Ostatnie dni kampanii wyborczej, gorączka debat i kolejnych sondaży... Katastrofa z 10 kwietnia, jej przyczyny i przebieg farsy zwanej śledztwem zeszły na drugi plan. Nawet tutaj, na Salonie24, gdzie moim zdaniem najlepiej i najgłębiej informowano i dociekano prawdziwego przebiegu wydarzeń, mało ostatnio nowości.
Tymczasem pojawiła się ważna informacja i źle by się stało, gdyby przeszła bez echa. Jak zeznali funkcjonariusze BOR, polska strona zwróciła się do Rosji, by borowcy mogli wejść na wieżę w Smoleńsku w trakcie lądowania TU-154. Rosja odmówila.
Podobnie nie zgodzila się, by na wieży był polski nawigator. O to z kolei wystąpił 36. Specjalny Pułk Lotnictwa. Odmowa władz Rosji została przekazana 5 kwietnia.
To niesłychanie istotne, bowiem normalną praktyką jest przy wizytach na najwyższym szczeblu spełnianie wszelkich możliwych do realizacji wniosków, zwłaszcza tak ważnych dla bezpieczeństwa gości, jak w tym przypadku.
Cóż mogło stać na przeszkodzie, aby w w wieży znaleźli się borowcy czy nawigator? Dlaczego Rosja odmówiła? Znając w dodatku nienajlepsze wyposażenie lotniska w sprzęt nawigacyjny?
Czyżby ta wyjątkowa wręcz w stosunkach dyplomatycznych odmowa była kolejną poszlaką? Czy wizyta Prezydenta była przygotowywana w sposób rodzący podejrzenia?
Czy rację ma poseł Karski, gdy mówi, że Rosjanie robili wszystko, by nie mieć tam polskich świadków? Potwierdza to zresztą zachowanie rosyjskich służb po katastrofie, które poświęcały się głównie utrudnianiu dostępu do jej miejsca polskim dziennikarzom, posuwając się nawet do kuriozalnych przecież konfiskat nagrań! W tym samym czasie szabrownicy i zwykli rosyjscy gapie zbierali bez większych problemów części samolotu i rzeczy osobiste ofiar...
Kolejne pytania, kolejne poszlaki...
www.fronda.pl/news/czytaj/karski_o_katastrofie_smolenskiej_rosjanie_robili_wszystko_by_nie



Komentarze
Pokaż komentarze (18)