Wnukowo to moskiewskie lotnisko dla rosyjskiej śmietanki. Ze zlokalizowanego prawie trzydzieści kilometrów od centrum Moskwy lotniska korzysta sam imperator Wszechrusii Władimir Putin. Zgodnie z logiką nie ma bardziej chronionego i nadzorowanego obiektu tego typu w Rosji. Jednak 20 października 2014 roku doszło tam do katastrofy w której zginął przyjaciel Putina francuski potentat Christophe de Margerie. Warto dodać, że Francuz przyleciał tam specjalnie, żeby okazać solidarność gnębionemu przez sankcje Władimirowi. Dalej był już horror, startujący francuski samolot, pijani pracownicy lotniska na płycie startowej, śnieg i stażystka na wieży lotniczej. Efekt czcigodny gość zginął po zderzeniu samolotu z pługiem śnieżnym.
Dlaczego właściwie o tym piszę, otóż u Rosjan jest ten sam bałagan co u nas w Polsce, tylko w Rosji jest go więcej, a chaos jest obficie podlany wódką. Jednak samo zjawisko jest dość podobne, niekompetencja, jakoś to będzie i ogromna przepaść między teorią i praktyką. W Rosji jest jeszcze ta maksymalna pogarda dla ludzkiego życia, której na szczęście w Polsce nie dostrzegam.
Teraz z moskiewskiego lotniska przenieśmy się do Smoleńska. Jak wszyscy pamiętają 10 kwietnia 2010 roku w gęstej mgle polska załoga kołująca nad lotniskiem rozbiła się w smoleńskim lesie. Zginęła elita III RP w tym prezydent Lech Kaczyński. Trzeba oczywiście wspomnieć o fatalnym przygotowaniu i błędach rosyjskiej załogi lotniska. Polskie śledztwo, wykazało, że powodem katastrofy był błędy pilotów, obsługi lotniska i fatalne warunki atmosferyczne. W tle mamy oczywiście niewystarczające przeszkolenie pilotów i nietrzymanie się procedur.
Po katastrofie powstał cały ruch społeczno-polityczny, który przyczyny wydarzeń smoleńskich upatrywał w spisku i zamachu. Czytając o śmierci francuskiego przemysłowca w Moskwie nie mogę się nie dopatrzeć podobieństw, a tu żadnego spisku przecież nie było. Niestety Polacy (tak jak Rosjanie) nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa swoim przywódcom (zresztą nie tylko im). Powody analizowałem powyżej. Dajmy już spokój szukaniu nieistniejących spisków, prezydent Kaczyński zginął w wyniku katastrofy. Spróbujmy raczej wyciągnąć wnioski na przyszłość.
O katastrofie na lotnisku Wnukowo pisze redaktor Radziwinowicz (Wyborcza)
http://wyborcza.pl/1,75477,17491519.html
Inne tematy w dziale Polityka