Jeszcze raz o poezji i o niektorych poetach.
Kiedys napisalem notke z zapytaniem czy cham moze byc poeta? Notka byla prowokacyjna i adresowana do estimada, powszechnie znanego z agresywnosci blogera, ktory swoje zycie poswiecil pisaniu do rymu. Czy cos takiego, pisanina rymowana, moze byc poezja? Pewnie jest to kwestia do przedyskutowania, pewnie nalezaloby uscislic co to jest poezja i rowniez okreslic granice chamstwa do ktorego poeta moze sie posuwac, nie mam wystarczajacej wiedzy w temacie zeby probowac ustalac jakies kryteria w tej dziedzinie. Sporo ludzi jednak uwaza ze to sa sprawy niezwiazane, mozna byc chamem i mowic do rymu, a jesli ktos mowi do rymu to niewatpliwie jest poeta.
Waldburg ktory na poezji sie zna nieporownanie lepiej niz ja, uwaza ze estimado jest poeta. Waldburg uwaza zreszta, ze Piekne Mysli tez sa poeta chociaz one nie pisza do rymu, jak rowniez Eternity, ktory ma duze problemy z pisaniem czegokolwiek po polsku i operuje na styku kultur (polskiej, tej zapamietanej sprzed lat 60ciu i amerykanskiej, w ktorej operuje na codzien). No wiec, skoro Waldburg uwaza ich za poetow, niech mu bedzie, niech im bedzie, nie bede sie spieral, nie jest to warte dla mnie swieczki. Ani niczego innego nie jest warte.
Ale, gdy tak drazyc temat, pojawiaja sie kolejne ale. Czy ktos kto jest malo inteligentny moze byc poeta? Czy ktos nie rozumiejacy prostych tekstow pisanych, majacy problemy ze zrozumieniem nieskomplikowanych zdan moze byc uznany za poete? Waldburg jest OK z estimadkiem, Pieknymi Myslami, Eternitem, ale jak daleko siega jego tolerancja dla osob niesprawnych jezykowo, zagubionych lub oszolomionych? Czy np Renatka moze byc uznana za poetke?
Ostatnio wszedlem w dyskusje z osoba ktora uwaza sie za poetke. Skoro ona sie uwaza, to pewnie jest, za taka zreszta uwaza ja Eternity, a Eternity uwazany jest przez Waldburga, wiec kolko sie niejako zamyka. Owa poetka zarzucila mi, przy aplauzie Eternita, ze nie wiem co to jest dialog i nie potrafie brac w nim udzialu. Nie mam problemow z tym ze w oczach Eternita jestem osoba niepotrafiaca, ale bawi mnie fakt ze on uznal iz ja bralem udzial w dialogu, podczas gdy ja bralem udzial w dyskusji. To nie jest kwestia roznicy kultur, tego ze on jest z Ameryki a ja nie jestem, bo po angielsku tak samo uzywa sie pojec dialog i dyskusja jak po polsku. Ani Eternity ani poetka, ktora on poparl, nie widzieli roznicy i zarzucili mi nieznajomosc regul dialogu, w sytuacji gdy ja dyskutowalem.
W/w poetka napisala notke w ktorej rozwodzila sie nad zlem tkwiacym w ludziach i ich ograniczonosci. W jednym z pierwszych zdan powolala sie na niemoznosc zrozumienia przez takich ludzi czegokolwiek, na to ze w poznaniu przeszkadza im brak szacunku do innych.
Poniewaz dalej poetka pisala o checi odwetu jako chorobie odzwierzecej, wiec skomentowalem to proszac o podanie przykladow, ktore ze zwierzat kieruja sie zadza odwetu i dodalem “A jesli nie wymienisz, uznam ze nie rozumiesz tego co sama piszesz, ze to takie bla bla, slowa rzucane na wiatr. Nie bede Cie wowczas mogl szanowac..”
Czy rzeczywiscie trzeba byc bardzo inteligentnym zeby zorientowac sie ze to byl zart, ze celowo uzylem slowa “szacunek” (przez nia uzytego jako slowa klucza w jej notce) po to by podkreslic zabawnosc sytuacji? Ze bylem ironiczny i przesmiewczy, ale ze nie bylo moim zamiarem rzeczywiscie przestac jej szanowac? Dlaczego w ogole mialbym ja szanowac, przeciez ja jej zupelnie nie znalem?
Poetka nie zorientowala sie, naublizala mi od chamow i arogantow. Poetka nie byla na tyle inteligentna zeby zorientowac sie ze zartuje, ale byla na tyle poetycka zeby mi nawrzucac bez zrozumienia mojego komentarza. No wiec powtarzam pytanie, czy ktos malo inteligentny, slabo poruszajcy sie w jezyku w ktorym sie wypowiada,moze, mimo wszystko, byc uznany za poete?
Komentarze
Pokaż komentarze (2)