Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
342
BLOG

Suwerenność III RP czasów Platformy Obywatelskiej i Tuska

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Polityka Obserwuj notkę 1

 

Od czasu do czasu chwyta mnie chęć "reorganizacji" czy też "restrukturyzacji" własnych przemyśleń na temat naszej historii najnowszej, a szczególnie przebiegu zdarzeń na naszych wschodnich i południowo-wschodnich rubieżach, pozostajacych w związku ze stanem naszego Kraju i naszego Państwa. Na takie zabiegi umysłowe pozwalają kolejne, czasami wręcz dramatyczne wydarzenia, stawiające w nowym świetle fakty sprzed 10, 6, 4 czy dwóch lat. Trudno zaprzeczyć, że głównym "aktorem" lub wręcz "animatorem" tych wydarzeń była i jest Rosja Putina chociaż jej działania powołują do życia innych ważnych "aktorów" - tak jak to się zdarzyło już dobre ponad pół roku temu w Ukrainie - a nawet wywołują całe kompleksy efektów niezamierzonych czy nawet perwersyjnych - nazywanych przez socjologów również kontr-intencjonalnymi - których sens i skutki czasami może być trudny do uchwycenia i przewidzenia...

Najbardziej dramatyczne wydarzenia ostatnich tygodni to, oczywiście, stopniowe ujawnianie kolejnych nagrań prominentów III RP, głównie związanych z "partią hegemoniczną" czyli PO, oraz ich b.ważnych partnerów, takich jak prezes NBP, a także "rekin" Kulczyk, prezes Najwyższej Izby Kontroli, szef CBA (formalnie bezpartyjny ale podległy premierowi RP) . Te na prawdę dramatyczne wydarzenia, dobitnie ilustrujące bardzo specyficzną - delikatnie mówiąc - suwerenność naszego "pozornego Państwa", już są przykrywane przes usłużne, rządowe media, gdyż kolejny raz władze III RP uznały i przekonują obywateli tego "pozornego Państwa", że "Rodacy, nic się nie stało!" (własnie "leci" sprawa prof. Chazana).

Poprzednie pół roku było wypełnione wydarzeniami jeszcze bardziej dramatycznymi - o wymiarze wręcz historyczno-strategicznym - które rozpoczęły się w Wilnie, przeniosły się na Kijowski Majdan, następnie zaś na Krym oraz południowo-wschodnie rubieże Ukrainy, gdzie toczy się prawdziwa i brutalna wojna, chyba nieznana w Europie od wojen w byłej Jugosławii w latach 90-tych XX wieku. Choć ujawnienie "Polskich Nagrań" czyli przestępczych rozmów polskich porminentów, trochę "zasłania" tamte, pozornie odległe wydarzenia - może i taka była intencja ich ujawnienia - ani na chwilę nie należy zapomnieć, że dzieją się niedaleko od naszych granic rzeczy porównywalne - a rebour - do tych z połowy wieku XVII, które określiły historie tego regionu na stulecia...

Dlatego uznałem, że  warto przypomnieć historyczny kontekst tych ostatnich wydarzeń, posługując się fragmentami moich notek sprzed lat lub miesięcy. Oto te fragmenty.

"Cóż mogli uczynić Rosjanie w obliczu sytuacji, która zarysowała się po okresie "kolorowych rewolucji" w krajach "bliskiej zagranicy" Rosji i wzmożonej aktywności takich przywódców, jak Lecha Kaczyński, Wiktor Juszczenko czy prezydent Gruzji, Saakaszwili (po odejściu kunktatora i oportunisty, prezydenta Gruzji Szewarnadze)?

Strategię władz kremlowskich, przygotowaną na początku drugiej połowy minionej dekady i zrealizowaną po mistrzowsku, z pomocą różnych sojuszników Rosji w Ukrainie, Polsce i na Kaukazie, można obecnie odtworzyć bez większego trudu. Oto jej główne elementy.

Po pierwsze, należało zniweczyć skutki tzw. "Pomarańczowej Rewolucji" na Ukrainie, której krótkofalowym efektem było przesunięcie polityczno-kulturowej granicy pomiędzy umowną Europą i Azją  sporo kilometrów na wschód.

Po drugie, należało przykładnie ukarać najbardziej "krnąbrny" i buntowniczy, pod nowym przywództwem, kraj "bliskiej zagranicy", tzn. Gruzję; sprawa była stosunkowo łatwa uwzględniając "przyczółki" utworzone przez Rosję na północ i zachód od granic Gruzji (Osetia, Abchazja), wypełnione "materiałami wybuchowymi", w sensie dosłownym i przenośnym.

Po trzecie - last but not least - należało przykładnie ukarać i ew. wyeleminować z gry tego przywódcę z "bliskiej zagranicy", który próbował mobilizować i koordynować działania przywódców wszystkich (poza Mongolią i Białorusią) krajów "bliskiej zagranicy", tzn. Prezydenta Polski, Lecha Kaczyńskiego. Tu bardzo pomocne mogły być działania przywódców Platformy Obywatelskiej, w opozycji czy też, po wyborach parlamentarnych 2007r., u steru rządów, którzy wszelkimi mozliwymi sposobami - a wręcz szykanami - starali się ograniczać wpływ Lecha Kaczyńskiego na kształt polityki zagranicznej III RP, zarówno "na kierunku" europejskim, jak i wobec szeroko rozumianego Wschodu (od państw Pribałtyki po Kaukaz, Ukraine i Mołdowę).  

