Premier Indii Indira Gandhi została zamordowana 31 października 1984 roku przez dwóch członków swojej ochrony osobistej, podinspektora Beanta Singha i posterunkowego Satwanta Singha (ochronę VVIP zapewniała wówczas w Indiach policja). Atak miał miejsce w jej oficjalnej rezydencji w Nowym Delhi. Zamachowcy oddali 33 strzały z broni służbowej, wszystkie celne.
![]()
Beant Singh został zastrzelony na miejscu przez innych ochroniarzy, a Salwant Singh został ujęty, osądzony, skazany na śmierć i powieszony w pięć lat po zamachu. W następstwie zamachu, Indie całkowicie zmieniły doktrynę ochrony najwyższch osób w państwie. W lutym 1985 roku indyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powołało komisję w celu zbadania międzynarodowych modeli ochrony wzorowanych na modelu US Secret Service. Zalecono utworzenie specjalnej jednostki ochrony całkowicie odizolowanej od lokalnych tarć politycznych lub biurokratycznych. 8 kwietnia 1985 roku powołano Jednostkę Ochrony Specjalnej (później przemianowaną na Grupę Ochrony Specjalnej) pod bezpośrednim nadzorem Sekretarza Gabinetu (indyjski odpowiednik Szefa Kancelarii Prezesa Rady MInistrów).
Dziewięć sekund filmu opublikowanego przez Macieja Berka, na którym Prezydent Nawrocki sam forsuje wrogo usposobioną grupę w drzwiach Trybunału Konstytucyjnego, a ochrona SOP znajduje się za jego plecami, zamiast torować prezydentowi drogę i zapewniać bezpieczeństwo, jest dowodem rzeczowym na prawdziwość tezy, że życie Prezydenta RP nie może zależeć od ochrony podległej ministrowi spraw wewnętrznych rządu fundamentalnie skonfliktowanego politycznie z prezydentem.
Ochrona prezydenta Nawrockiego wymaga natychmiastowej reformy, w przeciwnym razie, w atmosferze nienawiści celowo podgrzewanej przez uśmiechniętych razem, życie prezydenta jest w niebezpieczeństwie. Bezpieczeństwo prezydenta nie może zależeć od ochrony podległej ministrowi spraw wewnętrznych.
Potrzebna jest jednostka specjalna ochrony prezydenta odpowiedzialna przed Kancelarią Prezydenta lub Szefem BBN, a nie ministrem spraw wewnętrznych. Naturalnie nie ma tu sugestii, że ochrona prezydenta Nawrockiego zrobi mu krzywdę tak jak Beant Singh i Satwant Singh Indirze Gandhi, w 1984 roku. Ale ochrona SOP mogłaby na rozkaz przełożonych zlekceważyć lub "przeoczyć" psychotycznego osobnika inspirowanego przez Cybę, a potem kłamać, koncertowo rżnąć głupa pod intensywną osłoną medialną i wyrażać żal.
Co było, gdyby niezaprzysiężona sędzia TK miała w ręku ostre narzędzie? Ochrona za plecami prezydenta mogłaby go nie dostrzec, lub wiarygodnie tłumaczyć się po fakcie, że go nie dostrzegła (plausible deniability). Sędzia objaśniłaby, że działała w stanie silnego wzburzenia, połączonym ze stanem wyższej konieczności.
Czy ochrona sprawdziła, że w grupie wrogo usposobionych do prezydenta urzędników TK stojących w przedsionku nikt nie ma broni?
Kto odpowiadał za decyzję, że prezydent ma iść na czele, a nie w środku ruchomego kordonu ochrony złożonego z 4 do 8 funkcjonariuszy (formacja typu kwadratu, rombu, lub klina /PES box, diamond or wedge/ ) ?
Oczyma duszy już widzę, jak powszechnie znane osoby nie posiadają się z radości w mediach społecznościowych po śmierci prezydenta i sugerują, że zamachowiec/zamachowczyni był(a) bohaterem narodowym, który się poświęcił dla wyższej idei.
Maszyneria medialna, która nie miała żadnych problemów z wytłumaczeniem zataczania się pijanego w sztok prezydenta Kwaśniewskiego nad grobami Polaków w Charkowie (zespół przeciążeniowy goleni lewej) i podała cztery wersje katastrofy smoleńskiej, wszystkie kłamliwe, (cztery podejścia, pijany generał w kokpicie, żądanie prezydenta by lądować, 'tak lądują debeściaki') zanim jeszcze kurz dobrze nie opadł nad rozbitym samolotem prezydenta Kaczyńskiego,
nie miałaby także żadnych trudności z objaśnieniem, że zabójca prezydenta Nawrockiego był(a) non compos mentis, ponieważ działał(a) w stanie silnego wzburzenia. Jeśli biegli psychiatrzy orzekliby inaczej, to nic nie szkodzi, bo uznano by, że sprawca działał(a) w stanie wyższej konieczności. Prawnicy-konstytucjonaliści dodaliby, że była to wyższa konieczność konstytucyjna.
Czy jest zupełnie i całkowicie niemożliwe, by Polacy byli choć raz mądrzy przed szkodą?
PS. Funkcjonariusze SOP chroniący prezydenta Nawrockiego przy wejściu do budynku Trybunału Konstytucyjnego powinni usłyszeć zarzuty dyscyplinarne i karne.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)