0 obserwujących
6 notek
3332 odsłony
  1699   5

Kiedy Iga Świątek zrozumie, że czas zmienić trenera?

Kiedy ponad rok temu na turnieju w Paryżu grała Iga Świątek, to pomijając fakt, iż nie grało wiele tenisistek z czołówki, te które występowały przeciw Idze, były po prostu zaskoczone. Iga dobrze serwowała, a pierwszy serwis wchodził w ponad 60%. Drugi też był kąśliwy. Iga dużo biegała, dobrze się ustawiała do piłek i przebijała kąśliwie po rogach kortu. Grała silnie i z pomysłem. To wystarczyło, by zaskoczone przeciwniczki nie mając pomysłu na zatrzymanie Igi, po prostu przegrywały. Iga wygrała ten turniej i zainkasował grubo ponad milion euro i uzyskała potężny argument finansowy na wzmocnienie swojego sztabu.

Wtedy wydawało się, że narodził się nam wyjątkowy talent - wręcz brylant, bo na tle Agnieszki Radwańskiej Iga Świątek grała dużo silniej, szybciej się ruszała po korcie i dużo silniej serwowała. Iga pokazała kilka atutów, o których Radwańska mogła tylko marzyć. Wszyscy czuliśmy, że to tylko kwestia czasu, gdy Iga zawędruje na sam szczyt drabinki tenisistek świata. 

Jednakże zaczęło się dziać coś fatalnego. Iga udzielała mnóstwo wywiadów nie tylko dla reporterów, ale stała się bywalcem wszystkich stacji telewizyjnych. Także jej sztab brylował we wszystkich mediach z wywiadami. Patrząc na to z boku, widać było że woda sodowa uderzyła im do głów. O ile do Igi trudno mieć pretensje, bo to przecież ledwie dziewczę, ale że trener i psycholog Igi poszli na tę ścieżkę, to zakrawa na kpinę. Zaraz potem Igę widzieliśmy w reklamach telewizyjnych i ... siekiera zawisła w powietrzu zwiastując tragedię.

Po kilku miesiącach samozachwytów przyszedł wielki turniej w Australii, gdzie Iga grała jak nowicjuszka i miała problemy właściwie ze wszystkim, bo grała bezmyślnie piłki na środek kortu, serwowała tylko drugim, bo pierwszy generalnie knociła. W efekcie z turniejem pożegnała się szybciej niż niejeden kibic postanowił oglądać jej gry w półfinale czy finale. Trener wypuścił też Igę do gry w deblu, co było kompletną głupotą, bo Iga nie ma postury ani drygu do gry w debla.

Potem przyszły występy równie fatalne w kilku pomniejszych turniejach, gdzie Iga odpadała w pierwszych rundach, a apetyty wszystkich były rozdmuchane do granic, że oto Świątek zmiecie z kortu każdą z czołówki, a te z dalszych miejsc nawet niechaj nie próbują, bo je Iga zniszczy zanim nabiorą powietrza do płuc.

Na kortach trawiastych liczyliśmy, że Iga wreszcie pokaże jaką jest mistrzynią, bo niedawno przecież wygrała Wimbledon jako juniorka. I co? Okazało się że Iga cofa się w rozwoju i z każdą z dalekich miejsc w rankingu ma poważny problem. W efekcie szybko pożegnała się z Londynem. Na osłodę jej trener wymyślił wersję, że w Londynie występ był tylko treningowy, bo Iga przygotowuje się na Tokio, gdzie chce zdobyć medal najlepiej złoty. Media uwierzyły i dały spokój.

Przyszedł czas występów w Tokio. Pierwszy mecz z przestraszoną Barthel zajmującą 210 pozycję na świecie przyniósł gładką wygraną, ale widać było że Iga ma problemy z kondycją i poruszaniem się po korcie. Iga zapomniała jak się gra w tenisa! Nie ma pierwszego serwisu, a jak jest to piłka ma prędkość jak drugi serwis u takiej Badosy. Właściwie Iga wygrała przez niezliczone błędy przeciwniczki. Iga pojechała do Tokio bez formy! Pokazał to drugi mecz czyli z Badosą rozstawioną ledwie na 15 miejscu. Polka rozstawiona na miejscu 6. Okazało się, że Igę po korcie ganiała Hiszpanka jak przedszkolaka. Kompromitacja, Iga nie postawiła żadnego oporu! Ba, widać że trener Hiszpanki doskonale rozpracował Igę i jego podopieczna stale grała do Igi takie piłki, których Iga nie lubi. Iga była bezradna, co było widać po meczu jak zalała się łzami z bezsilności.

Kto ponosi winę za ponad roczną już kompromitację? Wyłącznie jej trener. Kto to jest? Człowiek znikąd, bo do ubiegłego roku nie znany w świecie tenisowym czyli do RG w Paryżu 2020. Po prostu udało się mu trafić na taki talent jakim jest Iga Świątek i udało się wygrać RG, co nie było trudne, bo epidemia przetrzebiła tenisistki i Iga miała słabiutkie rywalki, za wyjątkiem finału, gdzie Iga po prostu zaskoczyła rywalkę. I na tym rola trenera Igi się kończy! Dalej to za wysokie progi dla niego. Jeśli nie Iga, to jej rodzice powinni to jak najszybciej zrozumieć, bo jeśli dalej tak będzie, to Iga się zatrzyma w rozwoju i skończy jak Janowicz czyli stanie się średniakiem i świat tenisowy o niej zapomni. Teraz jeszcze jest czas, by jakiś znakomity trener światowy zajął się Igą Świątek! 


Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport