Polski sekstet, a jak liczyć deblistów to i oktet, w całości w II rundzie Australian Open!
Ja rozumiem tłusty czwartek. Ale poniedziałek? I to jak tłusty! Najpierw Fręch, zaraz potem Linette, po niej Klimovicova, następnie Majchrzak i na deser Świątek. A dzisiaj, na przystawkę, Hurkacz.
Polska - Australian Open 6:0!!!
Oczywiście, te proporcje się zaraz najprawdopodobniej zmienią, bo Fręch trafia w II rundzie na Paolini, czeska Polka na Switolinę, Magda Linette zaś, po pokonaniu (mam nadzieję) chińskiej Amerykanki Li będzie musiała się zmierzyć z Muchovą. Mężczyźni wiele łatwiej mieć nie będą. Jeśli w ogóle. Majchrzak będzie miał w III rundzie, jeśli tam dotrze, za rywala Miedwiediewa, a Hurkacz, jeśli wcześniej pokona Quinna, a potem Mensika, w IV rundzie Djokovica.
No ale raz, że Linette już miało w turnieju na pewno nie być, a jednak wypunktowała Navarro jak małe dziecko, a dwa, że to nic nie zmienia. Jest faktem niezaprzeczalnym, że:
NIGDY WCZEŚNIEJ, PRZY TAK LICZNEJ FREKWENCJI W DODATKU, NIE MIELIŚMY w TURNIEJU WIELKOSZLEMOWYM ZEROWYCH STRAT W LUDZIACH.
Ja wiem. Zaraz ktoś napisze, że Klimovicova to żadna Polka. Drugi, że znakomita większość naszych miała za przeciwników w najlepszym razie średniaków. Trzeci, że Światek się męczyła przynajmniej tak, jakby to ona, a nie Linette, grała z Navarro.
Jeszcze raz napiszę. Żaden z tych argumentów, które są notabene słabe, nie zmieni tego co napisane dwa akapity wyżej. Z faktami się nie dyskutuje. A fakty są takie, jak pisze w tytule.
Rozliczać sportowców będziemy po turnieju. Na razie należy cieszyć się z tego, że przeszliśmy pierwszą rundę suchą stopą. A pamiętajmy, że w deblach Zieliński i Linette też kończyli spotkania zwycięsko.
Te wszystkie wygrane mają jeszcze jeden, bardzo pozytywny aspekt. W tym roku stosunkowo dużo płacą. Szczególnie zresztą za początkowe rundy. No więc kieszenie każdego z naszych reprezentantów już mocno „zaciążyły”. To ma duże znaczenie. Idze może tam wszystko jedno, ale całej reszcie, włącznie z głodnym nie tylko gry po długiej przerwie Hurkaczem, pewnie nie.
O szansach poszczególnych zawodniczek i zawodników może kiedy indziej. Jak ich już będzie w turnieju mniej. Bo, na pewno, będzie. Choć, oczywiście, za każdą i każdego, trzymamy kciuki. I to do ostatniej piłki!
Jutro wystąpi czwórka Linette, Fręch, Klimovicova i Majchrzak oraz, jeszcze w ramach pierwszej rundy, Piter w deblu. Iga i Hurkacz dopiero w czwartek.
No to do czwartku. Oby był tłusty jak poniedziałek.
Inne tematy w dziale Sport