9 obserwujących
76 notek
32k odsłony
  169   2

Zagrożenie dla Polski -Tym razem od wewnątrz

Takim zagrożeniem ostatni raz w naszych dziejach była Targowica. Ostatni raz? Jak dotąd, bo teraz jest ten drugi raz. Oczywiście generuje to zagrożenie opozycja, którą nie wiadomo już jak nazwać? Że totalna, to oczywiste, bo lansuje destrukcję niezależnie od tego co ma ona zniszczyć. W końcowych efekcie państwo. Z czego to się bierze? Przede wszystkim z ogólnego schorzenia społeczeństwa. Choroba polega na braku zmysłu wspólnotowego. Każdy, komu uda się w taki czy inny sposób wejść na antenę, czy to w mediach czy na forum publicznym, nie słucha ani innych ani swego sumienia, jeśli je posiada, ani rozumu, którego przeważnie nie posiada. Obraz tego to dyskusja przeciwników w TV. Obaj mówią równocześnie, dlatego nie wiadomo co który mówi. Bo też nie chodzi o to co mówi, ale on odrabia swoje pensum i sam jest świadomy, że może nawet lepiej, kiedy nikt nie zrozumiał jego paplaniny. Jest też inny symptom choroby. Najgroźniejszy. Brak poczucia odpowiedzialności za to co ktoś czyni i brak wstydu nawet jeśli ma świadomość swego łajdactwa. To obserwujemy dziś w dawkach już chyba niebezpiecznych dla społeczności, w której żyjemy. Bo trzeba pamiętać, że nad chamstwem, zdradą i prywatą straż trzyma głupota. Taka diagnoza społeczeństwa byłaby mylna, gdyby ją zaaplikować II Rzeczypospolitej. Zaczyna ona obowiązywać w czasie okupacji, kiedy obok bezprzykładnego bohaterstwa rośnie zdrada, szmalcownictwo, rozpasanie moralne i zgnilizna. Po 1944 roku wyrasta na tej glebie elita, wznosząc swój piedestał na grobach tych, których jej sponsorzy, brunatni i czerwoni wytępili.

I tak już tą drogą poszła ta nasza historia i, niestety kroczy nią do dzisiaj.

Onet, jeden z najszkodliwszych polskojęzycznych portali 22 listopada ogłosił następujące dane mające reprezentować opcje polskiego społeczeństwa (nie używam słowa naród, gdyż nie każdy żyjący w Polsce z polskim paszportem może na to miano zasługiwać):

„Prezydenturę Andrzeja Dudy chwalą niemal wszyscy zwolennicy rządzącego ugrupowania, a także wyraźna większość osób o poglądach prawicowych i najbardziej zaangażowanych w praktyki religijne. Opinie lepsze niż przeciętne CBOS rejestruje także wśród najstarszych respondentów, mieszkańców wsi, osób mających wykształcenie podstawowe lub zasadnicze zawodowe, ankietowanych pracujących w prywatnych gospodarstwach rolnych, w tym rolników, a ponadto wśród badanych uzyskujących niskie dochody w przeliczeniu na osobę w gospodarstwie domowym (poniżej 1,5 tys. zł)”.

„Dezaprobata obecnej prezydentury przeważa w największym stopniu wśród zwolenników Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Polski 2050 oraz wśród respondentów identyfikujących się z lewicą. Jest ona także zauważalnie częstsza niż przeciętnie wśród ankietowanych nieuczestniczących w praktykach religijnych, o centrowej orientacji politycznej, wśród osób w wieku od 25 do 44 lat, mieszkańców miast liczących powyżej 19 tys. 999 ludności, szczególnie największych aglomeracji (półmilionowych i większych), wśród badanych mających wyższe wykształcenie, kadry kierowniczej i specjalistów, pracowników administracyjno-biurowych, prywatnych przedsiębiorców, ankietowanych pracujących w spółkach właścicieli prywatnych i państwa oraz w sektorze prywatnym (poza rolnictwem) i uzyskujących najwyższe dochody per capita”.

Nie ważne tu jest to, kto lubi albo nie lubi prezydenta Dudy. Powody są przeważnie subiektywne i można się posłużyć porzekadłem: „każda potwora ma swego amatora”.

