Użalił się pan Prezydent III RP na językowe nadużycia swoich "młodych" kolegów z partii i ich partnerów, wywodzących się i z tej partii i partii "sojuszniczych". Jakżesz to brzydko się ta "młodzież" wyraża w czasie "intymnych spotkań, poswieconych temu, jak "załatwić" preciwników politycznych. Łzy się cisną do oczu nad tym "zbydlęceniem" platformerskichi nieplatformerskich prominentów i "funkcjonariuszy", wśród których ze świecą by szukać choćby jednego "pisowca" (czy jak to okresliła pewnego wieczoru wierna adwokatka PO, Monika Olejnik, "pisuarowca")...
A przecież warto przypomnieć o tym, jakimi ordynarnymi komentarzami kwitował obecny Prezydent, a kiedyś Marszałek Sejmu III RP, niebezpieczne "przygody", jakie spotykały jego Wielkiego Poprzednika w Gruzji, gdy toczyła się tam krwawa wojna Goliata z Dawidem!
Jak wtórował obecnemu Prezydentowi jego ówczesny kolega i sojusznik Janusz Palikot, mistrz ordynarnych wyzwisk i nieograniczonego niczym chamstwa!
Jak popisywał sie chamstwem ówczesny wicemarszałek Sejmu, niejaki Niesiołowski, człowiek chory psychicznie i głuchy na jakiekolwiek racjonalne argumenty, lżący precwników do chwili obecnej przeciwników PO, w nocy i w dzień!
Nie słyszał pan Prezydent wezwań swego konkurenta do prezydenckiego stanowiska, niejakiego Sikorskiego, jakoby dyplomaty, do wyrzynania czy też "dorzynania watahy" czyli członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, których było i jest w Polsce co najmniej 25,0, a może być i 50 procent?
Cóż za cholerna (mówiąc językiem w Polsce obowiązujacym: kurewska) hipokryzja i obłuda!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)