9 obserwujących
84 notki
34k odsłony
  450   6

Euroazja w budowie

Polaków trudno byłoby przekonać do ideologii euroazjatyzmu, skoro jej twórca Aleksander Dugin w rozmowie z polskim dziennikarzem stwierdził otwartym tekstem: „nie jesteśmy zainteresowani istnieniem państwa polskiego w żadnej postaci”

W latach 1965 – 1967 na uprzejmą prośbę Związku Radzieckiego, łamiąc traktaty międzynarodowe rząd PRL wybudował na terenie kraju 3 bunkry – magazyny głowic nuklearnych (jeden z nich – w Podborsku k. Białogardu jest dostępny do zwiedzania). O tym fakcie wiedziało tylko 12 osób w Polsce. Prawdopodobnie równie niewiele osób u nas miało wiedzę, że w UE powoli, lecz systematycznie postępuje budowa niemiecko – rosyjskiej „Euroazji”.

Polaków trudno byłoby przekonać do ideologii euroazjatyzmu, skoro jej twórca Aleksander Dugin w rozmowie z polskim dziennikarzem stwierdził otwartym tekstem: „nie jesteśmy zainteresowani istnieniem państwa polskiego w żadnej postaci”, a także : „zjednoczenie z Niemcami i stworzenie jednego bloku kontynentalnego, to jeden z ważnych celów strategicznych Rosji.” Ponadto dochodziły wieści, że przez nasz kraj miała przebiegać linia dzieląca „strefy odpowiedzialności za bezpieczeństwo Euroazji”. Pośrednio potwierdzał to brak inwestycji niemieckich na wschód od Wisły i np. rezygnacja niemieckich właścicieli z Kuriera Lubelskiego.

Dugin- to naczelny ideolog Kremla, nacjonalista wielkoruski, filozof i geostrateg, autor podręczników używanych w wojskowych uczelniach i – co najważniejsze – syn generała GRU.

Dlatego taktownie przemilczano teoretyczne podstawy budowy „Euroazji” koncentrując się na działaniach pod hasłem „mniej państwa w gospodarce”, lansując tzw. "rozproszone przywództwo lokalne", czyli przekształcenie państwa w federację samorządów, wyprzedając majątek narodowy , przeprowadzając likwidację przemysłu i demilitaryzując kraj. Tylko Polacy wiedzą, że pozornie atrakcyjna idea „wspólnego europejskiego domu od Lizbony po Władywostok” będzie faktycznym skolonizowaniem Europy przez współczesnych sowietów. Nie można liczyć, że „wartości europejskie” i cywilizacja rozprzestrzenią się po Władywostok – raczej terror, korupcja i gangsterstwo dotrą do Lizbony.

Budowniczowie „Euroazji” wiedzieli, że bardzo przywiązani do swojej niepodległości Polacy będą głównymi „hamulcowymi” projektu, stąd tępienie „polskich populistów - nacjonalistów” wszelkimi sposobami - „ulicą i zagranicą”, a nawet fizyczną eliminacją. „Katastrofa smoleńska" nawet na standardy KBG była zbrodnią tak zuchwałą, że następnym krokiem mogła być już tylko "operacja specjalna" na Ukrainie, bo ten kraj również nie mieści się w założeniach „Euroazji”.

Mimo szoku spowodowanego przez rosyjską agresję, werbalnych potępień, nałożonych sankcji i powszechnej sympatii dla napadniętej Ukrainy, skompromitowana idea „Euroazji” raczej nie została zarzucona. Jest wiele przesłanek wskazujących, że budowa tego bytu politycznego - „nowego ZSRR”, którego „carem” według prof. Panarina, miał być Putin, nadal postępuje.

Są na to dwa istotne dowody – nieustanny atak na państwo polskie i rząd, który „nie wydaje się być dobry dla Polaków” (słowa komisarza Reyndersa) mimo naszego zaangażowania w wojnę na Ukrainie i przyjęcie wielkiej rzeszy uchodźców, oraz ciągłe dążenia integracyjne w Unii Europejskiej.

Znający sowieckie plany płk Anatolij Golicyn ujawnił, że pierwszym etapem przed połączeniem z ZSRR, będzie zjednoczenie Europy i przekształcenie jej w jednolite, scentralizowane (nie federacyjne!) socjaldemokratyczne państwo.

Już w 1999 roku były przewodniczący Komisji Europejskiej i dwukrotny premier Włoch Romano Prodi (którego Mitrochin zdemaskował jako agenta KGB), mówił, że państwa narodowe są przeżytkiem i Europa będzie zjednoczona, a przewodniczący PE Martin Schultz zapowiadał, że nastąpi to w roku 2020.

"Warunkiem sukcesu Unii Europejskiej w globalnej konkurencji jest sojusz z Moskwą. (...) ja wam dostarczę wschodnie landy w taki sposób, że ich dzisiejsi administratorzy, Polacy, będą wam jeszcze wdzięczni za to, że wreszcie zostali Europejczykami”

Z takich wypowiedzi kanclerza Gerharda Schroedera wynika, że w 2001 roku miał on wiedzę o odległych planach Putina.

„Kamieniem milowym” w pogłębieniu integracji był traktat lizboński, gdzie utworzono już „ministerstwo” zjednoczonego państwa, a był nim „Wysoki przedstawiciel Unii do spraw międzynarodowych i polityki bezpieczeństwa”. Ministerstwo spraw zagranicznych i ministerstwo obrony to kluczowe resorty każdego państwa. O nowo powołanej komisarz – Catherine Ashton, europoseł Nigel Farage mówił tak:

"Za politykę bezpieczeństwa zagranicznego odpowiada osoba sprzeciwiająca się zachodniemu kapitalizmowi, która brała pieniądze od wrogów zachodu. Ona nigdy nie została wybrana na na funkcję publiczną, nigdy nie miała prawdziwej pracy, jednak zostało jej powierzone nadzwyczaj potężne stanowisko, a narody Europy nawet nie mają uprawnień do rozliczenia i usunięcia jej".

Warto wspomnieć, że następczyni pani Ashton – Federica Mogherini miała równie silne moskiewskie powiązania.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale