“Nie maja juz wina”. Niech wiec bedzie o winie, zaproszenie do dyskusji.
Notka o winach.
Ludzi madrych i oczytanych chcialbym zachecic do rozwiazania zagadki. Kto powiedzial te slynne slowa “Nie maja juz wina”? Kto w tych kilku, jakze trafnych slowach, potrafil skondensowac cudownie to co wazne i istotne w dziejach ludzkosci? W kilku slowach ale jakze waznych!
Po angielsku zostalo to przetlumaczone jako “They have run out of wine”, niemalze identycznie jak po polsku. No wiec kto to powiedzial?
Duza czesc bloggerow pewnie to wie, pewnie juz zgadla. To byla Matka Boska nagabujaca Jezusa na weselu w Kanie i zachecajaca go (sugerujaca mu) zeby cos zrobil bo nie ma juz wina. Fascynujaca i niespodziewana byla odpowiedz Jezusa. Jezus (w wersji polskiej) powiedzial “Czyz to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto”,
natomiast w wersji angielskiej to bylo “You must not tell me what to do” (co sie tlumaczy “nie wolno ci mowic co mam robic”). Jezus odpowiadal po grecku lub
aramejsku, wiec moglo byc jeszcze inaczej, jakkolwiek bylo, nieladnie sie
zachowal biorac pod uwage, ze to byla Jego matka i osoba przez Boga, jego ojca
wybrana. No ale Jezus byl bogiem, sprawa dotyczyla rzeczy istotnych (wina), mozna
jest zrozumiec jego rozdraznienie. Matka jego nie miala o to pretensji, ani wowczas ani pozniej.
No i jak to sie kiedys mawialo, od tego wszystko sie zaczelo. Jezus przemienil ok 600 litrow zwyklej wody w niezwykle wino, dal wszystkim przyklad jak nalezy bawic sie na weselach i co jest rzeczywista wartoscia w tym marnym swiecie. Pozniej juz bylo tylko z gorki.
Zamierzam pisac o tym co lubie, czym sie fascynuje, co wiem na temat wina, otwarty jestem na wymiane doswiadczen, na dyskusje i wymiane zachwytow. Kazdy kto lubi wino jest mile widziany, jesli znajda sie zainteresowani bede pisal wiecej, jesli nie znajda sie, nie wykluczam, ze bede pisal wiecej ale nie na pewno.
W Kuchciku tak sie wowczas rozmawialo, takie byly czasy studenckie. Obecnie Askarot upowszechnia ten styl w Salonie i dobrze mu z tym idzie, ma wielu wielbicieli i nasladowcow, nawet pewna krakowianka, kobieta stara i nobliwa, tez sobie pozwala od czasu do czasu bluznac z rozmachem, wg powiedzenia “Jak wszyscy to wszyscy, babcia tez”.
To byly moje doswiadczenia z “Patykiem Pisane”, nie jestem z tego dumny ze to pilem, ale byl to fact of my life, nie zamierzam sie teraz wypierac.
Najlepszym z win socjalistycznych bylo Egri Bikaver, czerwone i jak mi sie wowczas wydawalo pelne, full body, o glebokim smaku.
Okolo 10 lat temu mialem okazje ponownie je sprobowac, przezycie bylo nie do
opisania. Calkowity zawod, rozczarowanie, niesmak i niechec. Jak mogl mi sie
smak tak zmienic, kiedys tym winem fascynowalem sie, obecnie nie jestem w stanie go pic. Czy to jest mozliwe, ze do wina sie dorasta tak jak do wielu
innych czynnosci i ocen?
Tak, to jest mozliwe, do wina sie dorasta. Cos co kiedys wydawalo sie dobre, przestaje sie wydawac dobre jesli ma sie okazje probowac cos lepszego. Doswiadczylem tego na wlasnej skorze, wiem co mowie.
