Bardzo oczekuję, na jakieś znamienne unormowanie stosunków na linii prezydent - premier. Nie chodzi mi, nawet o powtarzanie przez media, złego wizerunku jaki stworzyłaby taka sytuacja na arenie międzynarodowej, czy nawet o być może świadectwo słabości, którą ktoś miałby wykorzystać (jak?). Obawiam się poważnie sytuacji w której zaognienie sięgnęłoby takiego zenitu, w którym obie strony trwoniłyby zbyt dużo energii i czasu na zyskanie paru metrów pola w wojnie pozycyjnej. Z jednej strony kilka dobrze wystrzelonych vet, z drugiej strony parę decyzji personalnych, w jakimś okopie dobrze ufortyfikowana komisja śledcza, a doprowadzić to może do sytuacji w której, nasi szanowni politycy zdziałają jeszcze mniej, niż potocznie w ich lenistwie się upatruje. O ile twardość negocjacyjna braci Kaczyńskich dała się poznać zarówno w polityce lokalnej i zagranicznej, tak atmosfera solidarności i przyjaźni z jaką nowy premier afiszuje swoje rozmowy, dziwnie przekłada się tylko na ustępstwa na arenie międzynarodowej, a konkretnie między Warszawą, a Moskwą. Ciekawe czy to tak genialna polityka Kremla, że wystarczy strzelić jednym bezzasadnym embargiem, a zaraz dostanie się w zamian za zniesienie tegoż embarga kilka cennych ustępstw w polityce zagranicznej. Nasz pan premier, może w takiej sytuacji pochwalić się "sukcesem" zniesienia embarga, a w Moskwie, muszą sobie mówić, że nie myśleli, że pójdzie tak łatwo.
Jedno jest pewne, jak tak dalej pójdzie to zachodnia prasa (na rosyjską jeszcze bym nie liczył), przestanie na Polsce wieszać psy, ukontentowana sytuacją w której wreszcie Polska działa bardziej jak marionetka z jedyną słuszną opcją potakiwania. Od czasu do czasu marionetce należy się oczywiście nagroda - którą wystarczy zaakcentować jako "wielki sukces" Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze