Polska zadowolona wyległa wczoraj miedzy Władysławowem a Jastarnią. Akurat pierwszy raz powiało od paru dni i na płytkich wodach Zatoki Puckiej naraz pływało co najmniej 2-3000 osób , windsurferzy i kitowcy .Niebo roiło się od kolorowych latawców i żagli ,tylko na jednym kempingu w Chałupach można było naliczyć co najmniej 300 przyczep kempingowych . Biorąc pod uwage ,ze przeciętny surfer czy kitowiec pływa 3-4 godziny dziennie , a od zagli pełno było cały dzień –samych pływajacyh musialo być ponad 6000 osób. Do tego rodziny ,osoby towarzyszące i inni ,na Półwyspie Helskim przebywało wczoraj ,w piątek 20 sierpnia , kilkadziesiąt tysięcy osób wyglądających na zadowolone.
Wynajecie miejsca / na swoja własną przyczepe czy kamper / kosztuje od 5000 do 8000 pln za sezon. Stary Kaszub , właściciel kempingu nie ma dobrej prasy u stałych bywalców. Śmiała siedmiolatka ,córka znajomych jako jedyna zdobyła się na odwage i wypaliła do niego –„ kupiłes sobie porsche , a prysznice tak samo brudne jak w zeszłym roku „
Rzuca się w oczy , z roku na rok coraz bardziej szeroka grupa wysportowanych 35 -40 latków i wyżej z deskami góra modelami dwuletnimi ,obowiązkowo trzy komplety żagli . Beemki piatki wymieniają w tym roku już na szóstki , biedniejsi parkują Audi Q7 lub mercedesy elemele. Porsche Cayenne to już stary model i zaczyna być passe. Generalnie biedy na parkingach nie widać. Kaszub kasuje za wjazd każdego samochodu 15 pln dziennie.
W szkole Easy windsurfing atmosfera wiszącej w powietrzu adrenaliny /w końcu dobrze wieje/ , tremy i podniecenia przed pierwszym czy kolejnym wyjściem na wodę i kolejną lekcją. Dużo ładnych ,wysportowanych dziewczyn, krecą się przystojni instruktorzy .Ci od kitów lansuja dla siebie nowa modę –na kombinezon zakładają wszyscy długie lużne spodenki za kolana tzw. board szorty , wyglądające troche jak spódniczki - których jedynym zadaniem jest lans. Bowiem tylko przeszkadzaja przy poruszaniu się w wodzie i na płyciznach. W sklepie schodzą głównie kombinezony powyżej 1500 pln ,te za 800 sa identyczne ,niestety mniej kolorowe. Tam gdzie surferzy bywają tez dziewczyny surferow , ubrane głównie w za dużą meską koszulkę, zdobyczne trofeum ostatniej nocy. Pompka napełniająca powietrzem komory latawca ciężko chodzi i dziewczyny szykujące kita na wode prosza chętnych Panów o pomoc w pompowaniu .Kolorowy rój na błekicie morza i nieba , szum wiatru , słońce i łoskot nadjeżdżających desek w ślizgu ,energia, tężyzna i radość życia . Jest po prostu pięknie .
Przy grilu nie ma rozmów o polityce. Raczej wspominki z nart w Alpach ,wiadomo –windsurfing latem a narty zimą , czesto nurkowanie w Egipcie w marcu i pażdierniku, w grudniu i styczniu to już raczej w w modnej ostatnio w srodowisku nurkowym Indonezji . Troche opowieści z rejsów statkami wycieczkowymi po Karaibach. Główne tematy jednak to jak wykręcić szybką rufe na pełnym gwizdku ,odwieczne problemy tylnej stopy przy odpadaniu do rufy, ewentualnie problemy startu z wody. . Jest jeszcze ten gatunek tzw. sprzętowców . Ciągłe porównywanie zalet i wad Formuły w stosunku do krótkich i niewypornych desek i ten stary problem -jak ujarzmić te cieżkie, rejsowe żagle wielokamberowe. Powierzchnia nawet 12 m2 i potworny ciąg ,nie odpuszczają ani odrobiny wiatru co na śródlądziu gdzie jego siła zmienia sie co chwile- prowadzi do przeżaglowania. A to czasami kończy sie już tylko walką o przetrwanie -na takim żaglu albo jedzie sie w pełnym ślizgu, albo w ogóle. No ale w Zatoce Puckiej generalnie wiatr jest stały, jest płytko i nie ma fali - stąd popularność tego miejsca. Sam statecznik do zawodniczej, profesjonalnej Formuły moze kosztować i kilka tysiecy złotych. Komplet około 40 000 .Niektórzy mocno sfrustrowani brakiem najnowszego modelu, chociaz nie są ani nie byli czynnymi zawodnikami. Ten z przed dwu lat już ich nie zadowala. Ale sprzętowcy sa wszędzie –wsród myśliwych, narciarzy, tez komputerowców.
Na imprezie instruktor , lokalny mistrz free style , tak w ogóle student drugiego roku mówi mi – ja i moi koledzy w ogóle się nie interesujemy polityką , my nie wiemy na kogo glosować. To swietnie, odpowiadam - świetnie , że dochodzicie od razu do wniosku ,który innym zabiera dużo wiecej czasu , w dodatku kosztem frustracji i straty energii poświęconej na obserwacje tej jałowej polityki Tuska i Kaczyńskiego.
Żeby ten obraz miał jakąś skaze , trzeba dodać ,ze każdy tam dźwiga jakiś swój krzyż , może krzyżyk. Jest cierpienie brakiem wiatru . Znajoma w lipcu pisała ksiażkę pod tytułem „czekając na wiatr” , w połowie sierpnia dopisała ostatni rozdział : „Przeminęło bez wiatru” . Gdy wieje, sa bolące po pływaniu barki i przedramiona , obtarte czasami kolana i łydki od szorstkiej powierzchni desek , drobne kontuzje i ogólne połamanie . Rano bywa kac, czasami. Ale jak duży, to już zależy od wielkości poświęceń poprzedniego wieczora.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)