5 obserwujących
49 notek
21k odsłon
  302   0

Czy publiczne rozgrzebywanie homoseksualizmu i w ogóle intymnej strony życia jest bezpiecz

Tak jest również w przypadku „plotek” zanotowanych na Interii i Pomponiku.pl (20 IV 2021) na temat tego, co sądzą o LGBT, homofobii i podobnych potworkach właśnie celebryci.

Przepytanie poprzedza coś w rodzaju wprowadzenia. Warto je przytoczyć:

„Ostatnie 2 lata nie były dla polskiej społeczności łatwe. Ba, nigdy takie nie były, ale skala homofobii zdecydowanie przybrała na sile i regularnie objawia się w niespotykanym dotąd wymiarze. W tak trudnym czasie szczególnie ważni są sojusznicy. W rodzimym show-biznesie takowych nie brakuje, choć są i tacy, którzy na sojuszników i sojuszniczki pozują, jednak ostatecznie, "gdy przyjdzie co do czego", na tym pozowaniu się kończy. Kto z polskich gwiazd oblał ten test?

I wreszcie pytanie wprost: Czy są sojusznikami społeczności LGBT?

Chyba najkonkretniej odpowiada Cezary Pazura: Akceptuję, a nie tylko toleruję... „Akceptuję do czasu, kiedy widzę kolejną maszkarę-paradę. Od załatwiania spraw są urzędy, stowarzyszenia, drogi służbowe, który musi przejść każdy obywatel. Wiem, że homoseksualiści mają problemy, ale kto im pomoże, jeśli poprzebierani w stringi i kapelusze-penisy będą wrzeszczeć na ulicach? Nikt! Ta metoda nie sprawi, że pokocha ich więcej ludzi - mówił aktor, powielając tym samym krzywdzące stereotypy”. Dlaczego krzywdzące? Wystarczy przyjrzeć się marszom równości czy strajkom kobiet.

Rzecz jasna, najcenniejsza byłaby przyjazna odpowiedź państwa Lewandowskich, oczywiście tych od footballu. Aliści, wypowiedź ich poprzedza swoiste prewencyjne ocenzurowanie: „najsławniejszych polskich rodzin - Lewandowskich. Kompletna cisza w przypadku spraw dotyczących praw człowieka stała się znakiem rozpoznawczym Anny i Roberta Lewandowskich.

Popularna trenerka unika zabierania głosu, ale pod presją obserwatorów pozwala sobie czasami "nawiązać" do aktualnych wydarzeń, jak choćby nagonka na osoby LGBT+ czy Strajk Kobiet”.

Sowiciej dostało się Robertowi: „Postawa Roberta Lewandowskiego dziwić również nie powinna, bo w świecie sportu homofobia jest na porządku dziennym. Ale gdy wziąć pod uwagę fakt, iż klub piłkarza Bayern Monachium od lat regularnie bierze udział w lokalnych kampaniach potępiających homofobię, to brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Roberta na faktyczną brutalność w jego rodzimym kraju jest co najmniej zastanawiający”. Nie omieszkano stawiać mu za wzór kolegi, tolerancyjnego i otwartego na osoby LGBT+

I wreszcie recepta na poparcie dla LGBT+ nie pozostawiająca wątpliwości o co właściwie chodzi: „Bycie dobrym sojusznikiem to nieustanny proces, którego zwieńczeniem nie mogą być puste hasła. W czasach, gdy prawa i bezpieczeństwo społeczności LGBT+, są ograniczane, należy jej słuchać i działać. To nie moment na to, żeby udzielać rad i "wiedzieć lepiej". Przed polskimi celebrytami jeszcze długa droga do zrozumienia tego, że ich popularność to nie tylko przywileje i rozpakowywanie kosztownych prezentów na Instagramie, ale również obowiązki”.

Tak więc jasne jest, że autor tych słów uważa, że „bycie dobrym sojusznikiem” to obowiązek, który pociąga za sobą dalsze zobowiązania. Właśnie ta nachalność i z kapelusza czerpana pewność siebie odstręcza najbardziej od działaczy LGBT. W ogóle samo pojecie „działacz” zastosowane wobec przypadłości ludzkiej mieszczącej się w sferze najbardziej intymnej jest nadużyciem, u większości normalnych ludzi budzącym niesmak i sprzeciw.

