9 obserwujących
84 notki
34k odsłony
  141   0

Refleksje na koniec roku

Bez pewnego rozeznania mechanizmów naszej transformacji ustrojowej trudno jest dokonać właściwych wyborów politycznych. Tak więc wydarzenia sprzed 30 lat wciąż wpływają na nasze życie

W długich dziejach Polski trudne czasy były właściwie od zawsze, dlatego straszny rok 2022 (podobnie jak lata 2020 i 2021) nie stanowi wyraźnego odstępstwa od normy. Dla nas to wątpliwa pociecha, gdyż musimy żyć w sytuacji bardzo dalekiej od spokoju, ale nasi przodkowie w trudnych czasach jakoś sobie radzili, więc i my musimy poradzić sobie z przeciwnościami.

Klucz do zrozumienia naszej dzisiejszej sytuacji politycznej leży w wielkich przemianach przełomu lat 80 i 90 – tych ub. wieku. "Koniec komunizmu" to nie tylko rozpad ZSRR, zjednoczenie Niemiec, demokratyzacja "krajów demokracji ludowej", powstanie nowych państw czy wyjście ("exodus") Żydów z rosyjskiego "z domu niewoli", lecz także masywne transfery kapitałów i zmiany własnościowe w skali globalnej. Na terenach byłych krajów demokracji ludowej pojawiła się nowa, nieznana do tej pory warstwa społeczna – właścicieli kapitału, a najwięksi z nich – ponieważ "większy może więcej" – stali się oligarchami, nie zawsze jednak w pełni dysponującymi kapitałem formalnie swoim.

Bez pewnego rozeznania mechanizmów naszej transformacji ustrojowej trudno jest dokonać właściwych wyborów politycznych. Tak więc wydarzenia sprzed 30 lat wciąż wpływają na nasze życie i dlatego trzeba starać się zrozumieć istotę procesów wówczas zachodzących.

Niestety widać wyraźną niechęć wśród historyków do badań okresu transformacji ustrojowej, by nie narazić się na konieczność “pisania historii na nowo”, choć już mało kto wierzy we wciąż obowiązującą narrację, że to Wałęsą “obalił komunę”, Polacy pogodzili się przy “okrągłym stole” itp. W trosce o swoją karierę badacze najnowszej historii starają się bardzo ostrożnie wysnuwać wnioski czy stawiać hipotezy.

Andrzej Gwiazda mówił, że historyk aby sformułować tezę, musi znaleźć odpowiedni papier ją dokumentujący – najlepiej z pieczątką. Ja zaś, nie będąc historykiem nie mam obciążeń zawodowych i ograniczeń tej profesji. Mogę się mylić, wysnuwać wnioski dalej idące – często na granicy "teorii spiskowych" (które zresztą często się sprawdzają) i korzystać ze swobody publicystycznej. Dlatego od lat pisałem o transformacji komunizmu w postkomunizm i cieszę się, że tezy zawarte w moich tekstach właśnie znalazły potwierdzenie w "papierach". W ostatniej książce prof. Cenckiewicza pt. "Transformacja", będącej wynikiem wieloletniej kwerendy w archiwach dotarł on m. in. do stenogramów z rokowań Jacka Kuronia z wysokimi funkcjonariuszami SB w ramach przygotowań do obrad “okrągłego stołu”. Spotkania te były zalegendowane jako przesłuchania – “represje wobec opozycjonisty”. Fabrykowano nawet fałszywe protokoły tych przesłuchań. Ciekawą wiadomością jest początkowy zamiar, by nie wystawiać Kuronia do rokowań “okrągłego stołu” – miał on być “rezerwą kadrową” i “ostatnią linią obrony” w wypadku utraty wiarygodności innych “negocjatorów opozycyjnych”. Gdyby ci negocjatorzy uznani zostali za “zdrajców sprawy robotniczej” czy “targowicę”, wówczas uruchomiono by Kuronia “nieskalanego” rozmową z komunistami. Jednak w końcu Kuroń okazał się niezbędny i uczestniczył w obradach.

W jednym ze swoich starych tekstów zwróciłem uwagę, że wśród “funków” Platformy jest dwóch starych opozycjonistów, którzy byli przeciwnikami rozmów “okrągłego stołu”, a jednak to właśnie oni zrobili największą karierę – Borusewicz i Komorowski. Jeden został marszałkiem Senatu, a drugi Sejmu (później prezydentem). W świetle wiadomości z książki Cenckiewicza świadczy to o staranności z jaką gen. Kiszczak “meblował” naszą scenę polityczną za pomocą postaci “nieposzlakowanych”.

Ten spłachetek ziemi, który zamieszkują Polacy, jest najniebezpieczniejszym miejscem na naszym kontynencie, stąd logiczna konieczność posiadania najsilniejszej armii w Europie. Skutkiem ogromnych zbrojeń musi być obniżenie stopy życiowej, jednak wydatki te trzeba traktować jako inwestycję niezbędną dla zapewnienia bezpieczeństwa. Historia uczy, że rozwój gospodarczy i dobrobyt możliwy jest tylko w bezpiecznym środowisku - to dlatego wielkim wysiłkiem budowano wszędzie na świecie kosztowne umocnienia, potężne twierdze i zamki. W czasach nam bliższych związek bezpieczeństwa z ekonomią wyraźnie widać na przykładzie Niemiec, Japonii i Korei Południowej, gdzie amerykańska obecność militarna była gwarantem bezpieczeństwa i umożliwiła "cud gospodarczy" w tych krajach. Może z czasem i my skorzystamy gospodarczo z amerykańskiej obecności, bo na razie mamy tylko "amerykańską" wrogą stację telewizyjną...

Rosja właśnie przestała udawać cywilizowane państwo i zrobiła "coming out" ukazując swą prawdziwą naturę. Niemal w tym samym czasie podobny "coming out" wykonały Niemcy przez informację kanclerza Scholza o budowie "państwa europejskiego" pod przewodnictwem Niemiec. Także Unia Europejska postanowiła już nie udawać strażniczki demokracji i zapowiedziała stosowanie dostępnych "narzędzi" do korygowania "błędnych" decyzji wyborczych obywateli.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale