O zwiazkach partnerskich i wyzszosci seksu dowcipnego nad homoseksualna paskude
Wielokrotnie mialem okazje pisac notki na temat dyskryminacji homoseksualistow i komentowac wypowiedzi innych, ktorzy uwazaja, ze taka dyskryminacja nie jest zlem samym w sobie, ze jest usprawiedliwiona jakimis interesami spolecznosci w ktorych ci dyskryminowani zyja. Prawie nikogo nie potrafilem przekonac, ci co sie ze mna zgadzaja sa tak nieliczni ze palcow jednej reki starcza zeby ich policzyc, olbrzymia wiekszosc uwaza, ze pewnie jestem takim samym paskudnym pedalem jakich bronie i ze tak naprawde to bronie swojego wlasnego interesu.
Zeby wiec byla jasnosc, nie jestem i nie bronie. Nie zmienia to jednak faktu ze to co robia inni, w jaki sposob wspolzyja, z kim wspolzyja i w jakie gry seksualne sie bawia jest sprawa, ktora nie wplywa na moje ich oceny.
Nikomu nie daje prawa do dokonywania ocen mojej osoby w aspekcie mojej seksualnej aktywnosci, sam nie roszcze sobie prawa do oceniania kogokolwiek w aspekcie tych osob seksualnych preferencji. Te sprawy nie moga swiadczyc o merytorycznej wartosci czlowieka, ineres spoleczny nie polega na wyborze najlepszego rozplodnika, prokreacjonisty, kogos kto najlepiej potrafi zaspokoic seksualnie partnera. Ludzie w olbrzymiej wiekszosci odeszli od stadnych zachowan zblizonych do nas zwierzat, najlepszy samiec nie dostanie w nagrode wiekszej ilosci samic, to se ne vrati. I bardzo dobrze, bo nie potrafie sobie wyobrazic interesu jaki by mialo spoleczenstwo w powrocie do tych wlasnie zwierzecych zachowan. To w jaki sposob ludzie maja seks jest ich sprawa prywatna i nie tylko nie wplywa, rowniez nie moze wplywac, na pozycje tych ludzi w spolecznosciach. Nawet w takich spolecznosciach jak polska.
Ostatnio odezwala sie ciota kontrewolucji seksualnej pani posel Pawlowicz, stwierdzila ze homoseksualisci sa spolecznie nieprzydatni, zbedni, bez celu, dodala ze sa nieestetyczni. Pawlowicz nie ukrywa braku obiektywizmu, ona uwaza ze w stosunku do pedalow i lesbijek nalezy byc uprzedzonym, nie mozna im dawac praw takich samych jak maja ci normalnie seks uprawiajacy, ci ktorzy zyja tak jak Panbog przykazal, dowcipnie i wylacznie dowcipnie, bez jakichs tam wygibasow.
Pawlowicz jest oszolomiona (pewnie bliskoscia wodza), nie jest w stanie myslec rozsadnie. To co mowi i w jaki sposob mowi jest chore i nie potrzeba do tego specjalisty zeby to ocenic. Ona moze przekonac tylko najglupszych z najglupszych, ona adresuje swoje wywody do tych prostaczkow, ktorzy uwazaja ze sa lepsi od innych bo maja seks po bozemu, bo prawdziwym obywatelem jest tylko ktos kto sie rozmnaza. Homoseksualista professor uniwersytetu musi byc gorszy od robola przykladnie “uprawiajacego” swoja kobite, i nie do pomyslenia by bylo zeby jakis tam pedal mogl sie obnosic ze swoim zboczeniem.
Pawlowicz jest takim sobie rarogiem, ewenementem, elementem rozrywkowym, ona nie jest grozna, nie jest w stanie pociagnac za soba osob rozsadnych.
Wszedlem w ramach Salonu w dyskusje z czlowiekiem grozniejszym od Pawlowicz, czlowiekiem ktory postanowil dopasowac koncepcje teoretyczna do pawlowiczowskiej glupoty. On postanowil uzasadnic to doktrynalnie, ze dla spoleczenstwa ma istotne znaczenie w jaki sposob ktos odbywa akt seksualny, ze tylko seks prokreacyjny jest spolecznie pozadany i aprobowany.
Ten ktos nazywa sie Jan Mak. Przedstawia sie jako logik. Ten czlowiek chyba jest wychowawca mlodziezy, choc nie jestem przekonany czy nie jest to mlodziez trudna. Ten czlowiek utozsamia sie z prawica.
Ten czlowiek napisal cos takiego.
“Druga strona, konserwatywna, uważa, że wszelkie próby odgórnego zmieniania społeczeństw, realizacji radykalnych projektów społecznych, niosą ze sobą groźbę nieobliczalnych skutków. Bo generalnie nie jesteśmy w stanie przewidywać społecznych skutków zmian. Strona ta opowiada się za trwaniem przy sprawdzonych wartościach i instytucjach społecznych”
“Konserwatyści uważają związki homoseksualne za nienormalne (sprzeczne z naturą)... Boją się jednak mówić o tym publicznie, skutecznie szantażowani pałką politycznej poprawności”
Fragment dotyczy percepcji przez konserwatystow homoseksualizmu. Danie uprawnien homoseksualistom w postaci prawa do zycia w zwiazku partnerskim jest radykalnym projektem niosacym grozbe nieobliczalnych skutkow. Sprawdzone wartosci to wspolzycie hetero (dowcipne), odejscie od nich grozi nieprzewidywalnymi zmianami. Konserwatysci jeszcze sie boja i nie mowia o tym publicznie, bo “polityczna poprawnosc” (a Pawlowicz to pies?), ale przeciez to oni maja racje.
No wiec pytanie, z kim sie Jan Mak na glowy pomienial?
Komentarze
Pokaż komentarze (67)