Zarówno koszty, jak i efekty realizacji poszczególnych elementów powyższej strategii różniły się i różnią, a przyszłość pokaże, jaka będzie trwałość tych efektów, zamierzonych i ubocznych, niezamierzonych. Zresztą można przypuszczać, że władze Rosji, podejmując odpowiednie działania - czy zaniechania - miały świadomość, że nie wszystkie sformułowane przez nie cele politycznej ofensywy - czy też kontr-ofensywy - zostaną zrealizowane, przynajmniej w dostępnym czasie.

Koszty spacyfikowania Gruzji okazały się wyższe, gdyż tu podjęto decyzję o akcji militarnej, wykorzystując dla jej uzasadnienia lepsze czy gorsze preteksty dotyczące wydarzeń na niestabilnym  pograniczu z Płd. Osetią I(sierpień 2008). Wprawdzie nie udało się zmusić Prezydenta Gruzji do ustąpienia ale niewatpliwie armia tego kraju i jego liderzy dostali nauczkę, którą przez pewien czas będą pamietali zarówno oni, jak i liderzy innych krajów "bliskiej zagranicy". Przy okazji pojawiły się - a może raczej potwierdziły się - watpliwości odnośnie gotowości zaangażowania się  krajów i sił NATO w obronie post-sowieckich krajów, a nawet byłych krajów tzw. obozu socjalistycznego, łącznie zresztą z Polską"...

Próba spacyfikowania i "zintegrowania" Ukrainy z Unią Euro-Azjatycką, realizowana przy pomocy Janukowycza i jego aparatu, początkowo przyniosła wiele korzystnych dla Rosji efektów ale po tym, co się stało pomiędzy Rosją, Ukrainą i "resztą świata" od listopada 2013 roku wywołała również wiele efektów nieoczekiwanych i dalece niezgodnych z intencjami i interesami Putina. Nie jest wykluczone, że to, co się stało przyczyni się do powrotu Rosji do "przysłowiowej" Azji, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ukraińskie przemiany są bardzo korzystne dla Europy, a szczególnie dla Polski; jak na razie, świadomość tego faktu jeszcze chyba nie dociera do "żywotnie tym zainteresowanych" podmiotów.

"...Paradoksalnie, największe efekty przyniosła - i wciąż przynosi - rosyjska ofensywa przeciwko Polsce, jako głównemu inspiratorowi defensywnych działań państw "bliskiej zagranicy", skierowanych przeciwko moskiewskim planom przywrócenia status quo ante, tzn. mniej lub bardziej skutecznego podporzadkowania tych państw władzy i wpływom Kremla i uczynienia z nich, kolejny raz w historii, strefy buforowej. W przypadku Polski istotnym sojusznikiem okazała się bardzo rozbudowana, jak się okazuje, "partia moskiewska", obejmująca wielu ważnych "agentów wpływu", sięgających Kancelarii Prezydenta, Rządu III RP, a szczególnie wielu instytucji medialnych, zarówno tradycyjnych, jak i elektronicznych. 

Decydująca okazała się tu nienawiść ludzi szeroko rozumianego post-komunistycznego układu do obozu braci Kaczyńskich, partii Prawo i Sprawiedliwość; ludzie ci, w obronie swych zagrożonych pozycji, interesów i wpływów byli i są zdolni do podejmowania wszelkich działań, które mogą osłabić zagrożenie płynące ze strony tych, którzy uznali, że trzeba przywrócić polityczną podmiotowość Polski względem jej potężnych sąsiadów i innych państw zainteresowanych prowadzeniem "dobrych interesów" z Rosją, skazaną na zachodnią pomoc w jej modernizacyjnych aspiracjach.

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że takie interesy stają się dla niektórych z tych państw sprawą "być albo nie być" w obliczu wciąż nasilającego się kryzysu ich gospodarek i rozpadu całego systemu zachodniej gospodarki i finansów; na naszych oczach powracają lata 30-te XX wieku, gdy Zachód wspomagał materialnie, a czasami propagandowo, światową ofensywę "nieboszczyka"(?) Związku Sowieckiego na następne 50 lat.".

Gdy chodzi o Polskę czyli III RP, lepszą część polskiej elity fizycznie wyeleminowano,a tę gorszą, u władzy, poddano powszechnym podsłuchom, bo dobrze wiedzieć, co się u sąsiadów dzieje...
Tak wygląda suwerenność III RP, przynajmniej od 4 lat, przy czym jeden nasz "suzeren" przekazuje uzyskane informacje, z nasłuchów (i nie tylko) - drugiemu,tak jak kiedyś czyniły podobnie Gestapo i NKWD...


Spójrzmy prawdzie w oczy chociaż jest straszna. Tusk miał rację: nasz wschodni sąsiad wypowiedział nam wojnę jakieś 4-5 lat temu; Tusk chyba nawet  to usłyszał od swego "partnera" i czułego "przyjaciela", Putina.
A gdy o tym pół roku temu, po wybuchu na Kijowskim Majdanie, zapomniał - to mu przypomnieli, ujawniając nagrania całej (niemal)  jego kompanii i jej ważnych partnerów!!!

To się nazywa Suwerenność RP!

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka