Media, począwszy od lokalnych w Białymstoku, napawały się wczoraj przez kilka godzin informacją, jakoby pion śledczy IPN sensacyjnie odkrył, że doniesienia TW "Bolek" zostały sfałszowane przez Służbę Bezpieczeństwa. Wszystko po to, by Lecha Wałęsę skompromitować przed komitetem noblowskim w 1982 r. Problem w tym, że całość sprawy została opisana w książce "SB a Lech Wałęsa...Przyczynek do biografii", a IPN potwierdził ustalenia historyków.
Badacz, który potrafi pracować nad źródłem, bez trudu odnajdzie w teczkach próby skompromitowania danej osoby przez tajną policję. Nie inaczej było w przypadku Lecha Wałęsy. To, że bezspornie współpracował z bezpieką w latach 1970-1976, nie oznacza, iż SB nie chciała tego wykorzystać i go skompromitować parę lat później, kiedy już był ikoną ruchu solidarnościowego.
Akcja Biura Studiów osiągnęła swój cel - Wałęsa Nagrodę Nobla otrzymał rok później. Jak podkreślają Cenckiewicz i Gontarczyk, bezpieka chciała stworzyć wrażenie, że lider opozycji antykomunistycznej "kapuje" w latach 80. Wedle najnowszych badań SB korzystała m.in. z oryginalnych donosów TW "Bolek" z 1971 r. i pokwitowań pieniędzy. To przecież wiedza dostępna powszechnie, tymczasem w mediach podniósł się dziki szum i atmosfera sensacji.
Nie omieszkał tego wykorzystać sam Lech Wałęsa, który jest kolejną osobą - po dziennikarzach - nie mającą najwyraźniej do czynienia z publikacją na swój temat. Na blogu "Moja Generacja" umieścił screen z Onetu z wytłuszczonym tytułem: "IPN: SB fabrykowała dokumenty nt. Lecha Wałęsy". Który dziennikarz jako pierwszy wypuścił "sensacyjnego" newsa i w jakim celu?



Komentarze
Pokaż komentarze (139)