Nie wiem czy to ze względu na "stare dobre twarze" politycznych przetrwalników ludowców, czy też po prostu ze względu na brzmienie, skrót POPSL, nie kojarzy mi się najlepiej. Podobnie podchodzę, do szans na cud gospodarczy, który przecież "się Polsce należy". Wiem, że wyrównywanie gospodarczej sytuacji, w kraju postkomunistycznym, musi potrwać. Mimo bardzo różnych formacji politycznych, w latach po upadku ZSRR, Polska na tle innych krajów byłego bloku sowieckiego, wypada całkiem nieźle i jestem głęboko przekonany, że ciągle będzie wypadać nieźle. Nie zmieni to faktu, ciągle popularnego narzekania na wszystko dookoła, tendencji do porównywania swojej sytuacji raczej z sytuacją Francuza, Norwega czy Niemca, niż Ukraińca, Słowaka czy Litwina. Jakkolwiek by nie patrzeć, na hasła wyborcze, cud tylko w małym stopniu będzie zależny od polityki, a może jedyną polityczną drogą, mogącą przyśpieszyć jego objawienie się, byłoby wycofywanie mechanizmów regulacji i nadzoru z gospodarki, na co nawet "hasłowo liberalnej" Platformy nie będzie raczej stać.
Wkrótce więc, zacznie się zwalanie na katastrofalne w skutkach zaniedbania rodem z IV RP i "związane ręce" aktualnych włodarzy. Zamiast rozliczania układu, będzie rozliczanie "rozliczających układ", uderzenie w CBA, obsadzanie "swoimi". Powielane będą usprawiedliwienia, iż potrzeba czasu, że nawet tak dobry program nie wyczaruje cudu od zaraz. Ciekawe tylko jak długo wytrzymają wyborcy? Z mojego punktu widzenia, najszczęśliwiej by było gdyby wszystko się udawało, szkoda że na to "wszystko" nie ma fizycznej możliwości uchwalić budżetu. Gdzieś więc znowu zaczną się strajki, któryś sektor masowo umknie w bogatsze zakątki Europy, ktoś wróci, a ktoś rozbije namioty i będzie hałasował. Na to ostatnie na szczęście, najprawdopodobniej możemy poczekać spokojnie do cieplejszych wiosennych dni.


Komentarze
Pokaż komentarze