Bog zabral noge dziewczynce, a poniewaz to nie wystarczylo, zabral noge kotkowi.
Nie ogladam Olimpiady dla niepelnosprawnych, tak jak nie ogladalem olimpiady dla tych sprawnych. Nic nie moze byc mi bardziej obojetnym, nie pasjonuje sie sportem, tym bardziej nie pasjonuje sie parasportem.
Kilka dni temu ogladalem fragmenty wywiadu udzielonego przez mlodziutka i przesliczna australijska paralimpijke. Byla radosna, rozesmiana, pelna optymizmu. Byla typowana na zloty medal w jakims biegu (umknelo mi w jakim, wydaje mi sie ze w jednym z krotkich dystansow) oraz w jakims skoku. Ona powiedziala cos co bylo wrecz szokujace, kolor medalu nie ma znaczenia, wazne jest zeby sie starac, zeby osiagnac najlepszy z mozliwych rezultat. Odbiegala w tym zakresie od innych sportowcow, ktorzy zrobiliby wszystko zeby wygrac. Zabiliby ojca, matke, zeby wygrac.
Ta dziewczynka /mloda kobieta, stracila noge w wieku lat 15tu w wyniku jakiegos nieslychanie rzadkiego raka. Nowoczena medycyna nie byla w stanie nic zrobic, jak to sie mowi wola boska i skrzypce.
Zgodnie z wierzeniami dominujacej wiekszosci spolecznosci swiata nic nie dzieje sie bez udzialu Boga. Bog kieruje postepowaniem ludzi, karze ich za zycia, zsyla na nich choroby i rozne nieszczescia, doswiadcza ich. W ten sposob Bog ksztaltuje czlowieka, powoduje ze czlowiek staje sie lepszy.
Chrzescijanie mowia ze wyroki boskie sa niezbadane, co sugeruje ze Bog ma jakis plan dzialania, ale zrozumienie tego planu jest dla czlowieka nieosiagalne. Czlowiek jest za glupi zeby zrozumiec Boga. Jesli Bog akceptowal to /zaplanowal ze 15 letniemu dziecku jedna noga wystarczy, nikt nie jest w stanie domyslac sie Boskich motywow, Boskich intencji.
Sytuacje nieco komplikuje fakt, ze dziewczynka po stracie nogi ciagle byla pelna zycia i radosna, ciagle nie zalamywala sie (tak jak ja bym na pewno sie zalamal). Ona cieszyla sie chwila, trenowala, stala sie mistrzem Australii i miala szanse na medal olimpijski. Ona nie poddala sie.
Dziewczynka miala swojego przyjaciela, kotka ktorego wychowywala od malego. Nie miala wielu kontaktow z rowiesnikami, bo nie miala nogi, tym bardziej wiec pokochala kotka, przywiazala sie do niego. Rok temu, w wyniku tragicznego wypadku kotek stracil noge.
Czy, jesli Bog istnieje, nie przesadzil w tym doswiadczaniu dziecka? Jesli nie mozemy zrozumiec motywow dzialania Boga, czy te dzialania maja jakikolwiek sens, skoro niezrozumiane nie staja sie dla nas jakimkolwiek przewodnikiem, nie popychaja nas do dobrego?
Czy istnieje ktos wierzacy kto jest w stanie podpowiedziec mi co moglo byc intencja Boga w odbieraniu dziecku nogi, a pozniej w poglebianiu jej nieszczescia przez odebranie nogi kotkowi?
Komentarze
Pokaż komentarze (169)