Dariusz123 Dariusz123
1124
BLOG

Szlachectwo zobowiazuje, niestety nie wszystkich.

Dariusz123 Dariusz123 Rozmaitości Obserwuj notkę 10

Szlachectwo zobowiazuje, niestety nie wszystkich.

W latach 70tych pracowalem na Ziemiach Zachodnich, w moim zakladzie pracy mielismy kotlownie na wegiel. Wegiel mozna bylo dowozic na wewnetrzne podworko do ktorego dojazd byl dosc stromy, w miare waski i z zakretem, zadne owczesne samochody ciezarowe nie byly w stanie pokonac zima tego kilkudziesieciometrowego odcinka, wegiel wiec mozna bylo dostarczyc tylko taczkami lub wozem konnym.

W miasteczku zyl autentyczny hrabia, opuszczony przez Boga i ludzi, nie zdolal albo nie chcial kraju opuscic, wegetowal samotnie. Komunisci uniemozliwiali mu podjecie jakiejkolwiek stalej pracy, lapal sie wiec dorywczych, wynajmowal sie do rozladowywania wegla z wagonow, do drobnych prac z weglem zwiazanych.

Nasza ksiegowa zlitowala sie nad nim, chciala dac mu szanse na przetrwanie, zaproponowala mu, ze moze zarobic dowozac wegiel taczka, on sie na to zgodzil. Gdy ciezarowka przywiozla nam wegiel, zrzucili przy ulicy, on zaladowal jedna taczke i dopchal ja na gore, nie widzialem tego, wyobrazam jednak sobie ze latwo mu nie bylo. Zapytal sie wowczas ksiegowej ile juz zarobil, ona byla bardzo przyjazna i wyliczyla jakas kwote, czesc calosci na ktora sie umowili, hrabia podziekowal, zaladowal druga taczke, przypchal na gore, spytal sie ponownie ile juz zarobil a po uzyskaniu informacji powiedzial “dziekuje, to mi wystarczy”, dostal pieniadze i poszedl.


Czesto wspominam te historie, zawsze bylem pelen podziwu dla klasy tego czlowieka, walczyl o przetrwanie z tak wielka godnoscia. Lajdacki system niszczyl go, uniemozliwial egzystencje, on sie jednak nie skarzyl , nie uzalal nad soba, nigdy nie powolywal sie na swoje pochodzenie, pogodzil sie z losem, nadludzkim wysilkiem i katorznicza praca jakos sobie radzil. On odstawal od reszty, po nim bylo widac, ze jest kims, ze jest czlowiekiem. Nie potrzebowal sie skarzyc, byl ponad represjami czerwonych oprawcow, byl hrabia nie tylko z tytulu, byl hrabia rowniez z charakteru.


Gdy wybrano na prezydenta Bronislawa Komorowskiego, odetchnalem z ulga i bylem autentycznie zadowolony. Myslalem, ze skonczy sie wreszcie pajacowanie
roznych przygodnych pomylencow, polityczne gierki i podchody, wyglupy, kompromitowanie kraju i spoleczenstwa. Pozniej przyszla sprawa “bulu” i trzymanie Merkel i Sarkozego na deszczu, pchanie sie do siedzacego miejsca przed zaproszonymi goscmi, dostrzeglem wowczas wyrazniej, ze jednak hrabia hrabiemu nie rowny, ze nie zawsze klasa przychodzi z genami. Niestety.


Od dluzszego czasu wchodze w utarczki z salonowiczem, ktory jako powod do dumy i zaslugi podnosi swoje arystokratyczne pochodzenie.
Czlowiek nie dyskutuje niczego, operuje prostackim zargonem, pisze setki jednozdaniowych, polzdaniowych komentarzy, bez orzeczenia, bez podmiotu, uzywa rynsztokowych i obelzywych okreslen a najdluzsze zdania jakie napisal dotycza powolywania sie na przodkow, co oni mieli, co on teraz ma i jak mu sie dobrze zyje. Wokol tego salonowicza zebrala sie grupa klakierow i nawiedzonych panienek, same ochy i achy, bo on taki piekny, taki “gleboki” takie cudowne ma psy, a herb taki kolorowy i coolowy. Szlachectwo blogowicza jest tak urzekajace i wciagajace, jego salonowi “przyjaciele”, ktorzy o szlachcie slyszeli na lekcjach historii w podstawowce, sa wyraznie podekscytowani tym, ze przyszlo im wymieniac polzdania z oryginalnym okazem. I oczywiscie nie przeszkadza im ze szlachcic leci ulicznym zargonem i obelgami jak menel jaki, bo to znaczy ze on jest jeszcze bardziej cool, bo sie unowoczesnil, bo potrafi jak oni, dosadnie, w jednym slowie podsumowac poezje zycia, ze jak cos powie to powie, ze az w piety pojdzie tym wszystkim co znaja i uzywaja wiecej slow niz cztery.
I okazuje sie ze w kraju gdzie szlachta w ponad 90% zostala wymordowana lub z kraju wyrzucona, znalazl sie ktos taki kto na pozory swojego szlachectwa zwabia setki roznych pominietych i zagubionych, niedoksztalconych i cofnietych, zachlystujacych sie cwiercinteligentow. Jak niewiele trzeba zeby stac sie gwiazda Salonu, przepis jest prosty. Powolac sie na starodawnosc i szlacheckosc rodziny, umiescic w komentarzach kolorowy herb rodowy (prawie nikt nie jest przeciez w stanie sprawdzic czyj to jest herb, czy przypadkiem nie miasta Wroclawia) i sukces gotowy.

