Ten chory spektakl ma nam ponoć pomóc w "budowaniu relacji z Żydami". Domyślam się, że nie chodzi o relacje pokojowe. Bo jak ma to niby zbliżać tzw. Polaków i tzw. Żydów? Ja pierwszy raz niechęć do Żydów poczułem wraz ze słynnymi przeprosinami Kwaśniewskiego. Jakoś tak mam, że nie lubię przepraszać za to, czemu nie jestem winien. A tutaj rzucało się na kolana cały mój naród. Jak można być patriotą i nie buntować się w takiej sytuacji? Taki sam, uległy, stosunek do sprytniejszych braci w wierze miał Lech Kaczyński, nie inny jest Bronisław Komorowski. Zapewne udało się dziś stworzyć nowe zastępy "antysemitów", ludzi, którym nie w smak jest upokarzanie Polaków, robienie z nich najobrzydliwszych bestii współczesnego świata.
Oczywiście media o wiele chętniej przekazują ciemnemu ludowi słowa takie, jak "wstyd" i "hańba", niż "powód" i "odpowiedzialność". A nazwiska Hermanna Schapera to nie wspomni już nikt.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)