WZZW
nasza strona jest dokładnie tym, czym w latach 70' był „Robotnik Wybrzeża”. Drogą docierania do prawdy i prowokowania dyskusji. Nie rezygnujemy z możliwości wypowiadania własnych opinii. Wręcz przeciwnie, jesteśmy zobowiązani to świadectwo przekazywać.
0 obserwujących
19 notek
40k odsłon
3548 odsłon

JERZY BOROWCZAK – FUNKCJONARIUSZ KŁAMSTWA

Wykop Skomentuj27

Lech Zborowski ::

JAK DOSZŁO DO SIERPNIOWEGO STRAJKU CZYLI ODDZIELMY PRAWDĘ OD KŁAMSTWA [3]

 

Osoba Jerzego Borowczaka pojawia się w moich wspomnieniach wielokrotnie. Mimo tego, że pisanie o tym człowieku pozostawia nieprzyjemny niesmak, to jest to konieczne dla wykazania anatomii historycznego kłamstwa, którego jest on integralną częścią. Jest on, obok Lecha Wałęsy i Bogdana Borusewicza, dopełnieniem tercetu kłamstwa i manipulacji historyczną prawdą.

Borowczak wdarł się w naszą historię, a właściwie został w nią wepchnięty przez tych, którzy dali mu „kombatancki” życiorys wraz z jasno określonym zadaniem do wykonania. Poświadczyć zakłamany życiorys Wałęsy, którego nie chcieli potwierdzić znający go działacze Wolnych Związków. Wałęsa i jego twór Borowczak, żyją od czasu sierpniowego strajku w symbiozie kłamstwa, które jednakowo służy im obojgu.

Z pomocą Borusewicza stworzyli sytuację wręcz absurdalną, w której Wałęsa, agent komunistycznej bezpieki i patologiczny kłamca,  potwierdza autentyczność całkowicie fałszywego „kombatanctwa” Borowczaka, aby ten z kolei mógł być koronnym świadkiem waleczności „wielkiego wodza”.

Kariera Jerzego Borowczaka jest karykaturalną miniaturą kariery jego idola Lecha Wałęsy. Jest jednak nie mniej szkodliwa. Podobnie jak życiorys Wałęsy tak i prawda o Borowczaku jest powszechnie mało znana. Prawdopodobnie dlatego, że odrzuciwszy to co jest w jego życiorysie zwykłym kłamstwem lub to czym on sam woli się nie chwalić, to zostajemy z jednorazowym wydarzeniem związanym z rozpoczęciem sierpniowego strajku. A i to pozostawia nas z wieloma pytaniami dotyczącymi intencji jego działania.

Poza historią politycznej „kariery” Borowczaka, Encyklopedia Wikipedii podaje tylko dwa fakty z jego życia: „ Należał do aktywnych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża” oraz „Wraz z Bogdanem Felskim, Ludwikiem Prądzyńskim i Bogdanem Borusewiczem zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej”. Nawet z tych dwóch zdań tylko jedno jest prawdziwe, gdyż Borowczak nigdy nie był  aktywnym działaczem WZZW. Wikipedia dorzuca jeszcze jedno zdanie, które jest prawdopodobnie esencją całej jego kariery: „Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy”.
Nie wiem czy to właśnie fakt tej bliskiej współpracy z równie bliskim i wieloletnim współpracownikiem komunistycznej bezpieki spowodował, że Borowczak jest dziś stawiany jako przykład polskim dzieciom. Mało kto jednak wie, że uczniowie klas szóstych uczą się dziś „życiorysu” tego człowieka.

On sam, w wielu chętnie udzielanych wywiadach, stworzył tak wiele wersji swych rzekomych dokonań, że jak na kłamcę przystało zaprzecza sobie w każdym możliwym momencie. I było by to zupełnie nieistotne, gdyby chodziło tylko o jego raczej marną postać. Rzecz w tym, że został on wyznaczony do spełnienia roli świadka jednego z najważniejszych fragmentów naszej najnowszej historii.

Historia według Jerzego Borowczaka

Zaczyna się już od niezmiernie intrygującego opisu jego rzekomej drogi do wybrzeżowych WZZów. Wyruszyć w nią miał z dalekiego Egiptu. Pod koniec lat siedemdziesiątych Jerzy Borowczak jako poborowy żołnierz wyjeżdża do Egiptu na tak zwaną misję pokojową. Inne źródła, jak np. Encyklopedia Solidarności podają, że stacjonował na Wzgórzach Golan, co wydaje się bardziej prawdopodobne. Nie wchodzę jednak w te geograficzne szczegóły, gdyż nie ma to większego znaczenia dla omawianego tematu.
Młodszym czytelnikom należy się tu pewne wyjaśnienie. Otóż, w tamtych czasach poborowi jakim był Borowczak, trafiali do komunistycznego wojska w ramach przymusowego naboru. Tak zwana służba wojskowa była w czasach PRLu dwuletnim okresem marksistowskiej indoktrynacji, przerywanej niewolniczym wyzyskiem darmowej siły roboczej. Żołnierzy używano do remontów torów kolejowych, przeładunku węgla na kolejowych bocznicach, ziemniaczanych wykopków, czy jakichkolwiek innych mało atrakcyjnych prac. Większość młodych ludzi uważała ten czas za bezpowrotnie stracony.
Inaczej było w przypadku Borowczaka. Ten załapał się na wyjazd do Egiptu w ramach tak zwanej misji ONZ. Była to, jak na tamte czasy, prawdziwie wyjątkowa fucha. Wyjeżdżający tam żołnierze nie tylko nie wykonywali brudnej niewolniczej pracy, ale za swój pobyt w ciepłym klimacie dostawali pensję. Jak na tamte czasy niezwykle atrakcyjną i do tego płaconą w dewizach. Nie każdy mógł jednak się na taką atrakcyjną formę „służby” załapać. Trzeba było być zakwalifikowanym na podstawie właściwej opinii dowództwa.  A to jak wiemy uwarunkowane było przynależnością do właściwych organizacji i wykazaniem odpowiedniego stopnia lojalności. Borowczak najwyraźniej te warunki spełnił, gdyż pod koniec lat siedemdziesiątych, w czasie kiedy jego rówieśnicy zaganiani byli do remontu torów gdzieś pod Pasłękiem, czy kopania rowów pod Lublinem, on sam znalazł się pod piramidami w charakterze kierowcy wojskowej karetki. Ciekawić może, jakie szczególne kwalifikacje zdecydowały o zakwalifikowaniu Borowczaka do tej wyprawy, bo raczej trudno założyć, że była to jego wcześniejsza krótka kariera traktorzysty w rolniczej spółdzielni produkcyjnej.

Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura