HareM HareM
199
BLOG

Igrzyska: jest pierwszy medal!

HareM HareM Zimowe Igrzyska Olimpijskie Obserwuj temat Obserwuj notkę 25
Tym sposobem już jesteśmy lepsi niż 4 lata temu

Jak trwoga, to do… skoczków.

Czyżby i tym razem tylko dzięki nim nasza olimpijska reprezentacja ochroni się przed kompromitacją? Miejmy nadzieję, że nie, bo igrzyska dopiero się rozkręcają, ale na razie wygląda, że jak coś pozytywnego w sportach zimowych zakładać, to głównie w oparciu o nich.

Psioczy człowiek na nich, w znakomitej części całkiem zasadnie, przez całe prawie bite cztery lata, ale jak przychodzi do igrzysk to medale zdobywają właśnie oni. Cztery lata temu na najniższym stopniu podium stanął, będący wydawałoby się zupełnie bez formy, Dawid Kubacki. W tym roku jest jeszcze znacznie słabszy i na igrzyskach go nie ma. Ale jest na nich Kacper Tomasiak. Odkrycie tego sezonu i czarny koń wczorajszego konkursu. Chłopak o potencjale, jak się wydaje, zbliżonym do potencjału Małysza czy Stocha. A może większym.

To, co młody Polak zaprezentował wczoraj podczas konkursu na małej skoczni, to była poezja. Może nie od razu śpiewana, ale skakana na pewno. Naprawdę niewiele brakowało, by powtórzyła się historia sprzed 54 lat i 19-letni debiutant z Polski został mistrzem olimpijskim. Przy okazji wyszło, jak niesprawiedliwy, ale może przez to piękny, potrafi być sport. Fortuna oddał jeden fantastyczny skok i został mistrzem. Tomasiakowi do zwycięstwa nie wystarczyły nawet dwa piękne skoki.

Oddajmy też mistrzowi, co mistrzowskie. Ja za Niemcami nie przepadam z definicji. Ale, i to bez bicia, muszę przyznać, że Filip Raimund był wczoraj jeszcze lepszy od Kacpra. I wygrał zasłużenie.

O występie pozostałych naszych reprezentantów pisał tu nie będę. Może tyle, że przy aktualnej dyspozycji tych, którzy na igrzyska nie pojechali, wybór trenera jawi się sensownym choćby z tego tytułu, że np. Kamil jest chorążym reprezentacji i wreszcie funkcję tę pełni ktoś, kogo zasługi to w pełni uzasadniają. A Wąsek sobie to miejsce wywalczył w zeszłym sezonie. Mam zresztą cały czas nadzieję, przynajmniej w stosunku do Pawła, że występ na skoczni dużej będzie znacząco bardziej efektywny. No bo jak nie będzie, to… total lipa.

Zostawmy pozostałych, wróćmy do naszego młodego wicemistrza olimpijskiego. Nie wiem jak Kacper Tomasiak wypadnie na skoczni dużej. Prorokują, że gorzej. Ja bym z tymi przedwczesnymi wyrokami zaczekał. Przyjdą treningi, będziemy mądrzejsi.

Tymczasem dzisiaj konkurs mikstów. Tu można być pewnym, że medalu nie będzie. O ile można wiązać nadzieje z dobrym występem Anny Twardosz, o ile można się łudzić, że Wąsek spręży się jak tlen w butli, o tyle na przyzwoite skoki w wykonaniu naszej drugiej skoczkini, Poli Bełtowskiej, nie liczę. A w mikstach do tańca trzeba czworga, a nie dwojga i pół. Ale miło będzie zobaczyć jak Kacper, po raz drugi z rzędu i to w ciągu 24 godzin, leje całą czołówkę niczym Clay Foremana w Kinszasie. Zakładając oczywiście, że ten wczorajszy wielki sukces nie spowodował u niego rozprężenia i że całe powietrze z niego dziś w nocy nie zeszło.

Na koniec parę liczb. Obie okrągłe. Medal Tomasiaka był 10. olimpijskim indywidualnym krążkiem zdobytym przez polskich skoczków. Cztery zdobył Małysz (0+3+1), trzy Stoch (3+0+0) i po jednym Fortuna (1+0+0), Kubacki (0+0+1) i teraz Kacper (na razie 0+1+0). Obecne igrzyska są też piątymi z rzędu, na których polscy skoczkowie zdobywają medal. Zdobywają je bowiem, bez przerwy, od Vancouver (2), poprzez Soczi (2), Pjongczang(1), Pekin (1) aż po wczorajsze Predazzo (na razie 1). Bilans tych pięciu igrzysk: 3 złote, 3 srebrne, 1 brązowy. W ilu konkurencjach sportowych, licząc zarówno lato jak i zimę, Polska ma w tym czasie lepszy bilans?

Pójdę na kompromis. W niewielu.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Sport