Chyba pospieszyłem się z tezą o końcu kariery medialnej Gromosława Czempińskiego. Dziś jeden z podejrzanych o łapówkarstwo ws. prywatyzacji LOT-u i STOEN-u zabrał głos w najlepszej telewizji ze stajni ITI. Oczywiście zaraz przeczytam, że jestem sfrustrowanym nienawistnikiem, węszącym spiski, ale...uprzedzenia zostawmy na bok. Przyjrzyjmy się, czemu służy zaproszenie do programu TVN CNBC Biznes Andrzeja Piechockiego, jednego z podejrzanych.
Czy dziennikarze zapytali biznesmena o szczegóły zarzutów, jakie stawia katowicka prokuratura? Oczywiście, że nie. Bohater afery prywatyzacyjnej wykorzystał medium do zrobienia dobrej miny do złej gry: "Jestem wolnym człowiekiem", "nie zostawię biznesu", "nie zawiniłem", "ha, akcje spółki poszły w górę". Co z tego może wyciągnąć przeciętny widz TVN? Prokuratura ściga niewinnego człowieka, biznesmen jest odważny i nie zostawi swojej firmy w kłopocie, a tak w ogóle to jej akcje jeszcze podskoczyły. No żyć, nie umierać!
A ja wyciągam inne wnioski: medium weszło na grząski grunt i zaczęło z niewiadomych powodów "uwiarygadniać" bohaterów afery "niesłusznie oskarżonych". Nie wiem, czy najlepsze miejsce dla podejrzanych o wielomilionowe łapówki i przekręty przy prywatyzacjach jest w mediach. Jak widać nie na darmo poszły grube pieniądze na kaucje.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)