Czy ci wszyscy komentatorzy kieruja sie snobizmem wybierajac na swojego kultowego przewodnika osobe tak prostacka i umyslowo ograniczona? Pewnie wszyscy zareagowaliby swietym oburzeniem na taki zarzut, oni beda upierali sie, ze ten salonowicz jest intelektualny i cool, ze jego pochodzenie ma drugorzedne znaczenie. Czy rzeczywiscie? Jesli w komentarzu do kazdej z jego notek on powoluje sie na swoje pochodzenie i przeciwstawia niskiemu pochodzeniu jego adwersarzy, czy rzeczywiscie to nie ma znaczenia?



W latach okolo 50tych toczyl sie w sadzie krakowskim proces o ustalenie ojcostwa po hrabim Potockim, ostatnim ordynacie Lancuta. Proces toczyl sie ponad 10 lat i nawet nie wiem czy sie zakonczyl i jak, syn jakiejs kucharki czy innej pomocy domowej twierdzil ze jego matka puscila sie z hrabia i on wlasnie zaistnial z tego zwiazku. Potoccy byli liczna rodzina rozrzucona po calym swiecie, byli spokrewnieni lub spowinowaceni z cala polska arystokracja rowniez po swiecie rozrzucona. Zgodnie z owczesnym polskim prawem cala ta rodzina miala prawo zglaszania interwencji w sprawie, przyslugiwaly im prawa strony i przez to sprawa ciagnela sie w nieskonczonosc, bo strony trzeba bylo zawiadamiac o terminach, wszelkich czynnosciach procesowych, pytac sie o zdanie, etc, etc. W tamtych czasach korespondencja trwala miesiacami, latami, ktos tam byl nawet w Chile na zupelnym koncu swiata.

Pisze o tej sprawie bo na poczatku lat piecdziesiatych trzeba bylo duzej odwagi zeby przyznawac sie do arystokratycznego pochodzenia, nawet jesli bylo sie bekartem. Najmniejsza niedogodnoscia byla niemoznosc stalej pracy, ale mozna bylo byc zapudlonym, ograbionym a nawet torturowanym, dostac z tego nie mozna bylo zadnych pieniedzy, bo wszystko panstwo zabralo, ten chetny do bycia Potockim byl juz doroslym czlowiekiem i musial sobie z tego zdawac sprawe. Ale parcie do bycia “kims” bylo u niego tak wielkie ze zdecydowal sie na proces, na wszelkie upokorzenia (kazdy interweniujacy zaczynal swoj wywod, ze on /ona nie wierzy zeby hrabia Potocki puscil sie z kims takim jak matka wnioskodawcy i ze on/ona nie moze dopuscic do tego zeby jakis bekart kalal zasluzone imie rodziny) i niewygody. Bo wygranie sprawy dawalo mu szanse na uznanie, na przeskoczenie
barierki, on juz nie musial sie niczego uczyc, mogl sie przedstawiac jako
hrabia i nikt od niego zadnej wiedzy juz nie oczekiwal. Tak jak od bloggera o
ktorym wspomnialem w srodkowej czesci notki, kompromitacja z powodu wrodzonej
glupoty przestawala byc straszna w sytuacji gdy jego ancestors ze szlachty sie
wywodzili.



 

Dariusz123
O mnie Dariusz123

Przymiotniki pisze z malej litery. Lubie esencjonalnosc. Moje ulubione cytaty - "Idziemy ramie w ramie bo ramie to jest symbolem sily i odwagi narodu” (JarekK, miesiaczka smolenska 10/04/2012), "te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty" - 10/05/2017, "idziemy w odwrotna strone" - 10/07/17, "nie wycierajcie sobie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojej świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami" – w Sejmie 18/07/17. “Nikt nie narzuci nam swojej woli z zewnątrz; nawet jeśli w pewnych sprawach będziemy w Europie sami, to pozostaniemy tą wyspą wolności, tolerancji, tego wszystkiego, co tak silnie było obecne w naszej historii” - 10/09/2017, “I te pieniądze im się po prostu należały” –Szydło w Sejmie 3/2018. Wyimagowana wspolnota z ktorej dla nas niewiele wynika -Duda o UE w Lezajsku 2018. "Cały świat dowie się w sugestywny sposób" - dr SowiniecBukowski u Alpejskiego 28.11.18

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości