Nigdy skamlę, o nic nie proszę
Ja, Panie, na twym bucie pyłek
Swój los garbaty pokornie znoszę
Więc czemu wiecznie lejesz mnie w tyłek
Żyję jak żyłem, mam też co miałem
Choć prawdy mi brakło i wiary nie stało
Ale szukałem, znaleźć ją chciałem
Słowo dawano, dla mnie to za mało
Wciąż po omacku szukałem drogi
W codziennym bycie grzęznąc po szyję
Anim bogaty, anim ubogi
Choć czasem z trudem, to jednak żyję
Ponoć ty wszystko możesz Panie
Jak śpiewał kiedyś Okudżawa
Daj mi spokojnie zjeść me śniadanie
Niech dzień spokojem mi nastawa
Nie baw się Panie mym żywotem
Choć lichy, lecz to królestwo moje
I tak zabierzesz mi go potem
Teraz, daj pożyć ze spokojem


Komentarze
Pokaż komentarze