Dla kontrastu przytoczę jeszcze tylko wypowiedź celebryty telewizyjnego Tomasza Kamela, która zdaje się być pewną wypadkową opinii publicznej, której względy dobra i zła jako wartości nie podlegającej żadnej względności są całkowicie obce. Kamel na Instagramie miał opublikować „zdjęcie, na którym widać dwa bilbordy. Jeden z hasłem "Kochajcie się mamo i tato", fundowany przez fundamentalistyczną organizację stającą "w obronie tradycyjnej rodziny", a obok "Kochajcie mnie mamo i tato" z wizerunkiem dziecka z tęczowym akcentem na ramieniu przygotowany przez organizacje pozarządowe działające na rzecz osób LGBT+ i sfinansowane z publicznej zbiórki”.

Dodał od siebie od siebie: "Bardzo przyjemnie widzieć billboardy dwóch tak różnych organizacji, którym chodzi o to samo - o dobro dziecka”.

Gdzie dostrzega on dobro dziecka posiadającego dwóch tatusiów i dwie mamusie, miast prawdziwego tatusia i prawdziwą mamusię, to już jego tajemnica? Ale zwolenników LGBT+ nie zadawala nawet taka wypowiedź, bo zawiera ona także uznanie dla normalnej rodziny. Już samo to świadczy o perwersyjności tego ruchu, gdyż o tym, kto ma być matką a kto ojcem nie decyduje ani żadne prawo pozytywne, ani czyjeś widzimisię, ale natura, którą można ignorować, ale nie wrzucić do lamusa.

Homoseksualizm jest zjawiskiem tak starym jak człowiek i jak dotąd, pomijając niektóre prawodawstwa przewidujące dla homoseksualistów kary – zresztą liberalnie stosowane lub w ogóle nie – ludzie ci funkcjonowali normalnie w społeczeństwie i zapewne nikomu z nich nie przychodziło do głowy, by ze swej przypadłości ukuć postulat przebudowy świadomości społecznej i funkcjonujących w niej instytucji, jak małżeństwo i rodzina. Podobnie niespotykaną rzeczą było, by homoseksualiści starali się o pozyskanie ludzi podobnej co oni opcji, używając dla tego celu nawet szkoły. Po prostu propagowanie homoseksualizmu nie leżało w niczyim interesie, a zwłaszcza w interesie osób tej kategorii. To, co dziś mówi się o prześladowaniu homoseksualistów, pomijając kłamliwość tych pomówień, ma jeden cel: ukazanie rzekomego okrucieństwa, jakiemu poddani byli ludzie innej niż hetero opcji. A ponad tym wszystkim, co można na ten temat powiedzieć jest rzecz, o której się nie mówi: wpędzenie człowieka w porządek moralny i społeczny jaki postuluje ruch LGBT jest zniszczeniem fundamentu moralnego dotąd jedynie budującego zdrowe społecznie ordo naturalis – porządek wnikający z konsystencji człowieka i przypisanych do niej zadań. Działacze LGBT dobrze wiedzą, że idą we wręcz odwrotnym kierunku, który jest zagrożeniem dla ładu w najszerszym słowa tego znaczeniu. Dlatego chcą zniszczyć właśnie ten ład – w wymiarze światowym jest nim chrześcijaństwo. To punkt wyjścia ataku na wszystko, co ono wyraża.

Trudno bawić się w proroctwa, ale zbliżone do terroryzmu akcje aktywistów LGBT mogą mieć odwrotny skutek od zamierzonego. Ludzie powoli mają dość perwersji w słowach i czynach. Wypowiedź Cezarego Pazury, bynajmniej nie wroga homoosobom wyraźnie to sygnalizuje. Ale to już ich sprawa. Nasza zaś o tyle, że szamotanina ta przynosi także kolosalne szkody, zwłaszcza na polu wychowawczym.

Autor:


image


Ks. Zygmunt Zieliński (ur.1931) profesor zwyczajny, dr hab. emeryt, były kierownik Katedry Historii Kościoła w XIX i XX wieku w Instytucie Historii na Wydziale Teologii KUL, wykładowca Akademii Polonijnej w Częstochowie i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie (germanistyka), w Seton Hall University (USA), autor lub redaktor 48 książek, ogólnie ok. 760 publikacji, promotor 45 doktoratów. Obszar zainteresowań: historia Kościoła powszechnego i w Polsce w XIX i XX wieku, dzieje papiestwa (4 wydania: Papieże i papiestwo dwóch ostatnich wieków), dzieje Niemiec i stosunki polsko-niemieckie, czasopiśmiennictwo, filologia niemiecka.

https://niepoprawni.pl/blog/zygmunt-zielinski/czy-publiczne-rozgrzebywanie-homoseksualizmu-i-w-ogole-intymnej-strony-zycia

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo