Czas na mnie, wychodze z klozetu. Rozwazania Salonowe.
najrozniejszych przekonan sam jednoczesnie daje sobie prawo do wypowiadania
tego co uwazam za stosowne, jestem otwarty na dyskutowanie wszelkich tematow pod warunkiem ich merytorycznej zawartosci, ich rozsadku i logicznosci. To czego nie mowilem osobom mi bliskim w prywatnych rozmowach, wypowiadalem w swoich notkach i komentarzach skierowanych do ludzi mi nieznanych, do ogolu, chcialem to dyskutowac i wyobrazalem sobie, ze rozliczany bede tylko z merytorycznosci i trafnosci moich ocen.
Jestem w wyjatkowo komfortowej sytuacji, ktokolwiek w Polsce obejmie wladze nie
bedzie w stanie spowodowac, ze mi sie pogorszy, polepszy, cokolwiek zmieni.
Jestem wiec osobiscie niezainteresowany i mam wszelkie warunki zeby byc obiektywnym.
Zawsze bylem osoba ze spolecznikowskim zacieciem i zawsze bylem demokrata, staralem sie tlumaczyc wszystkim-wszystko, staralem sie ludzi przekonywac, dzielilem sie z innymi tym co wiedzialem, bo inni nie wiedzieli. W czasach walki z komuna bralem aktywny udzial w akcji (organizowanej przez Kosciol i przy pomocy Kosciola) jezdzenia po parafiach w malych miasteczkach i tlumaczenia ludziom tych wszystkich oczywistosci jakich oni nie byli nawet swiadomi. Rozmawialem z kazdym kto mial na to ochote, przekonywalem, tlumaczylem, nigdy nie odcinalem sie od ludzi bo np byli dla mnie za prosci, za glupi, zawsze staralem sie byc merytoryczny, nigdy nikogo nie odpychalem. Przez lata udzielalem nieodplatnych porad prawnych, jesli moglem staralem sie pomagac. Taki juz bylem, tak mi to zostalo, na tym rowniez polega moje Salonowe dyskutowanie. Nie odcinam sie od ludzi glupich,
niewyksztalconych i pominietych, staram sie tlumaczyc wszystkim, staram sie z
nimi dzielic tym wszystkim co wiem lepiej.
Gdy doszlo do mnie, ze w Polsce Kaczynscy objeli wladze, zainteresowalem sie ponownie polskimi sprawami, byc moze w wiekszym stopniu dlatego, ze studiowalem z oboma bracmi i znalem ich osobiscie. Bylem dumy z tego, ze ludzie ktorych znalem znalezli szanse zeby zmienic to wszystko wczesniejsze zlo, poprawic, wyciagnac Polske z wiekowego zacofania, otworzyc sie na swiat, wierzylem w to i oczekiwalem, ze oni beda chcieli to zrobic. Ale gdy zaczalem sie interesowac tym co sie w Polsce dzieje, nagle zorientowalem sie, ze obaj Kaczynscy nie sa ludzmi z ktorymi byloby mi po drodze, ze oni moga tylko cofnac kraj, skompromitowac, osmieszyc, zniszczyc, ze to nie sa bohaterowie z mojej bajki. Wejscie w szczegoly tego co oni glosili pozwolilo mi zorientowac sie jak potwornie sa oni glupi, cyniczni, demagogiczni i bezczelni, pozwolilo mi ocenic jakia kotwica sa dla Polski, zaczalem sie ich wstydzic. Majac wobec nich oczekiwania i
nadzieje stalem sie ostrzejszym niz inni krytykiem tego co glosili, bo bardziej
od innych sie na nich zawiodlem.
Bedac przeciwko programowi PISu nie stalem sie automatycznie zwolennikiem PO, do nich mam tez mase zastrzezen, ale ich uwazam za mniejsze zlo, zeby byla jasnosc, za znacznie mniejsze zlo. W tym wszystkim wiec, bedac nieafiliowany politycznie mam mozliwosc byc bardziej obiektywnym niz przygniatajaca wiekszosc salonowiczow, mam mozliwosc lepszej oceny bo jestem z boku.
Wzmozone zaintereswanie polskimi sprawami spowodowalo u mnie chec dyskutowania, jak kiedys, z wszystkimi i wszystkiego, chec tlumaczenia i wyjasniania, chec dzielenia sie ta wiedza i doswiadczeniem ktore mialem. Bedac nieafiliowany, zaczalem wchodzic w dyskusje z wszelkimi mozliwymi typami. Wszedlem wiec np w dyskusje z krakowianka Renatka i Eska (nieznanego mi zamieszkania), ktore nigdy z soba niczego nie dyskutuja bo nienawidza sie serdecznie i nie potrafia inaczej niz przy pomocy obelg wyrazac swoich ocen, a na to im administracja Salonu nie pozwala. Gdy ja probowalem dyskutowac z nimi cokolwiek, dostalo mi sie od obydwu, jakbym byl ich osobistym wrogiem, Renatka ublizala mi od pisowcow, Eska od peowiakow, zostalem rowno przez obie zwasnione strony zelzony, okrzyczany tepakiem, nieukiem, kretynem i
glupkiem, przez Renatke rowniez “poje.ancem”.
Warto zwrocic uwage na nowatorskie uzycie kropki przez Renatke, niby wszystko wiadomo, a przeciez admini nie moga sie przyczepic, bo kropka powoduje, ze to jest inne slowo, domyslac sie mozna nieskonczonej ilosci roznych znaczen i odcieni. Te metode tworczo rozwinal Salonowy “poeta” Estimadek, on tez kropkowal, przy czym on nawet tego sie nie wstydzil i w przeciwienstwie do Renatki on nie likwidowal pozniej swoich radosnych wykwitow intelektu. A po drugiej stronie podzialow politycznych uaktywnil sie taki Askarot, ktory rowniez kropkowal. Im glupszy trep i prostak, tym wiecej slow z kropkami, tak jakos to sie przyjelo, oczywistoscia sie wrecz wydaje ze istnieje regula to potwierdzajaca, ze im glupszy delikwent tym wiecej kropek.
Nie oznacza to oczywiscie, ze jesli ktos nie kropkuje to jest madry. Niestety, nie oznacza. Bardzo czesto osoby niekropkujace sa rownie trepowate i oszolomione, byc moze nie kropkuja, bo nie maja swiadomosci, ze tak mozna. Byc moze takie osoby sa nawet glupsze, co jeszcze pozostaje do wykazania.
Jako, ze wchodzilem w dyskusje z ludzmi across the board, dostawalo mi sie across the board, od wszystkich. Dostawalem wiec od Eski, Teski i Tereski, Bozenki i Wiesi, od niezliczonych pominietych i zagubionych, rabnietych i cofnietych, od pisludzi i poludzi, od wszystkich.Do moich osobistych sukcesow nalezaly kontakty z Ufka, z ktora merytorycznie zgodzic sie nie bylem w stanie, ale ktora mi nie ublizala, chwala Ci Ufko za to. Uwazam Ufke za jedna z najsympatyczniejszych Salonowiczek, ona mi nigdy nie ublizyla, ona jest po prostu wyjatkowa.
Ludzie znalezli przyjemnosc w wyzywaniu sie na mnie, tymbardziej sie wyzywali im byli glupsi. Osoby ze skonczonymi (lub nie) szkolami zasadniczymi dowartosciowywali sie ublizajac mi od glupkow i kretynow, byc moze sadzili ze potwierdzali w ten sposob swoje dobre przekonanie o wlasnym intelekcie. Jedna taka, ktora w swoim optymizmie nazwala sie syzyfka, zarzucila mi, ze nie moze zrozumiec moich komentarzy bo sa za dlugie i przy tej okazji uznala za stosowne okreslic mnie wlasnie tak jak wyzej, to ja bylem glupkiem bo ona nie mogla zrozumiec. Przeroznej masci prostaczki znalazly swoja szanse na dowartosciowanie sie przez bluzg, im toto glupsze bylo tym intensywniejszy bluzg.
W tych wszystkich bojach i przepychankach dostalo mi sie nawet od Waldburga, jednego z rozsadniejszych bloggerow, ale ktorego przerosty ambicji nabraly wrecz monstrualnych rozmiarow. Gdy kiedys opracowal teorie polskiej odmiany angielskich imion i nazwisk a ja skomentowalem to, ze nie jestem przekonany, ze ma racje, napisal mi, ze moj angielski jest byle jaki, skoro go nie popieram w tym co on twierdzi. Nie chcialo mi sie juz pisac, ze skonczylem dwa uniwersytety w tym jezyku i nawet jesli moj accent nie jest najlepszy z najlepszych, to przeciez znaczenie slow mam w miare opanowane i nie jest wcale wykluczone, ze lepiej od niego.




Komentarze
Pokaż komentarze (50)