Wspomnienia z partyzanckiej przeszlosci i Xiezna.
Kiedys dawo temu, w czasach zatechlej komuny, w godzinach wczesnorannych, ok 10, gdy juz wybieralem sie do pracy, zapukano do moich drzwi. Otworzylem, zobaczylem dwoch panow, ktorzy pokazali legitymacje i przedstawili mi sie jako pracownicy sluzby bezpieczenstwa, spytali czy moga wejsc do srodka. Odpowiedzialem im ze mam straszny w domu balagan, ze musze jakos to uporzadkowac, cofnalem sie do pokoju przed nimi po to zeby narzucic jakies gazety na stosy nielegalnej literatury, ktora sie na podlodze znajdowala, oni weszli tuz za mna i widzieli te stosy i moj pospiech. Takie sobie partyzanckie codziennosci.
Poprosilem ich zeby usiedli przy stole, usiedli, zaproponowalem herbate, podziekowali z usmiechem, patrzyli sie na stosy nakryte gazetami i wszystko bylo wiadome. Oni wiedzieli, ze ja wiem, ze oni wiedzieli, ze to bylo cos nielegalnego. Po wymianie zdawkowych zdan przeszli do rzeczy. Chcieli mi przypomniec, ze amnestia byla ogloszona juz jakis czas temu, ze czas na ujawnienie zostal do konca miesiaca, ze byc moze powinienem rozwazyc czy nie powinienem sie ujawnic. Powiedzieli rowniez, ze maja swiadomosc, ze ja to wszystko wiem, badz co badz bylem prawnikiem, ale tak na wszelki wypadek przypominaja, bo to jest ich sluzbowy obowiazek i gdybym jednak doszedl do wniosku ze warto, to bylby to wlasciwy juz czas.
Grzecznie odpowiedzialem ze uwarunkowania amnestii sa mi znane, ze nie mam nic do ujawniania, tym bardziej do ujawniania sie, ze dziekuje za ich troske i rozumiem, ze robia to co robia, w ramach sluzbowych obowiazkow. Panowie kulturalnie wyszli, mimochodem tylko ponawiajac pytanie i patrzac sie na te nieszczesne stosy pod gazetami, czy rzeczywiscie nie mam nic do ujawnienia, bo to bylby juz czas.
Dlaczego o tym pisze?
Bo chcialbym przekonac innych, ze jesli moglem, zawsze staralem sie byc grzeczny i uprzejmy. Bylem uprzejmy w stosunku do tych dwoch bezpieczniakow, mimo ze moi koledzy, znajomi, ludzie zaangazowani w walke z komuna w wiekszosci w pierwszym odruchu by im naublizali i odmowili wpuszczenia do mieszkania bez nakazu. W drugim odruchu tez by im naublizali. Ja bylem inny, staralem sie byc grzeczny zawsze i niezaleznie od okolicznosci. Badz co badz oni wykonywali swoj zawod i ja to rozumialem.
Ponad rok temu napisala do mnie przez PW Xiezna. Wczesniej na blogu nie dyskutowalismy niczego, nie dyskutowalismy zreszta niczego pozniej. Bylo to dziwne, ze ktos wybral droge korespondencji prywatnej, skoro nigdy sie nie znalismy, nie bylo niczego szczegolnego czego nie moglibysmy dyskutowac w ramach Salonu.
Bylem grzeczny, nie zamierzalem sprawiac przykrosci kobiecie ktorej nie znalem, odpisalem jej na list, sam z siebie dodajac informacje o roznych sprawach mnie dotyczacych, pisalem jej o swoich fascynacjach muzycznych. Nic szczegolnego, nic nadzwyczajnego, zwykla ludzka korespondencja, ktora zaczela sie nieco nieortodoksyjnie, ale nie bylo to problemem nad ktorym nie moznaby przejsc do porzadku dziennego.
Tak jak korespondencja zaczela sie nieoczekiwanie, tak samo nieoczekiwanie sie skonczyla. Xiezna nie odpowiedziala na ktorys z moich listow, nie probowalem wyjasnic co sie stalo, dlaczego przestala byc zainteresowana. Bylem grzeczny, uszanowalem jej prawo do wybierania sobie partnerow do korespondencji.
