293 obserwujących
1354 notki
4276k odsłon
  6206   0

Mistrz w rządzie Tuska

Radek Sikorski dla "Onetu":Wszyscy jeszcze pamiętamy, kto nasłał na Leppera prowokatorów z CBA. I to akurat w momencie gdy – wydawało mi się – Lepper naprawdę chciał przejść na jaśniejszą stronę mocy. (...)dziennikarze wolą zajmować się sprawami, które uważają za ważniejsze. Dla pana też białoruska propaganda w związku ze śmiercią Leppera jest ważniejsza niż wizyta ministra spraw zagranicznych Chin. A propos, właśnie z nim odbywałem rozmowy w ranek samobójstwa Andrzeja Leppera. Mam nadzieję, że Mińsk uzna to za wystarczające alibi (śmiech). (...)Warto było czekać na tłumaczenia raportu Millera, bo dzisiaj nasz raport dominuje w przekazie światowym. (...) A wyborca niech wyciągnie wnioski, czy losy Polski można powierzyć ludziom, którzy przez wiele miesięcy rzucali absurdalne oskarżenia i szafowali hipotezami o sztucznej mgle, helu, bombie próżniowej, Tutce jako o bombowcu strategicznym, dobijaniu rannych itd.

To wszystko zaserwował w jednym wywiadziedla Onetu minister spraw zagranicznych. Choć ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć, nie czytając, z kim rozmowa się odbyła, że to głos kolejnego partyjnego pistoleciku. To, jak Sikorski odpowiada i rzuca tematami - na przykład przypisuje sobie zasługę przekonywania śp. Lecha Kaczyńskiego do wizyty w Miednoje czy Charkowie po czym dodaje, że przeciwnik polityczny forsuje tezy o "dobijaniu rannych" - zasługuje tylko na dwa określenia: buta i błazeństwo.

W jednym tylko wywiadzie Sikorski manipuluje albo kłamie, że na Leppera szykowana była prowokacja. Mógłby posłuchać wypowiedzi choćby Andrzeja Czumy, który - próbując ostatnio odkupić łaski w mediach po "szalonym" raporcie - podkreśla, iż nie było mowy o żadnej pułapce na zmarłego ws. afery gruntowej. Dalej minister wyraża żal i adresuje go do dziennikarza Onetu - żeby było śmieszniej - jakoby pretensje białoruskie w czasie pogrzebu Leppera były ważniejsze w mediach niż wizyta w Polsce odpowiednika Sikorskiego z Chin. I kpi. Bardzo śmieszne, panie ministrze. Prawie tak samo, jak wydanie danych białoruskich opozycjonistów reżimowi Łukaszenki.

Kolejny przykład starania się o względy u Donalda Tuska przed wyborami, a przy tym błędnie prowadzonej polityki ws. katastrofy smoleńskiej, to dyskusja o przyczynach tragedii i raporcie Millera. Nic, poza wyświechtanymi frazesami, człowiek, piastujące tak wysokie stanowisko, nie ma do powiedzenia. Błąd pilotów - kardynalny, nie trzeba być ekspertem, wyrokuje polityk PO, ale w takim razie co z wieżą kontroli lotów? A sprytny Sikorski odsyła do raportu Millera, bo tam "wszystko jest". I boi się nawet o ocenie kontrolerów w tym dokumencie wspomnieć, choć to i tak wiedza niepełna. Grunt, to nie narazić się braciom Moskalom i prowadzić słuszną wojnę z opozycją. A przy tym odsunąć od siebie zarzuty o niedopełnienie obowiązków.

Sądziłem jeszcze niedawno, że Sikorski pewnych granic nie przebije. Prowadzenie jednak twitterowej, wręcz żałosnej dyplomacji i wypowiedzi, urągające zdrowemu rozsądkowi, każą dojść do wniosku, że w dziedzinie błazenady nie ma sobie równych i w tym jest właśnie mistrzem.

I mam pretensje do obozu Jarosława Kaczyńskiego. Nie tylko za Kaczmarka i Leppera, ale też za wprowadzenie na salony Radka Sikorskiego. Bo mimo że był wiceministrem ON za rządów Jana Olszewskiego, to właśnie PiS wyciągnął go z politycznego niebytu i dał stanowisko w MON. Co było dalej, wszyscy pamiętamy.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sikorski-szkoda-ze-prezydent-lech-kaczynski-mnie-n,3,4820951,wiadomosc.html

Lubię to! Skomentuj93 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale