Wiadomość, że wieża w Smoleńsku doradziła TU-154 zejście na 50 m. potwierdza to, co można było podejrzewać od pierwszych chwil: to nie był po prostu zbieg nieszczęsliwych okoliczności, to nie był głupi błąd pilotów, to nie był wynik nieodpowiedzialnych nacisków Prezydenta czy jego otoczenia. To nie był żaden 'wypadek'.
Dla mnie wina wieży była niemal pewna od 11.04, kiedy usłyszałem znany wywiad z kontrolerem lotów Plusninem. Ten, w którym stwierdzał, że piloci 'nie znali rosyjskiego'. Był tak pełen sprzeczności, oczywistych kłamstw i niejasności, że widać było jak na dłoni, że ten człowiek ma coś ważnego do ukrycia.
Więc co się ostatecznie wydarzyło? 'Wieża wiedziała, że widoczność w pionie w rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie 30 metrów. Zejście polskiego Tu-154 do poziomu 50 metrów oznaczało nieuchronne zderzenie ze zboczem kończącej się doliny. Gdy piloci dojrzeli przez gęstą mgłę wyłaniające się zbocze, byli bez szans. Tylko znakomite umiejętności pierwszego pilota Arkadiusza Protasiuka spowodowały, że maszyna nie rozbiła się od razu o zbocze, lecz udało mu się poderwać samolot na kilkanaście metrów. Ale zaraz tupolew stracił fragment skrzydła, co stało się początkiem dramatu. To jednak nie tłumaczy tak ogromnych zniszczeń samolotu po upadku z kilku metrów. Co stało się w samolocie przed jego uderzeniem w ziemię, dlaczego kabina pasażerska praktycznie zniknęła w wyniku wypadku, dziś jeszcze nie wiadomo.'
To była kluczowa przyczyna katastrofy: celowe wprowadzenie pilotów w błąd co do wysokości i odległości. Załoga TU-154 została zdradziecko oszukana w sposób, który nikomu w cywilizowanym swiecie nie przyszedłby nawet do głowy: przez kontrolerów lotu, do których piloci mają absolutne zaufanie, bo od nich przecież codziennie zależy życie ich i pasażerów.
Barbarzyństwo jak w 1940...
niezalezna.pl/article/show/id/35973
z.nadzieja.na.4.rp.salon24.pl/171872,przyczyna-10-04-pelny-tekst-wywiadu-z-kontrolerem-lotow



Komentarze
Pokaż komentarze (31)