O debacie w XIV LO we Wrocławiu powiedziano już chyba wszystko. Inicjatywa licealistów, by dyskutować o wiszących krzyżach w klasach spotkała się z uznaniem nawet prof. Wojciecha Sadurskiego, który nie omieszkał przy okazji skrytykować prof. Legutkę za słowa o "rozwydrzonych gówniarzach". Problem w tym, że akcja Zuzanny Niemier i jej rówieśników to żaden spontaniczny sprzeciw, a pewna strategia działania, by przyciągnąć jak najwięcej ludzi na "swoją stronę".
W grę nie wchodzi tak naprawdę krzyż. Bo ilekroć słyszę z ust ateisty (choć niezwykle rzadko, o dziwo głównie w telewizji bądź w salonie 24), że krycyfiks godzi w ich uczucia, jest formą dyskryminacji i cokolwiek im narzucono, budzi we mnie po prostu śmiech i boję się myśleć, co jeszcze napędza takiego stracha wśród naszych wojowników. Bo zauważmy, że ateiści dzielą się na tych, którzy szanują i respektują naukę i zasady Kościoła katolickiego a także jego symbole - w tej grupie podkreśla się istotne znaczenie krzyża jako czynnika naszej, europejskiej kultury a nawet państwowości oraz wojowników, których określam mianem "talibów". Ekstremistom chodzi tylko i wyłącznie o legitymizacje własnych przekonań. Dowodem niech będzie fragment artykułu nastolatki, gorąco wspieranej przez "Gazetę Wyborczą":
"Konstytucja RP gwarantuje każdemu prawo do milczenia w sprawach światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania przed organami władzy publicznej. Często prawo do milczenia rozciąga się także na inne stosunki społeczne, uznając traktowanie przekonań religijnych jako intymną sprawę każdego człowieka. (...)Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów chciałoby odwrócić tę passę. Zachęcając najodważniejszych niewierzących (lub wierzących znacznie inaczej...) do tego, by „się ujawnili", by publicznie powiedzieli o swych przekonaniach. Z czasem ułatwi to z pewnością życie anonimowych ateistów, agnostyków i innych „niepoprawnych światopoglądowo". Zależy nam na tym, by ów swoisty coming out rozpoczęli ludzie znani i lubiani, autorytety naukowe, moralne, literackie, artyści, dziennikarze, aktorzy itd.Ten proces powoli zaczyna już zachodzić samoczynnie. Stanisław Lem zawsze otwarcie w swych wywiadach i felietonach mówił o swym ateizmie. „Stuprocentowym i niepodważalnym" ateistą mieni się Andrzej Sapkowski. W programie G. Miecugowa „Inny punkt widzenia", Zbigniew Hołdys stwierdził, że nie wierzy w żadnego boga. W programie „Co z tą Polską" Kazimierz Kutz wyznał, że nie jest wierzący. W radiu TOK FM Piotr Najsztub powiedział, iż jest ateistą i że zacznie zbierać podpisy na świątynię Rozumu a nie Opatrzności Bożej. Kuba Wojewódzki niejednokrotnie w swoich programach mówił o swym ateizmie. Śpiewają o tym Anja Orthodox, a od niedawna Kazik Staszewski. Z kolei Marek Kondrat mówił o swym agnostycyzmie i antyklerykalizmie. Podobnie Zbigniew Zapasiewicz, Zbigniew Religa, Lech Janerka, Maciej Maleńczuk… Ta lista jest oczywiście znacznie dłuższa, ale już otwarte deklaracje przedstawicieli świata akademickiego są dla szarego człowieka znacznie mniej widoczne."
Nawiasem mówiąc wkładanie do jednego wora Maleńczuka czy Hołdysa z Religą to niegodziwość, bowiem ś.p. polityk sam nie jeden raz przyznawał, że szanuje wiarę i Kościół. Niemier chciałaby przyciągnąć do grona wojujących ateistów jak największą ilość celebrytów i osób znanych z życia publicznego, by "publicznie powiedzieli o swych przekonaniach". I tym się różnię od aktywistki antyklerykalnej strony internetowej, że jako katolik nie potrzebuję nawoływać znanych ludzi do wyznawania wiary w Boga. Bo katolicyzm nie potrzebuje legitymizacji na ziemi w postaci celebrytów. Uważam, iż bycie ateistą jest wewnętrzną sprawą człowieka. Tyle, że to właśnie wojujący talibowie chcą głośno mówić: jesteśmy przeciwko krzyżom, instytucji Kościoła i nie wierzymy w żadnego Boga. To prawo do milczenia, które zauważyła Zuzanna Niemier (warto by było, gdyby chociaż wysiliła się na zacytowanie odpowiedniego fragmentu z konstytucji RP, bo ja w art. 53 w pkt. 2 i 5 czytam coś zupełnie innego), ogranicza się tylko i wyłącznie do katolików. W tym tkwi myślę cały problem. I jeśli prof. Wojciech Sadurski tego nie widzi, a nie daj Boże jeszcze takie zakusy popiera, tzn., że przychyla się ku temu szkodliwemu procederowi.
Termin debaty i wsparcie "Gazety Wyborczej" nie został wybrany przypadkowo. Przecież mamy okres przedświąteczny, kilka dni będziemy przeżywać narodzenie Jezusa. I coś mnie ciekawi - czy Zuzanna Niemier ubierze choinkę i przyozdobi ją gwiazdą betlejemską, a potem w gronie rodzinnym zacznie śpiewać kolędy? Powiecie, że to oczywiście prywatna sprawa każdego z nas. Owszem, zgadzam się. Cienka linia hipokryzji pojawia się przy wojownikach a nie ludziach, którzy nie uwierzyli w nauki Chrystusa i nie chcą być członkami Kościoła, ale jednocześnie potrafią zachować się na tyle godnie, by nie odbierać i nie ośmieszać pewnych wartości ważnych dla innych. Jednego dnia wojujemy z krzyżami - symbolem zwycięstwa Pana nad śmiercią, ale też kultury europejskiej i naszej, rodzimej, a kilka dni później ubieramy choinkę, dzielimy się opłatkiem, obdarowujemy prezentami. Gdzie tu konsekwencja i pewność w głoszeniu swoich idei?
Pozew przeciwko profesorowi Legutce i udział w tej śmiesznej sytuacji Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka jest próbą przymknięcia ust oponentom. Nie wierzę, by byłemu ministrowi edukacji narodowej sąd wymierzył grzywnę, skoro jeden z drugim głupim posłem mogą obrażać do woli prezydenta wbrew prawu. Termin "rozpuszczone smarkacze" nie jest zbyt wyszukany, ale w debacie publicznej padają dużo gorsze zwroty i jakoś oburzenie prof. Sadurskiego zwykle skupiało się na krytyce "Faktu", któremu sam udzielał niegdyś wywiadu. Nie mam wątpliwości, że do całej szopki podpuściła wrocławska "Gazeta Wyborcza".
Na koniec taka mała dygresja odnośnie tej gazety, a konkretniej redaktorów - kiedy Kościół był osłoną i podparciem w czasach PRL-u, wtedy mało kto instytucję ujadał. Kiedy realia po 1989 r. się zmienily, da się zauważyć diametralny zwrot. Akcja z debatą o wiszących krzyżach, a w podtekście o ich negatywnych skutkach, tylko to potwierdza.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura