Kiedyś dzienikarz Gadowski zbanował mnie za jakąs głupotę, za proste podśmiechujki z tego jego srożenia sie na karatekę. Ta chlubna i grożna sportowa przeszłosc w tamtym wpisie miała mu dawać przewagę nad Wołkiem redaktorem, spotkanym w pociągu, gdyby przyszło co od czego....Gdyby trzeba mu dać w twarz, za wszystkie kłamstwa, za Prawdę.
Czasy stały się znów ciekawe, sprzyjające odważnym – no może nie odwagą naszych dziadków, którzy musieli bolszewikom w ślepia bagnetami świecić, nie odwagą prawdziwie w „stanie wojennym” zwalczanych solidarnościowców, ale jednak. Trzeba bowiem tego okruszka, ułamka odwagi, aby durniom, złodziejom, fałszywym gwiazdom i pseudointelektualistom śmiać się w pysk i spokojnie powtarzać „stare zaklęcia”.
...Wyjdź z domu, spójrz na drugą stronę ulicy, ja tam będę stał, a ze mną inni, wolni, spokojni, zdecydowani. Jesteśmy obok ciebie i naprawdę jest nas wielu, zwykłych, wolnych Polaków
Uczciwi dziennikarze, prawnicy, naukowcy i robotnicy po prostu wiedzą, że naszego kraju nie stać na gnicie, skoro nie ma nas w ich mediach, będziemy na naszej ulicy. Tam sobie porozmawiamy i pośmiejemy się z min Justyny Pochanke, jej mężunia i innych autorytetów...
Zawsze doradzałem redaktorowi zwykłe pakowanie na siłowni, chociaż trzy razy w tygodniu. To by tę tak eksponującą sie potrzebę odwagi szybko zlikwidowalo, wystarczy tylko wyciskać na leżąco powyżej 100 kg. Już po dwu latach treningów sie może to udac i to bez koksu. Czlowiek nabiera pewności siebie , może wtedy bez dodawania sobie otuchy wyjść na spacer w miasto, by pośmiać się z jakiejś Pochanke. Poczucie osobistej wolności też wyda sie mocniejsze.
A tak ? Gdyby on chociaż pracował gdzies w jakiejś telewizji, w jakichś mediach ...samo blogowanie na Salonie 24 moze doprowadzac do rozpaczy, takze pisanie felietoników u biznesmena z kłopotami Bachurskiego, w Gazecie Finansowej- to prawda. Teraz zostało tylko odważne wyjscie na ulice na spacer do miasta , na marsz niepodległości razem z Prezesem Kaczyńskim. To taki dreszczyk emocji pewnie, jak te najwieksze zadymy w tamtych czasach, prawie jak pod Wujkiem.
Ale zapomniał o czymś, mówiąc o prawnikach, naukowcach, prawnikach, wszystkich spokojnych i zdecydowanych . O ochroniarzach prezesa, oni na pewno też pójdą przecież na marsz. Może sie gdzieś tam podczepić.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)