kojotto kojotto
101
BLOG

Książę z bajki...

kojotto kojotto Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

                Kupuję sobotnie wydanie Gazety Wyborczej dla jej części publicystycznej. Sporej w tym dniu i przeważnie ciekawej. W innych dniach odpuszczam sobie to pismo bo polityki i naszych politykierów mam dość po dziurki w nosie. Wzajemne ich obszczekiwanie się i gryzienie się po nogach nie interesuje mnie. Relacje z ich wzajemnych przepychanek w walce jednych o utrzymanie się przy korycie a drugich o dopchanie się do tego koryta polukrowane troską o dobro społeczne wywołują u mnie odruch wymiotny. Przy okazji lektury zdarza mi się czasami zaglądnąć do sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej czyli Wysokich Obcasów. Jeśli ktoś myśli, pociąga mnie bycie „pięknym kobietą” i dlatego poczytuję sobie te Obcasy, to od razu wyjaśniam, że nic z tych rzeczy. Dobrze mi z tym kim jestem i zmian nie przewiduję. Wystarczy że popatrzę sobie czasem na naszego czołowego atletycznie zbudowanego „kobietę” którego z racji pełnionych przez niego publicznie funkcji zmuszony jestem czasami oglądać  w telewizji w wersji „ ona” żeby taka myśl we mnie nie powstała. 

                 I czegóż to doczytałem się ostatnio w tych Wysokich Obcasach. W felietonie pod tytułem „Śmieciologia stosowana” niejaka pani Anna Dryjańska, publicystka-feministka, ubolewa nad ciężkim losem kobiet które w pogoni za księciem z bajki związały się niebacznie z takowym księciem i teraz muszą też księcia obsługiwać. Bez wzajemności z jego strony. Muszą sprzątać po nich, usługiwać im. Za to oni obdarzają swe wybranki mądrymi rozmowami i pielęgnowaniem swego hobby co w żadem sposób nie zadowala już wybranek i nie rekompensuje ich trudów codziennej obsługi swego wymarzonego. Jedna z nich twierdzi, że nie stać jej na dziecko bo przecież już jedno w domu ma, wskazując na swego księcia. I tu ciśnie mi się na usta znane porzekadło „ widziały gały co brały”. Chciały mieć księcia to go mają. Fascynowały je mądre rozmowy, wodzenie je przez księcia po imprezach kulturalno-rozrywkowych, ich tak modna w obecnych czasach idea „ realizowania się”, jego równie pożądany przez współczesne kobiety metroseksualny wygląd i zachowanie się. To mają co chciały. Tylko nie pomyślały bidulki wcześniej że książę prędzej opuści ich ten wspólny świat niż wyniesie śmieci, zmyje naczynia czy dziecku zmieni obfajdaną pieluchę. Bo książe jest ponad to. Ale jak się jest wyemancypowaną, i wiecznie  „realizujące się” panienką z główką nabitą genderowymi pierdołami to jak wziąć sobie chłopa z pogardzanego gatunku tych drwaloseksualnych?  Takiego który wie że i gdzie się śmieci wynosi, zmyje gary, potrafi sam sobie skarpetki uprać. A i swojej wybrance ulży w domowych porządkach, w kuchni, czy dzieckiem potrafi się zająć. Nie jest on tak efektowny jak książę i przyjaciółkom oczu nim się nie powybija, na imprezach nie błyszczy, a życie przy jego boku to nie wieczny pokaz fajerwerków. Ale w życiu zawsze jest coś za coś. Za to daje on  daje  życiowy spokój, dobrze pojęte partnerstwo, zrozumienie i wsparcie w trudnych chwilach.

                      Więc czasami warto się zastanowić nad dalszymi konsekwencjami wyboru a nie później lamentować, że zostały i sprowadzone do roli służących i żebrzących o pomoc w pokonywaniu trudów dnia codziennego. Chyba że liczyły na to, że książę po okresie uniesień, kiedy to nic nie jest ważne tylko on, sam zniknie zanim zdąży dokumentnie nabałaganić w domu i życiu. Bo jak nie daj boże zostanie na dłużej to tragedia życiowa murowana 

kojotto
O mnie kojotto

jeszcze nie odmóżdżony

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo