Mówi Staniszkis w Onecie : "Sam Kaczyński wie na temat tej katastrofy znacznie więcej, niż może powiedzieć."
Załozmy ze to prawda , że tak Staniszkis uslyszała w otoczeniu Prezesa czy od niego samego .
Jest z tym zdaniem jakis kłopot ,mozna to rozumiec dwojako .
1/ Ze on naprawde wie wiecej niż moze powiedziec. Dlaczego tego nie moze powiedziec ? Tego niewiadomo , moze zaszkodziloby to sledztwu ,moze otrzymał supertajne materialy od Amerykanów z zastrzezeniem poufnosci, moze jakis polski agent w Rosji nie chce aby zdradzic zródlo , moze sledztwo Macierewicza jest na tropie jakiejś konkluzji , ale to jeszce nie na 100 % opracowanej , albo juz ta wiedza jest pewna ale moment właściwy ogłoszenia tej wiedzy nie nadszedł, moze nadejdzie blizej wyborów , mozna sie gubic w domysłach. W kazdym razie nie moze obecnie powiedziec - dlatego , że nie moze powiedziec. Trzeba czekać .Skoro rozważane sa publicznie wszelkie hipotezy zamachu , powody tego czekania muszą byc wyjatkowo istotne
2/ Ze tak naprawde nie ma wiele albo i niczego do powiedzenia , ale to typowa retoryka Jk , którą wielokrotnie juz stosował : "wiem ale nie powiem" .Ostatnio chyba ,gdy sygnalizowal w liscie do czlonkow Partii , ze Migalski ma cos więcej na sumieniu niz sie mówi, ale nie pora o tym mówic .
Mozna to tez traktowac jako mało udana metodę uzyskiwania przewagi w rozmowie -czyli mam racje ,ale nie powiem dlaczego . Albo jako puszczanie balonów w celach socjotechnicznych . Czesto Prezes tak mówi o wrogach spoleczeństwa i Pisu - o WSI , agenturze ,ukladzie itp. W tym wariancie chodziłoby raczej o jednoczenie elektoratu strachem . Z badań preferencji wyborczych /zródło na zyczenie/ wykonanych 7 lat temu -elektorat Pisu i LPR okazywal dwukrotnie wiekszy lęk przed przyszloscia niz wyborcy PO . Zatem JK dopasowuje sie do swoich wyborcow lub swiadomie na nich odziałowuje, pielegnując i rozwijając te lęki.Nie byłby tu wcale oryginalny , w końcu Tusk strasząc swoich cały czas Pisem, nic innego nie robi.
Nie chodzi o to, ze tych okreslonych zagrożen w ogóle nie ma albo JK je taką metodą wymyśla , to osobna kwestia - ale chodzi mu raczej o podkreslenie ich istnienia i wagi , poprzez przydawanie im w ten sposob jeszcze wiekszego znaczenia . Oraz aby dac sobie szczególną i wyjatkową legitymacje do walki z wrogami , bowiem ten kto ma tak wyjątkową wiedzę / że aż nie moze o niej powiedzieć/ - ten jest do tego szczególnie powołany. Dlatego trzeba stanąć przy nim , a niezgoda na jego zdanie bedzie w istocie działaniem na rzecz wroga , niegodna moralnie.
Który wariant jest prawdziwy? Trudny wybór.


Komentarze
Pokaż komentarze (76)