Jak podaje japońska agencja informacyjna JAPA, światowa piłkarska centrala, FIFA znaczy, w trybie pilnym, rozpatrzyła i UZNAŁA ZA ZASADNE odwołanie reprezentacji Polski złożone tuż po meczu ze Szwecją. Polacy wnioskowali o powtórzenie spotkania w związku z wypaczeniem przez arbitrów jego wyniku.
PZN poparł swoje odwołanie przywołaniem odpowiednich fragmentów spotkania, z których ewidentnie wynika, że podejmowane przez arbitrów w newralgicznych dla spotkania momentach decyzje, były dla Polaków skrajnie niekorzystne i, co ważniejsze, jawnie sprzeczne z rzeczywistą sytuacją na boisku i obowiązującymi przepisami. Mówi się też o innych dokumentach, które załączyli Polacy. Wynika z nich bezsprzecznie, że przed meczem doszło do korupcji arbitrów. Załączona dokumentacja była tak jednoznaczna, że posiedzenie FIFA w tej sprawie zakończyło się po zaledwie godzinie obrad, co skądinąd może zostać wpisane do księgi rekordów Guinnessa. Z reguły takie decyzje poprzedzone są żmudnymi, licznymi i ciągnącymi się tygodniami, jeśli nie miesiącami, dyskusjami. Tutaj było inaczej. Z jednej strony ze względu na jednoznaczność tych dokumentów, a z drugiej na to, że przecież sprawa jest niecierpiąca zwłoki.
Nie wiadomo jak nasz sztab do tych dokumentów dotarł, ale były ponoć naprawdę niepodważalne. O czym zresztą świadczy decyzja podjęta przez FIFA. Nie jedyna zresztą. Drugą decyzją piłkarskiej centrali była ta o bezwzględnej dyskwalifikacji wszystkich sześciu arbitrów tego spotkania, zarówno boiskowych jak i sędziów VAR.
Pozostaje do ustalenia kwestia daty rozegrania powtórzonego meczu. To ma się rozstrzygnąć jeszcze dziś, przy czym nie wiadomo, czy mecz w ogóle będzie rozegrany. Alternatywą jest bowiem walkower przyznany naszej reprezentacji. Wszystko zależy od tego, czy FIFA dysponuje również dowodami na udział szwedzkiej federacji w tej aferze. W wypadku stwierdzenia takowych bardzo podobne jest, że nasi piłkarze pojadą na Mundial bez konieczności rozgrywania tego dodatkowego spotkania.
Gdyby jednak okazało się, że szwedzcy działacze w tym procederze nie uczestniczyli, najbardziej prawdopodobnym terminem wydaje się Niedziela Wielkanocna. Wielki Piątek i Wielka Sobota odpadają z powodów, jak się wydaje, obiektywnych (Szwedzi, jako protestanci, przywiązują do tych Świąt jeszcze większą wagę od nas). Natomiast następująca po nich niedziela byłaby terminem ze wszech miar optymalnym. Nie tylko z powodów, nazwijmy je, logistycznych, ale również dlatego, że symbolicznie nawiązywałaby do odrodzenia, za jakie można uznać spektakularną i bezprecedensową decyzję FIFA.
Czekamy na rozwój wypadków.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)