Jest olbrzymia roznica miedzy winami podlymi, dobrymi, bardzo dobrymi i takimi ktore mozna skrotowo nazwac genialnymi. To jakby rozne rodzaje napojow, trudno znalezc w nich jeden wspolny mianownik. Nigdy nie palilem ale narzuca mi sie porownanie, to tak jak palenie Marlboro i Bielomora piatej kategorii (oslawionego w piosence JK Kelusa, Bielomorski Kanal). Tego porownac sie nie da, porownywac nie nalezy.
Wino produkowane jest obecnie na calym swiecie tam gdzie klimat pozwala, a pozwala prawie wszedzie, poza terenami polarnymi i tropikami. Nawet w zimnej Anglii robione jest wino, podobno zupelnie niezle, jest pitne w przeciwienstwie do tych z krajow posocjalistycznych. W duzym stopniu jest to kwestia umiejetnosci, nie tylko klimatu i gleby. Winiarnie moldawskie, rumunskie, bulgarskie przejmowane sa przez koncerny zachodnie i zaczynaja tam cos robic zeby wino bylo ciekawe. Podobno osiagaja sukcesy, niewatpliwie to jest dopiero poczatek drogi.
Od setek lat prym w produkcji, spozyciu, eksporcie wiedzie Francja. Na francuskich metodach wzoruja sie wszyscy inni, liczacy sie winemakers jezdza do Francji po nauke, tam szlifuja swoje umiejetnosci i doswiadczenie. Ciagle jeszcze francuskie wina sa nie do pobicia w ich jakosci, choc sporo konkurentow zbliza sie na w miare bliska odleglosc. Ciagle np Petrus jest klasa w sobie i dla siebie, ale juz nie jest najdrozszym winem swiata jak przez jakis czas bylo. Kilkanascie lat temu w Stanach na aukcji sprzedano butelke wina ze Stanu Washington lub Oregon (niestety nie pamietam) za nieco ponad $500000. Byla to co prawda duza butelka, 6-cio litrowa, ale i tak cena za zwykla butelke, w przeliczeniu bylaby ponad $60tys. Ogladalem wywiad z baba ktora to kupila, ona nawet nie zamierzala tego pic, to byl jej investment!!!
Jak to zwykle bywa, rowniez w innych dziedzinach, cena nie zawsze swiadczy o najwyzszej jakosci, czesto jest windowana przez uzaleznienia rynkowe czy jakies inne. Czasami zdarzalo mi sie ze wolalem wino nieco tansze, nie tak slawne, nie tak okrzyczane. Jestem czlonkiem klubu fanow jednej z nie tak znanych winiarni (Kay Brothers), ktorej wina sa dla mnie wzorem i podnieta. Oni sprzedaja w Stanach ich Block 6 Shiraz powyzej $300 za butelke, ale na rynku australijskim sa obecnie sprzedawane po ok $60 (z tym ograniczeniem, ze tylko dla swoich). W mojej opinii te wina moga swobodnie konkurowac ze znacznie drozszymi i bardziej renomowanymi. Dla mnie bylo to olbrzymia frajda, ze odkrylem je na swoje potrzeby kilkanascie lat temu, wtedy kupowalem je po 18 dolcow, zafascynowalem
sie nimi i na moich oczach podbijaly one Ameryke. Ale poza wyjatkami, jednak drozsze wina sa lepsze niz tansze, swiat jest niestety tak skonstruowany, ze za to co smaczniejsze musimy placic wiecej. Moze to sie wydawac niesprawiedliwe i niehumanitarne bo ludzie dobrzy i biedni nawet marzyc nie moga o winach bardzo dobrych a bogata holota we wspanialym winie moze sie nawet kapac, ale tak to juz jest, z pretensjami raczej kierowac sie prosze do tworcy tego swiata.
Dla wyrazenia zachwytu spowodowanego piciem wina nie uzywamy obelzywosci nawet jesli wszystkie inne dostepne srodki wyrazu wydaja sie ograniczone i nie w pelni oddaja istote zachwytu.




Komentarze
Pokaż komentarze (78)