Pierwszy medal dla Polski, rewelacyjny Kacper Tomasiak. "Mało kto w nas wierzył"

Redakcja Redakcja Zimowe Igrzyska Olimpijskie Obserwuj temat Obserwuj notkę 7
Polskie skoki narciarskie doczekały się przełomu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech. Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal w konkursie na normalnej skoczni w Predazzo, zapewniając biało-czerwonym pierwsze podium. Trener polskiej kadry dał upust emocjom, mówiąc w wywiadzie, że mało kto wierzył w sukces skoczków, a jednak się udało. Tomasiakowi pogratulowali prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk.

Sensacyjny przebieg konkursu w Predazzo

Zawody na normalnym obiekcie miały wyjątkowo wyrównany i nieprzewidywalny przebieg. Po pierwszej serii prowadził Philipp Raimund, a różnice punktowe między czołową piątką były minimalne. Tomasiak po skoku na 103 metry zajmował czwarte miejsce ex aequo, zachowując realne szanse medalowe, choć łącznie 8 skoczków miało szansę zająć pozycje medalowe. 

Druga seria przyniosła prawdziwe emocje. Najpierw na prowadzenie wyszedł Domen Prevc, potem znakomite próby oddali Ren Nikaido i Gregor Deschwanden. Gdy na belce pojawił się Tomasiak, presja była ogromna. Skok na 107 metrów, wykonany w bardzo dobrym stylu, dał mu prowadzenie i pewny medal. Ostatecznie tylko Raimund wytrzymał presję i zdołał go wyprzedzić po skoku na 106,5 m, sięgając po złoto, a brąz trafił ex aequo do Nikaido i Deschwandena. 


Historyczny sukces i przełamanie kryzysu

Srebrny medal Tomasiaka to 24. medal w historii startów Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich oraz 11. w skokach narciarskich. Ostatnim skoczkiem z krążkiem indywidualnym był Dawid Kubacki, który zdobył brąz w Pjongangu w 2022 roku. Z kolei 19-latek z Bielska-Białej jest najmłodszym polskim medalistą olimpijskim w tej dyscyplinie.

Tym większa jest waga tego sukcesu, że polskie skoki narciarskie od miesięcy zmagały się z wyraźnym regresem formy. W konkursach Pucharu Świata biało-czerwoni rzadko meldowali się w czołowej dziesiątce. Sam Tomasiak wyróżniał się na tle kolegów, ale jego najlepsze wyniki przed igrzyskami to piąte miejsca w Wiśle i Engelbergu. Optymizm dawały dopiero udane treningi już na skoczni w Predazzo.

Reakcje po medalu. "Polskie skoki jeszcze nie zginęły”

Po konkursie nie krył wzruszenia trener kadry Maciej Maciusiak. -  Mało kto w nas wierzył, a jednak się udało. Polskie skoki narciarskie jeszcze nie zginęły - ocenił w komentarzu po konkursie na skoczni normalnej. - Konkurs zaczął się dla nas źle. Miało być zupełnie inaczej. Jednak skończył się fantastycznie. To jest medal dla wszystkich, dla całych polskich skoków. Serdeczne gratulacje dla Kacpra i innych zawodników. To nasz wspólny medal. Konkurs kosztował nasz wiele nerwów. W następnych dniach będzie można porozmawiać na spokojnie - dodał w Eurosporcie. 

Radości nie ukrywał także prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz, który zwrócił uwagę na silną psychikę młodego zawodnika. - On pochodzi z bardzo fajnej rodziny. Rodzina naprawdę go bardzo mocno wspiera. Tata jest trenerem. Ma naprawdę niesamowitego kopa. Jest poukładany i ma bardzo silną psychikę - zwracał uwagę nasz dawny mistrz w skokach.  


Gratulacje od polityków dla Tomasiaka

Sukces Tomasiaka wywołał falę gratulacji ze świata polityki. Na portalu X srebrnemu medaliście pogratulowali m.in. premier Donald Tusk, prezydent Karol Nawrocki, minister sportu Jakub Rutnicki oraz wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, a także lider PiS Jarosław Kaczyński. 


Igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo potrwają do 22 lutego. Już dziś odbędzie się konkurs drużyn mieszanych na normalnej skoczni w Predazzo, w którym Polacy spróbują pójść za ciosem.  


Fot. Kacper Tomasiak ze srebrnym medalem olimpijskim we Włoszech/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj7 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Sport