Katastrofa smoleńska była tragicznym ciosem w tych, którzy próbowali wyrwać Polskę ze stanowiącego kontynuację PRL systemu III RP. Z drugiej strony, musiała ośmielić siły, broniące postkomunistycznych układów i status quo. Wydaje się, że ludzie dawnych służb, WSI i SB, mogli poczuć się znów na tyle silni i bezkarni, że mogli pomyśleć, że ich czas powrócił.
To, co przydarzyło się Wojciechowi Sumlińskiemu zdaje się być potwierdzeniem tej tezy. Wszak taki właśnie sposób działania -doprowadzanie do wypadków przy mocy odpowiednio wbitego gwoździa, który po nagrzaniu się rozrywa oponę- był typowy dla tzw. nieznanych sprawców w latach 80 i 90. Wystarczy przypomnieć śmierć Prezesa NIK Waleriana Pańki.
A Sumliński od dawna był na celowniku służb - zadarł przecież z WSI, wysuwał oskarżenia pod adresem Bronisława Komorowskiego w związku z raportem po rozwiązaniu WSI. Została przeciw niemu zmontowana skomplikowana kombinacja operacyjna, w której brali udział wysocy funkcjonariusze tej służby i sam Marszałek Sejmu B. Komorowski! Musiał im rzeczywiście zaleźć za skórę. Więc działają nadal.
"We wtorek rano dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński uderzył w Białej Podlaskiej samochodem w mur. W oponie znaleziono poziomo wbity gwóźdź, który ją przedziurawił.

- Jechałem z prędkością ok. 60 km/h, kiedy nagle samochód szarpnął, aż wyrwało mi kierownicę z rąk. Uderzyłem w mur cmentarny – mówi portalowi Fronda.pl Wojciech Sumliński. Sam dziennikarz trafił do szpitala, miał wymioty i duszności.
W warsztacie samochodowym znaleziono wbity w oponę gwóźdź, który spowodował jej pęknięcie. Jest wbity poziomo, co czyni mało prawdopodobnym najechanie nań podczas jazdy. - Jutro rano złożę powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nie chcę snuć teorii spiskowych, ale chcę też, by ta sprawa została rzetelnie zbadana – mówi Sumliński.
Wojciech Sumliński jest dziennikarzem śledczym, autorem m.in. książek „Teresa, Trawa, Robot” i „Kto naprawdę go zabił” o ks. Jerzym Popiełuszce, w których udowadnia, że zleceniodawcy morderstwa kapłana znajdowali się wyżej w hierarchii i nie zostali osądzeni.
Na podstawie zeznania oskarżonego o krzywoprzysięstwo byłego pułkownika WSI Leszka Tobiasza i jego przyjaciela pułkownika Aleksandra Lichockiego oskarżono go o płatną protekcję w sprawie raportu WSI. Sam Sumliński uważa, że jest niewinny i padł ofiarą prowokacji byłych oficerów WSI."
Zdumiewające, że o sprawie pisze tylko Fronda.pl i że przechodzi ona praktycznie bez echa. Gdzie są inne media?! Czyżby w Polsce nie było już uczciwego dziennikarstwa?
www.fronda.pl/news/czytaj/samochod_wojciecha_sumlinskiego_uderzyl_w_mur_wypadek



Komentarze
Pokaż komentarze (31)