Istotnym przesłaniem, zręcznie ukrytym za rzekomo danymi statystycznymi jest teza, że za Dudą są ludzie pośledniego gatunku, tzn. mniej wykształceni, i usytuowani w społeczeństwie na dolnych szczeblach drabiny społecznej. Jest to kolosalna bzdura, na której wyrastał autorytet Unii Wolności, potem Platformy Obywatelskiej, a dzisiaj chce się go zaaplikować Koalicji Obywatelskiej. Rzekomo mają podpierać taką tezę najnowsze sondaże:

PiS - 29, KO 24, Polska 2050 10, lewica 7, konfederacja 5 % poparcia.

Tymczasem to, co czytamy w sondażach prezydenckich nie przekłada się ani na realia dotyczące urzędujących po 1990 roku prezydentów RP, ani na rzeczywistość, jaka istnieje w Polsce po 2015 roku.

byli ci prezydenci – wyłączając Lecha Kaczyńskiego – wiemy przecież, bo to żadna historia, a jeśli nawet, to i przez nas przeżywana. Gdy chodzi o Andrzeja Dudę, to pomijając jego działalność polityczną – w systemie parlamentarnym zresztą z natury ograniczaną – potrafi się on niewątpliwie zachować jak na inteligenta przystało, a to jest ważny element szacunku, jakim kraj nasz cieszy się w świecie.

Gdy w grę wchodzi ocena zespołu rządzącego nazwanego zjednoczoną prawicą, to znowu, odwołując się do zdrowego rozsądku i pomijając niepodważalne sukcesy, o czym świadczy stan państwa i sytuacja społeczeństwa, trzeba przyznać, że dla tego ugrupowania nie ma dziś alternatywy, co wcale nie powinno nikogo cieszyć, ale cóż może obiecać układ, który w 2015 r. wypadł za burtę, i odtąd nie czyni nic innego, tylko podejmuje wysiłek, by się utrzymać na powierzchni. Żadnego konstruktywnego programu, bo takim programem nie jest „nie bo nie”, sabotowanie najlepszych nawet inicjatyw, gdyż są one dziełem innej opcji politycznej.

Z kolei, gdy chodzi o inne ugrupowania opozycyjne, to szkoda PSL, wykończonego przez własnych liderów, nie szkoda lewicy, której jedynym programistą jest dziś Biedroń, a on wiadomo, czym można go zadowolić. Przychówku z tego nie będzie, ani w domu ani w zagrodzie. Najbardziej zasmuca widok niekiedy, zdawałoby się rozsądnych osób obecnych w Polsce 2050. Nie mam nic osobiście przeciwko nikomu, bo niby z jakiej racji, ale kiedy wyobrażę sobie pana Hołownię na czele rządu, to robi się nieswojo. Może on sam propagandowo sobie nawet radzi, a nawet na pewno sobie radzi, skoro zdołał on pozyskać tylu zwolenników, którzy zapewne uważają się za ludzi rozumnych. Ale jako mąż stan!!??)

Jakże zatem rozumieć przyznawanie jakiegoś cenzusu intelektualnego opartego na życzliwości lub też nieżyczliwości dla prezydenta Dudy? Albo nawet dla takiego czy innego ugrupowania politycznego. Ja bym raczej skłonny był uważać, że jeśli ktoś bez rzeczowego uzasadnienia kogoś akceptuje czy odrzuca działa wbrew zdrowemu rozsądkowi, jest intelektualnie, niezależnie od zdobytych tytułów naukowych, niedojrzały. Jeśli tacy chcieliby nami rządzić, to nie daj Boże. Jedynie zaufanie pozostaje jeszcze do zdrowego chłopskiego rozumu.

jest tu niezaprzeczalne. Obecnie szkodzić może Polsce najbardziej głupota jej obywateli. A objawia się ona szkalowaniem Polski w wymiarze międzynarodowym, mściwym przeszkadzaniem w osiąganiu przez Polskę tego, co jej od Unii Europejskiej się należy, znieważaniem ludzi, którzy w trudzie strzegą polskiej granicy i w urządzaniu ordynarnych burd zakłócających porządek publiczny. To są szkodnicy, warci napiętnowania.

Nie rozumiem, jak można liczyć na owocną działalność dla kraju osób, które dziś w sejmie dostarczają emocji, gdyż każdy czeka na jakiś ich wyskok. Na nic więcej. A rządzenie wymaga nie mądrości uznaniowej, lecz tej sprawdzalnej.


https://niepoprawni.pl/blog/zygmunt-zielinski/zagrozenie-dla-polski-tym-razem-od-wewnatrz

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale