Nie ma już wiekszego sensu angażowac sie po stronie Pisu czy po stronie Platformy i brac udzial w bójce po jednej czy drugiej stronie . Wyboru swojej partii mozna tez dokonac rzucając monetą.
Obie partie łączy wspólnota interesów a róznice miedzy nimi są mało istotne , to zwykłe zawracanie głowy w wirtualu . Te róznice owszem , istnieja ale tak jak emocje filmu oglądanego w kinie . Te ciężkie spory o solidarność , Pomnik Brata o coś tam ,coś tam - maja taka realna wage i znaczenie jak wciągające zwroty akcji w filmie za który zapłaciliśmy bilet.
Podobnie płacimy dotacje dla partii politycznych ,tej „bandy czworga”. Prawdziwy konflikt interesow jest nie miedzy Pisem a PO , ale miedzy społeczeństwem a klasa polityczną pilnującą swoich własnych interesow.
Jest taka zabójcza dla interesu społecznego racjonalność. Główni aktorzy ,partie i media działają bardzo racjonalnie z własnego punktu widzenia , inaczej nie mogą –ale wtedy własnie działają przeciwko nam . Politycy musza zdobyc poparcie wyborcow i wygrywac wybory aby trwac na politycznej karuzeli . To zwykły interes zyciowy , na przykład żona polityka może nie spłacic kredytu na nowe auto. Ławiej i skuteczniej zdobęda poparcie, gdy zajmą się sporami symbolicznymi czyli wirtualem. Nie musza nic realnego zrobic dla ludzi aby wpłynąć na ich decyzje wyborcze –wystarczy posterowac ich emocjami stawiając za albo przeciw Pomnikowi Brata. Działają racjonalnie ale przeciwko nam ,bowiem ich konkurencja na tym polu nie przynosi zysku społecznego ,niczego realnie nie ulepsza i nie tworzy -nie ma pieniędzy ze sporu o Krzywonos . A przeciez niczym innym się nie zajmują ,podobnie jak media. Tam tez wszyscy maja kredyty do spłacenia , zatem liczy się gorący news i emocje nawalanki ,bowiem oglądalnośc wyznacza stawki za reklamy i zysk . Media nakręcając konflikty sprawami błahymi ,pytając co kto powiedział a nie co kto zrobił, tez racjonalnie działają na rzecz swojego biznesu. Interesy polityków i mediów sa zbieżne.
To przykra konkluzja , ze im lepiej i sprytniej pracuja aby wygrac swoje, tym bardziej szkodzą nam. Bowiem to wszystko dzieje na polu na którym nie ma realnego pożytku z konkurencji politycznej –czyli na polu wirtualu a nie polu realu. Tusk udaje ze reformuje , Kaczynski stale kreuje wrogów i udaje, ze z nimi walczy. Tusk ma monopol na władze, Kaczyński na opozycje –razem im jest dobrze, szczegolnie ludziom ich otaczającym. Szkodzą , bo nie podejmuja realnych wyzwań . Ale realna praca byłaby przeciwko ich interesom . Platformie nie opłaca się zrobic reform, bo może przegrac wybory , Pisowi nie oplaca się być merytoryczna opozycją , bo łatwiej i efektywniej zawracać głowe pod krzyzem.
Mogą tak robic , ponieważ zlikwidowali konkurencje dopłatami do partii . To my pracujemy na nich placąc podatki – oni dla nas nie pracuja, oni tylko nas prowadzą - w kierunku swojego pomysłu na poparcie wyborcze. W tym sensie jest to klasa pasozytnicza.
Ten brak konkurencji można przyrównać do pracy kilku sklepikarzy na osiedlu , którzy załatwili sobie monopol. Szybko zorientowali się , ze zamiast obniżać ceny i poszerzac asortyment , lepiej przyciagną klientow niszczac przez gazetki osiedlowe konkurencje, przez megafony tworząc kluby wielbicieli takiego czy innego sklepiku . Kibice zajęci spiewaniem piosenek i motywowani wrogością do innych toleruja już nawet to, że ich ukochany sklep zamiast świezych bułek sprzedaje teraz krzyżyki i albumy Pamieci Brata . Fani drugiego sklepu nie mogą kupic masła bo po prostu wierzą ,ze to wina tych handlarzy od krzyżyków. Nie widza, że właścielowi nie opłaca się już pojechać po świeży towar . On wie, że klienci zawsze będą i kupią każdy trefny towar.
To dzięki dopłatom do partii Kaczynski może mieć strategie cierpliwego myśliwego, może czekać nic nie robiąc jako merytoryczna opozycja aż wyborcze jelenie przygna do niego kryzys ,może za 5 lat a może za 10 lat. Dlatego tez Tusk moze nic realnego nie robic – wyborców przyprowadzi mu jak zawsze ten zły, straszny Pis. Kto im obu przeszkodzi ?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)