HareM HareM
392
BLOG

Australian Open: wróciliśmy na Ziemię

HareM HareM Tenis Obserwuj temat Obserwuj notkę 6
W zawodach singlistów pozostało nam już tylko Nasze Dobro Narodowe

Narobili nam nasi reprezentanci w I rundzie smaków, po czym wysypali się w większości w drugiej niczym piasek z dziurawego worka. Do trzeciej rundy przeszły tylko Świątek i, w bardzo dobrym stylu, Magda Linette. Dodajmy od razu, że z czwórki, która w drugiej rundzie odpadła, żadnych pretensji nie można mieć na pewno do Klimovicovej. Grała w końcu z zawodniczką ścisłej światowej czołówki. Fręch niby też, ale w następnej rundzie Paolini odpadła z Jovic. Amerykanka to wielki talent, ale skoro mogła Włoszkę dosłownie z ringu, przynajmniej w pierwszym secie, zmieść, to chyba można wymagać od Fręch, żeby choć gardę trzymała. A nie trzymała. Zawiódł Hurkacz który, abstrahując nawet od tego jaką pozycję zajmował w stadzie np. dwa lata temu, przegrał z ponad 20 miejsc niżej klasyfikowanym w rankingu rywalem. Majchrzak może nie zawiódł, ale nie zachwycił. A szkoda, bo w trzeciej rundzie mielibyśmy jego pojedynek z Miedwiediewem.

W trzeciej rundzie starsza z naszych dwóch tam rodzynek nie potrafiła już jednak nie tyle nawet walczyć, co w ogóle nawiązać walkę z Muchovą, przegrywając oba sety do jednego. No i na zmagania w drugim tygodniu zawodów została nam tylko Iga, która dzisiaj, nie bez trudu zresztą, pokonała bardzo niewygodną i nieobliczalną Kalińską.

Kalińska nie była dziś za dobrze dysponowana, a mimo to Świątek miała kłopoty. I to musi budzić lekki niepokój. Może nie przed czwartą rundą, bo tam NDN trafia na 168. w rankingu Australijkę i byłoby wręcz wstyd nie awansować do ćwierćfinału, ale potem na drodze Igi stanie najprawdopodobniej Rybakina, a jak nie ona, to Mertens. O półfinale z Pegulą bądź Anisimową, z którymi ostatnio Polka przegrywa, nawet nie wspominam.

Po pierwszej wielkoszlemowej rundzie pisałem o rekordzie Polski, jakim było przebrnięcie przez nią aż szóstki naszych singlistów. Po rundzie trzeciej jest już jednak tak, jak z reguły bywa z nami w turniejach Wielkiego Szlema. Mamy tam na tym etapie co najwyżej jednego przedstawiciela.

Świątek wygrała dotąd w Melbourne trzy mecze. Jak wygra kolejne trzy, to wygra i czwarty, bo ona finałów w Wielkim Szlemie w ogóle przecież nie przegrywa. Grała ich już w końcu sześć, to można się w tym temacie kategorycznie i autorytatywnie wypowiadać:).

Najpierw jednak niech wygra pierwszy, a potem ten drugi, z Rybakiną (tak myślę). O trzecią wygraną będziemy się martwić, jak dojdzie do tego etapu.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Sport