Bardzo mylą się ci którzy uważają że tylko Palikotowi w PO chodzą myśli o zabijaniu. Moim zdaniem on tylko jawnie mówi o tym o czym rozmawia się na szcztach PO. Brak natomiast do dziś odpowiedzi czy jest to strategia zastraszania opozycji czy przejaw nienawiści a może "tylko" maniactwo. A może jedno i drugie? Innego wariantu uporczywie nie dopuszczam do swoich myśli.
Jeżeli jest to strategia zastraszania to nie wibrator był najważniejszym rekwizytem w słynnej konferencji Palikowa lecz pistolet. Ten pistolet miał być zakodowany w podświadomości przeciwników politycznych. Ten sam cel przyświecał chyba Palikotowi gdy mówił o wypatroszeniu Kaczyńskiego oraz gdy jawnie oświadczył że oczekuje jego śmierci.
Sikorski będąc w PiS nie pozwolił sobie na ekscesy w stosunku do PO. Wiedział, że nie spotka się tozaprobatą. Ledwie znalazł się w PO i POwąchał atmosferę tam panującą natychmiast rzucił hasło dorzynania watahy.
Nic dziwnego że żołnierze Tuska nie muszą kryć swoich myśli skoro sam Tusk oznajmił opozycji- wyginiecie jak dinozaury. Ujawnił też swój mściwy charakter kiedy publicznie oznajmił że odczuł ulgę gdy jego ojciec zmarł. Odczuł ulgę, gdyż ojciec był surowy. Jaką ulgę musiał odczuć po śmierci prezydenta?
Równie straszne jak te zastraszanie jest milczenie prasy i publicystów. Nie widzą że te groźby to nie pojedyńcze incydenty ale narastająca, skonsolidowana fala. Nie widzi tego prasa ale widzą elementy kryminalne. Tym należy tłumaczyć gremialne POparcie dla PO więźniów i świata przestępczego. Zrozumiały to rozbestwione grupy wyszydzające obrońców krzyża pod
pałacem. Oni wiedzieli, że z aprobatą PO spotka się trzymane przez nich hasło-"MOHERY NA STOS".
Coraz częściej zastanawiam się co mówi się w kuluarach PO skoro takie straszne rzeczy mówi się publicznie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)