tego, co się wydarzyło w ukrainie i wokół Ukrainy - a czego oni nie przewidzieli - musieli "rakiem", dosłownie z dnia na dzień, wycofać się, przynajmniej oficjalnie, z realizowanej przez lata pro-rosyjskiej polityki i zacząć hałaśliwie, aż ponad miarę, głosić anty-putinowskie hasła i programy. Stworzyło to sytuację, w której wczorajsi członkowie Partii Przyjaciół Rosji Putina (PPR-P) powinni byli stracić do końca "twarz", a więc resztki powagi i autorytetu. Jak na razie tak się nie stało, gdyż reorientacja tj "Moskiewskiej partii" uzyskała oficjalne poparcie obozu braci Kaczyńskich, który uznał że udzielenie jego rządowi III RP jest, w danej sytuacji, kwestiią Racji Stanu...
Myślę jednak, że trwająca już od dość dawna korozja obozu władzy po jakimś czasie się nasili. Czy tak się stanie - pokażą wyniki ndchodzących wyborów...Może Polacy odzyskają instynkt samozachowawczy, utracony przy grilowaniu i ciepłych kąpielach "epoki Tuska"?
Oby tak się stało!
W każdym razie zwiększają się szanse tego, że w najbliższej przyszłości Polska - pozbawiona złudzeń i, co daj Boże, pod nowym przywództwem - w oparciu o struktury NATO i wspierana przez przywódców USA - powróci do koncepcji strategicznego sojuszu z Ukrainą i innymi krajami Środkowej i Wschodniej Europy, a może także z Turcją - realną siłą NATO w "naszym" regionie - aby zapewnić szeroko rozumiane bezpieczeństwo własne i swoich obywateli, w obliczu już nie podlegających już kwestii agresywnych, wręcz bandyckich działań neofaszystowskiej Rosji Putina...
Te ostatnie przyniosły już efekty nie do końca przewidziane przez ich "autorów", na czele z głównym, groźnym "figurantem". Chodzi głównie o zmianę stanu świadomości liderów NATO, reanimację jego struktur oraz nasilenie i przyspieszenie negocjacji w sprawie stworzenia "Ekonomicznego NATO", tzn. strefy wolnego handlu: USA - UE.
Na dłuższą metę może to być najskuteczniejszy sposób i środek okiełznania "polityki" chuligaństwa i bandytyzmu Rosji Putina wobec jej bliższych i dalszych sąsiadów, w tym Polski i Ukrainy...
W tym miejscu chciało by się powiedzieć: "Tak nam dopomóż Bóg!"
A wypada powiedzieć: "Przyszłość pokaże...".


Komentarze
Pokaż komentarze