Po roku czasu od naszego “zerwania” Xiezna poczula potrzebe nawiazania ponownego kontaktu. W ostatniej notce jaka napisalem, weszla z komentarzem “Nawet jak na Pana - wyjątkowo niegodziwy tekst. Bez odbioru”. To byl jej caly komentarz, ani slowa co jej sie stalo i jak sie czula w ciagu minionego roku, ani dziendobry ani buzi, ani jakiegokolwiek wyjasnienia o co jej chodzilo.
Komentarz sugerowal nie tylko, ze bylem niegodziwy w czasie pisania ostatniej notki, sugerowal rowniez, ze bylem juz dawno temu niegodziwy, chociaz nie az tak jak w ostatniej notce. Rzucilo mnie to i postanowilem sprawe wyjasnic, teraz ja pierwszy napisalem list na PW z domaganiem sie od niej wytlumaczenia o co jej chodzi i dlaczego uznala za stosowne ublizac mi na moim blogu. Uwazalem ze skoro ktos ubliza komus innemu, zwykla rzetelnoscia jest wskazanie zarzutow jakie sie ma do tej obrazanej osoby.
Xsiezna odpowiedziala takim bla, bla, nic szczegolnego, ani jednego konkretu. Glowne zarzuty to to, ze znecam sie nad Teska i Estimado i ze na nich donosze, bo to jest moj modus operandi. Ze intryguje i atakuje ludzi doroslych z licznymi osiagnieciami, ze nie umywam sie do nich.
Nigdy w zyciu nie donosilem na nikogo. To na mnie donoszono, mam nawet zdjecia tych osob ktore bywaly w moim domu i donosily, obecnie to sa jawne sprawy, jest to udokumentowane w napisanej na temat ksiazce. Sprawy nie sa dla mnie warte swieczki, nie scigam drani i nie zamierzam. Ale ja nie donosilem.
W Polsce w czasie komuny donosili prawie wszyscy, zony na mezow, mezowie na zony, kochanki na kochankow, ksieza na spowiadajacych sie parafian, wszyscy na wszystkich, niektorzy dla pieniedzy, niektorzy dla przyjemnosci zgnojenia kogos. Ja nie donosilem.
Zarzut Xieznej jest zwyklym dranstwem. Ona to wymyslila bo chciala bronic osoby ktore uznala, ze ja atakowalem. Nie znajac faktow i szczegolow sporu zajela strone w sprawie, zaczynajac od ublizenia mi, generalizacji, ze ja tak zawsze mialem, ze zawsze bylem niegodziwcem. Ona byla gorsza od tych bezpieczniakow, skorzystala z mojej uprzejmosci i mi naublizala.
Ten zarzut rozni sie od obelg ktorymi obrzucaja mnie renatka, estimadek i teska, bo pochodzi od osoby w stosunku do ktorej bylem grzeczny i uprzejmy. Obelzywosci i wulgarnosci Renatki i Estimadka splywaja po mnie, nie ma rzeczy bardziej mi obojetnej. Xiezna byla w innej sytuacji, dowalila mi za to i mimo tego, ze staralem sie byc wobec niej grzeczny.
***
Poniewaz z kilku komentarzy do mojej notki mozna sie domyslac zarzutu pod moim adresem ze jednak donosilem na Teske, chcialbym dodatkowo wyjasnic co nastepuje.
Sytuacja zostala zupelnie odwrocona i postawiona na glowie. To Teska i Rudecka donosily na mnie do administracji salonu, one powodowaly ze moje notki byly wycinane lub utajniane. Ja natomiast pisalem do administracji skargi w sprawie wyciecia/utajnienia notki, nie donosilem na nikogo, jedynie argumentowalem ze podjeta decyzja byla niesluszna i niezgodna z regulaminem. Nie byly to rowniez intrygi gdy domagalem sie od administracji zmiany nieslusznej decyzji.
Jesli ktos ciagle uwaza, ze z mojej strony bylo donoszenie lub intrygowanie, to mysle ze jest to spowodowane choroba psychiczna tej osoby lub stanem daleko posunietej demencji.
Komentarze
Pokaż komentarze (6)