Dariusz123 Dariusz123
499
BLOG

Texas Chain Saw Massacre & close encounters of the third kind

Dariusz123 Dariusz123 Rozmaitości Obserwuj notkę 26

 

The Texas Chain Saw Massacre & close encounters of the third kind. Marguar & Unukalhai odwiedzcie mnie, prosze.
 
Notke napisalem ok miesiaca temu, uznalem jednak, ze zamieszczenie jej w salonie sprawiloby niezasluzona przyjemnosc zbyt wielu zlym ludziom, wiec dalem sobie spokoj. Teraz, gdy jestem juz w miare sprawny, pomyslalem ze warto, bo ja tam przeciez prawie bylem.
The chain saw massacre to jeden z najohydniejszych filmow jakie ludzkosc wyprodukowala, obrzydliwosc i paskudztwo. Nigdy nie bylem w stanie tego obejrzec mimo kilku przymiarek. Nikomu nie zalecam. Powoluje go jedynie na zasadzie skojarzenia, niechcacy stalem sie wrecz bohaterem jego odtworzenia w realnym zyciu, co radosnie przypomniala mi jedna z zajmujacych sie mna pielegniarek. Roznica sprowadzala sie do nieistotnych detali, w moim przypadku to byla circular saw, nie bede w te detale  wchodzil, jesli juz koniecznie ktos chce wiedziec, moze sobie film obejrzec.
Nie mialem dotychczas wyobrazen dotyczacych przejscia z jednego swiata do drugiego. Literatura, filmy, historia przedstawiaja to bardzo roznie, najczesciej ludzie trzymaja sie szansy zycia wszelkimi silami, walcza o przezycie, potrafia zrobic najwieksze swinstwa zeby przezyc. Pamietam kiedys studiowalem znane precedensowe sprawy, rozbitkowie na morzu zdecydowali o zabiciu i zjedzeniu jednego sposrod nich, ich wytlumaczeniem bylo ze oni chcieli przetrwac, a ten zjedzony pewnie by nie dal rady, bo byl zbyt slaby. W czasie glodu na Ukrainie matki zjadaly swoje dzieci, prawdopodobnie ojcowie tez, zanotowane byly przypadki szerzacego sie kanibalizmu. W katastrofie lotniczej w Andach ci ktorzy ocaleli zjadali trupy tych ktorzy zgineli na miejscu, historia milczy czy oni pomagali tym slabszym w szybszym zejsciu, ale zdrowy rozsadek podpowiada, ze chyba tak, bo przeciez trudno sobie wyobrazic zeby w ich sytuacji uratowali sie tylko ci ktorzy nie odniesli ciezkich obrazen, ze nie bylo niczego posredniego miedzy ranami smiertelnymi i calkowitym zdrowiem.
Nigdy nie myslalem jak ja sie w takiej sytuacji zachowam, zawsze sadzilem ze zrobie wszystko zeby zachowac sie godnie, ale mialem swiadomosc, ze to takie pobozne zyczenie, ze jak przyjdzie co do czego, byc moze nie bede mial specjalnych mozliwosci wyboru. Czy moglem miec pewnosc na sto procent, ze ja jednak bede inny niz wspomniane wyzej kreatury?
 
Moj kontakt z pila byl czyms absolutnie nieoczekiwanym, pod kazdym wzgledem byl zaskoczeniem. Byl tak szybki, ze nie odczulem zadnego bolu, zobaczylem papke miesa i krwi, w pierwszej chwili nie zalapalem co sie stalo. Dopiero za chwile, w wyniku kojarzenia, zdalem sobie sprawe, ze to jest moje cialo, moja krew, a gdy nie moglem wstac sprawa stala sie w miare jasna. Wtedy juz bol stal sie obezwladniajacy.
Prawie automatycznie, przeczolgalem sie ok 15m w kierunku domu, wiecej nie bylem w stanie, krzyczalem chcac wywolac z domu zone, ona mnie jednak nie mogla uslyszec, ciagle bylem zbyt daleko. Mialem swiadomosc ze to juz koniec, ze juz z tego nie wyjde, lezalem czujac potworny bol, czekalem. Pomyslalem sobie, ze tyle spraw zostawiam niezalatwionych, ze zona sobie z tym wszystkim nie poradzi, ale ogarnela mnie taka biernosc, ze i tak juz nic nie moge, ze trudno, ze musi sie nia zajac nasza corka.
W kazdym razie nie balem sie. Nie balem sie smierci, akceptowalem, ze to tak ma byc i koniec.  Wiedzialem, ze nie pojde do Nieba, bo Nieba nie ma i to mi bylo zupelnie obojetne. Nie zastanawialem sie nad tym, ze moge pojsc do piekla, bo przeciez mimo uplywu krwi nie zglupialem i wiedzialem, ze piekla tez nie ma. Nie zastanawialem sie nad tym co zrobilem zle w zyciu, co dobrze, nie przeprowadzalem rachunku sumienia, czekalem.
Nie zalowalem i nie walczylem, nie przeklinalem, bylem bierny. Bylem gotowy.
Ostatecznie, zona wyszla z domu i mnie znalazla, wezwala pogotowie, wzieto mnie do szpitala i operowano.
 
W czasie mojego pobytu w szpitalu znajdowalem sie rowniez w stanach nadswiadomosci, gdy zamykalem oczy, slyszalem rozmowy roznych ludzi i bylem swiadomy ich pobliskiej obecnosci, mimo, ze po otwarciu oczu okazywalo sie, ze nikogo w poblizu nie ma. Bylo to cos w postaci swiadomosci kontrolowanej, moglem to zastopowac poprzez otwarcie oczu i powrot do rzeczywistosci, moglem sie temu poddawac, choc nie wiem jak daleko, czy w pewnym momencie nie usnalbym i wowczas nie mialbym wplywu juz na nic.
Otoz jednego dnia, zdarzyla mi sie taka czasowo ograniczona swiadomosc, ktora ostatecznie przerwalem, ale przez dluzsza chwile celowo ja przedluzalem, zastanawialem sie nad zjawiskiem. Mialem apparition. Bylo to wrecz niesamowite.
Na przeciwleglej scianie, w odleglosci ok 5-6m ode mnie, pojawil sie znak-symbol. Prawie od poczatku bylo dla mnie oczywiste co to jest, lecz nie moglem dojsc do tego w jakiej to okazalo sie formie. Dopuszczalem mozliwosc fotografii czyli odtworzonej rzeczywistosci, choc raczej sklanialem sie do przyjecia, ze to byla forma graficzna, esencjonalnie ujeta przez artyste tresc. Cos w rodzaju golabka Picasso, albo logo firmowego Mazdy lub Toyoty, esencja tresci w kilku liniach. W tym wypadku byla to esencja kobiecosci, jej seksualnosci, zawarta w liniach ud, brzucha, bioder, w innych liniach, w zadnym stopniu nie bylo to niesmaczne, nieladne, wulgarne lub pornograficzne. Sama esencja piekna i tylko piekno.
MarguariUnukalhai, jestescie?
Z jakich powodow Bog w swojej niezmierzonej wielkosci chcial mi to pokazac? Uswiadomic? Do czego chcial mnie przekonac? Ja przeciez to juz wiem. Piekno i seksualnosc kobiety jest dla mnie od zawsze najwyzsza wartoscia, czy chodzilo Mu o przekonanie juz przekonanego?
 
 
*****
W tym wszystkim zdarzylo mi sie cos pieknego, porozumialem sie z czlowiekiem prawie bez slow, zrozumialem jego zyczliwosc i wyjatkowosc, jego dobroc. Gdy bylem wieziony na druga operacje, bylem raczej depressed, bylem zmeczony czekaniem i niepewny wynikow. Moje podlamanie bylo niewatpliwie widoczne. Sanitariusz wiozl mnie winda, po drodze wsiadl ktos na wozku inwalidzkim, nie chcialo mi sie nawet ruszyc glowy, zeby zobaczyc kto. Rozmawial przez chwile z sanitariuszem, razem wychodzilismy na tym samym pietrze, powiedzial do mnie “don’t worry mate, you’re gonna be aright”, zwykla grzecznosciowa formulka, odwrocilem sie w jego kierunku zeby podziekowac, zobaczylem zniszczonego czlowieka z nogami konczacymi sie prawie tam gdzie zwykle sie zaczynaja. On mnie zapewnial ze wszystko bedzie OK, zebym nie martwil sie, ze sobie poradze.
Czy zeby uslyszec cos takiego nie warto bylo przezyc tego wszystkiego?
 
 
Dariusz123
O mnie Dariusz123

Przymiotniki pisze z malej litery. Lubie esencjonalnosc. Moje ulubione cytaty - "Idziemy ramie w ramie bo ramie to jest symbolem sily i odwagi narodu” (JarekK, miesiaczka smolenska 10/04/2012), "te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty" - 10/05/2017, "idziemy w odwrotna strone" - 10/07/17, "nie wycierajcie sobie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojej świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami" – w Sejmie 18/07/17. “Nikt nie narzuci nam swojej woli z zewnątrz; nawet jeśli w pewnych sprawach będziemy w Europie sami, to pozostaniemy tą wyspą wolności, tolerancji, tego wszystkiego, co tak silnie było obecne w naszej historii” - 10/09/2017, “I te pieniądze im się po prostu należały” –Szydło w Sejmie 3/2018. Wyimagowana wspolnota z ktorej dla nas niewiele wynika -Duda o UE w Lezajsku 2018. "Cały świat dowie się w sugestywny sposób" - dr SowiniecBukowski u Alpejskiego 28.11.18

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Rozmaitości